Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Adres: wolności

Dopasowany fragment

Pan, taki podróż- nik, tutaj, na placu Wolności. Już nie pusz- czę Pana! Idziemy na kawę.

Transkrypcja

Dr. Stefan Jarosz Halloo? Czy to dr. Jarosz? – We własnej osobie. Pan jest drugą osobą znajomą, którą spotykam w Poznaniu, gdzie przebywam dopiero od godziny... – Ależ to świetnie! Pan, taki podróżnik, tutaj, na placu Wolności. Już nie puszczę Pana! Idziemy na kawę. Musi mi Pan udzielić wywiadu dla naszego pisma. – Z rozkoszą, chociażby po to, żeby sprostować bajki i plotki jakie o mnie tu „u Was” w Polsce, wypisują inne gazety. – W chłodny dzień deszczowy, przy dwóch gorących kawach, szybko nawiązujemy beztroską, serdeczną rozmowę. Niedarmo osiem lat temu robiliśmy razem z Jaroszem jasełka w Poznaniu. Przypominamy sobie to i owo. Ale podstępnie wyciągam powoli notes, ołówek i... już notuję, podczas gdy nasz podróżnik zaczyna się rozpalać, i opowiada. – Nie ma Pan pojęcia, co to za życie, tam, na Wyspie Kościuszki, u płd. zachodnich wybrzeży Alaski. Roślinność niemal że podzwrotnikowa. – W zachodniej połaci wyspy, którą opływa wrzący prąd Kurs-Sziwo rozciągają się trzęsawiska, godne okolic „Amazonki”. Mieszkałem tam pod namiotem 61 dni, z tego tylko 11 dni z towarzyszem, resztę sam... Zupełna samotność, to dla nerwów Europejczyka mimo wszystko rzecz ciężka, zwłaszcza, gdy wilki podchodzą nocami pod obóz i gdy się wie, że ognisko jest dla nich jedyną zaporą... – Czy były jeszcze inne niebezpieczeństwa? – Owszem, były... I to ze strony ludzi! Nie dlatego, żeby tamtejsi traperzy czy Indianie byli wrogo nastawieni! Przeciwnie, to najzacniejsi ludzie pod amerykańskim słońcem. Potrafili ze stałego lądu przejechać motorówką kilkakrotnie bagatelkę, koło 200 km. drogi morzem, tylko po to, ażeby przywieść mi zapasów, dowiedzieć się, czy mi czego nie brak etc. To surowe, północne życie hartuje serca i czyni je zarazem lepszymi dla bliźnich. Fakt, że tam, na wyspie, mieszka samotny „Polish” – nikogo nie pozostawił obojętnym. – Jakiż więc było to „danger”? (niebezpieczeństwo), pytam. – Wyspa, jak Panu mówiłem, jest bezludna. Ale ponieważ jej obszar (550) ...kretnych. A więc jak wyglądały Pańskie prace na Wyspie? – Z ramienia Zakładu Geografii przy Uniwersytecie Jagiellońskim i z poparciem władz Waszyngtońskich, przeprowadzałem na Wyspie Kościuszki prace w dwóch kierunkach: badań geograficznych, t. zn. wykonuję szkic topograficzny, pierwszy etap mapy całej wyspy. Dotychczas nieopisanej; następnie opracowuję przyrodę tego obszaru z punktu widzenia „geografii lasu” przywiozłem więc zielnik z 600 okazami, liczne fragmenty skał (kwarcyty i wapiennik) itd. – Czy Pan doktor badania swe ukończył? – O, nie. Mam już termin dalszego pobytu na „mojej” Wyspie ustalony: to lipiec 1937. Wtedy chcę ostatecznie doprowadzić moje prace do końca. – Jak wyglądały opisy? Chyba miał Pan aparat ze sobą? – Nietylko aparat fotograficzny, proszę Pana, ale i filmowy. Zdejmowałem samego siebie przy pracy, a nawet na łódce: aparat sam kręcił kilkadziesiąt metrów taśmy, a ja jednocześnie zdejmowałem i „grałem”. – Wyobrażałem sobie, jak ten film jest ciekawy. Ileż Pan nakręcił? – Dotychczas 1000 metrów. Drugie 1000 nakręcę w roku przyszłym i wtedy będę miał długi, porządny film-dokumentacyjny o jednym temacie. Wtedy także znajdę nań napewno odbiorców. – Ponieważ wyspa nie jest opisana, czy miał Pan inicjatywę w nadawaniu nazw? I czy skorzystał Pan z tego? – Naturalnie. Jeden z najwyższych szczytów Wyspy Kościuszki, (1005 m) proszę Pana, nazwałem Mount Krzyżanowski, na pamiątkę generała Włodzimierza Krzyżanowskiego, Polaka, który został mianowany przez prezydenta Lincolna pierwszym gubernatorem Alaski. A czy Pan wie że Krzyżanowski pochodził z Poznania? Prócz tego złożyłem w Waszyngtonie projekty nazw licznych tamtejszych jezior. – Chciałem Pana zapytać o jeszcze jedna sprawę. Przecież sześć lat temu miał Pan tournée z odczytami po Polsce. Czy Pan i w Ameryce działał w tym kierunku? – Chciałem Pana zapytać o jeszcze jedna sprawę: Przecież sześć lat temu miał Pan tournée z odczytami po Polsce. Czy Pan i w Ameryce działał w tym kierunku? ...kretnych. A więc jak Pańskie projekty Pańskie najbliższe projekty Przygotowuję habilitację z geografii U. J. Jesienią jadę do U. S. A. Będę przede wszystkim zbadał badania antropogeograficzne z ludźmi wychodźstwem w stanach liczące odłogiem – pole badawcze... Potem – zobaczymy... – Dziękuję Panu najserdeczniej wspominałem: tutaj o czymś leśnictwo na uniwersytecie... do września! Krzepka sylwetka młodego uczonego znika za rogiem, kochany człowiek! To są co widycy ambasadorzy nieoficjalni obczyźnie. Szczęść mu Boże! Będziemy jeździć z W najbliższym czasie dotyczące obywateli polskich te będą na zupełnie innych niż regim krajów, z którymi nie ma umów turystycznych, zostaną specjalne porozumienia. Obywatel polski, wyjeżdżając w celach turystycznych, będzie mógł zamówić gotówkę, jaką ma zamiar zużyć, u odpowiedniej instytucji w walucie, którego wyjeżdża. Akredytywy te byłyby wymieniane na gotówkę i zaraz początek należnych Polsce sum towarowych. W stosunku do krajów, z którymi my poważne zamrożone na eksport, umożliwi to upłynnienie pieniędzy, w innych zaś stworzą się możliwości zwiększenia wymiany polskich. Jednocześnie z zawarciem umów turystycznych nastąpi poważne skasowanie obecnych prohibicyjnych przepisów w sprawie paszportów zagranicznych. Paszporty dla celów turystycznych, z którymi będą zawarte umowy turystyczne, byłyby wydawane bez żadnych ograniczeń. Adam Ulrich – Poszedł szukać płachtę – tłumaczył Simonowi Wolff. – Przecież pan sierżant dał mu służbowy rozkaz. – To wszystko bardzo oświadczył muszkieter Honor jest przecież wojną. Ale długo