Dopasowany fragment
Mieści się ona dorvchczas « A. H przv ulicy Śniadeckich 54/3, w jest dla osromną niewvgoda: brak miesta i >dpowie i urządzeń Tvracząsem jednak tam wia a *
Transkrypcja
Żadna zbyteczna ozdoba, żaden niepotrzebny wykop nie mąci harmonii prostych linii gmachu. Do jednej z jego ścian przylega wielka aula zwrócona swymi dwupiętrowymi oknami na wschód. Wokoło otoczone ogrodzenie z siatki drucianej. To nowa siedziba Państwowej Szkoły Ogrodniczej w Poznaniu, jedynej tego rodzaju uczelni w Polsce. Mieści się ona dotychczas w gmachu M. S. H przy ulicy Śniadeckich 54/58, co jest dla niej ogromną niewygodą: brak miejsca i odpowiednich urządzeń. Tymczasem jednak tam właśnie udaje się do p. dyr. szkoły Zembala, prosząc go o kilka słów o przyszłej siedzibie szkół. — Do zrealizowania planu budowy powołano specjalny komitet składający się z p. inż. Chmielewicza, radcy Województwa, oraz inż. Pohlmanna z Zarządu Miejskiego i mnie — w adm. r. inż. Pod gmach został nam bezinteresownie oddany przez miasto. Kierownikiem budowy jest inż. Pifion. Budowa jest już ukończona i 15 lutego szkoła znajdzie się w nowym swym, odpowiadającym jej potrzebom pomieszczeniu. Tymczasem kończy się ostatnio roboty i prace nad założeniem ozdób do ogrodu. — Prace prowadzone przez uczniów — oczywiście? Oczywiście. Na wiosnę już będzie można przekonać się o ich wynikach. Powróćmy do samego gmachu — będzie w nim 19 sal wykładowych i do ćwiczeń, pozatem świetlica, jadalnia, czytelnia itd. Wszystko podług wymogów estetyki, wygody i higieny. Będzie też o tyle wygodniej, że bliżej co naszych ogrodów, które są przy ul. Dąbrowskiego, wraz ze szklarniami i terenami do ćwiczeń. Tam też w specjalnym budynku, są nasze pracownie, i do ćwiczeń chemicznych i bakteriologicznych, ale i do przetwarzania owoców i warzyw. Ogółem rozciąga się na przestrzeni 13 hektarów. Pytamy o szczegóły dotyczące samej organizacji