Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Adres: matejki

Dopasowany fragment

Ciężkie, solidne, ale źle na- oliwione drzwi z nietyłe poprawnym ile mało demokratycznym napisem: „wchód tylko dła państwa” jęknęły przeciągle, pretensjonalne amorki zdobiące poręcze schodów z baroko- wo mieszczańskim wdziękiem właściwym wszystkim domom na ulicy Matejki, pózdra- wiły uśmiechem dobrego znajomego i .nła- dy człowiek szybko znalazł się na trzeciem piętrze, Drzwi do których zadzwonił otwo- rzył mu mężczyzna tak uderzająco do niego podobny, że nie trzeba było wielkiej domyśl- ności aby poznać, że są braćmi, może nawet

Transkrypcja

wadzo roku zo w 33 spraw zagranicznych, a na podsekretarza stanu mianowany będzie jeden z obecnych dyrektorów departamentu. miarodajnych, spotkać ją można na tarasie kawiarni w Addis-Abebie, a kto wie... może i w Europie w służbie dla swej ojczyzny. rozmowa i towarzystwo uroczej kobiety, zapomina się o terminach i obowiązkach. Uciekam, bo inaczej mnie ucieknie jeden ważny interes i dziękuję za miłe towarzystwo. Mam nadzieję, że znajdziemy jeszcze kiedy okazję do takiej pogawędki. Z żalem spojrzawszy na odchodzącego panna Mimi, pożegnała go prośbą o wpadnięcie znowu w najbliższej przyszłości i obietnicę protekcji u rejenta w interesie, w którym przybył, to znaczy pilnowania, aby o nim nie zapomniał. Nie zauważywszy, że gość niebardzo był zachwycony perspektywą takiej pamięci o sobie w biurze i pewna, że oczarowany nią, jej przeżyciami, powróci znowu niedługo, z westchnieniem zasiadła z powrotem przy maszynie sięgając mimowoli ręką do pustego pudełka od ciastek. Niezadowolony klijent rejenta znudzony, lecz zadowolony z rezultatu wizyty w jego biurze spiesznie podążył w stronę Kaponery. Wybrańszy pierwszą z brzegu ze stojących tam taksówek, rzucił szoferowi adres i opadł na miękkie siedzenie auta z uśmiechem tryumfu na twarzy. Zamyślił się, przytem tak głęboko, że szofer zatrzymawszy lekko i cicho taksówkę pod wskazanym adresem musiał przypomnieć swemu pasażerowi, że już są na miejscu. Ciężkie, solidne, ale źle naoliwione drzwi z nietyle poprawnym ile mało demokratycznym napisem: „Wchód tylko dla państwa” jęknęły przeciągle, pretensjonalne amorki zdobiące poręcze schodów z barokowo mieszczańskim wdziękiem właściwym wszystkim domom na ulicy Matejki, pozdrowiły uśmiechem dobrego znajomego i młody człowiek szybko znalazł się na trzecim piętrze. Drzwi do których zadzwonił otworzył mu mężczyzna tak uderzającego do niego podobny, że nie trzeba było wielkiej domyślności aby poznać, że są braćmi, może nawet bliźniakami. — I cóż, udało się? — zapytał cicho. — Pst... zamknij najpierw dobrze drzwi, zaraz opowiem ci wszystko. W chwilę potem obaj bracia siedzieli przy stole zarzuconym książkami i papierami i badali zdobycz przyniesioną w czarnej tece. — Słuchaj — spytał nagle przybyły — po co cię właściwie wzywał Rembowski? Czy coś wywęszył? Strzeż go się, to sprytna sztuka, nie chciałbym go mieć na piętach. — Och, nic wielkiego, dowiedział się, że ją znałem i pytał jak dalece i czy mogę mu coś powiedzieć o zamordowanej, o jej znajomych, życiu, stosunkach majątkowych i t.d. Oczywiście niewiele zdobył informacji, powiedziałem, że znałem ją jak tylu innych, ale nie byłem jej powiernikiem i wiem o niej zapewne mniej od niego. Nie wiem czy wierzył, ale w każdym razie przyczynić się do nas o nic nie może. Jednym słowem wszystko dobrze, skoro ci się tak udało. — I to tylko dzięki tej głupiej dzierlatce. I pomyśleć, że podobno odradzali Pospieszalskiemu, żeby ją brał z powrotem, gdy wróciła z zagranicy, ale mu jej było żal i na moje szczęście zostawił ją w swym biurze. Inna nie dałaby się oszukać tak łatwo. Gdybyś słyszał jak ta gęś rozanielona opowiadała o swych aspiracjach i sukcesach jakby nie wiedziała, że się wszyscy z niej wyśmiewają. Znudziłem się, ale i ubawiłem. Gdzie diabeł nie może tam babę pośle, a na pomyślność interesów takich jak nasze wynalazł głupotę kobiet i konkursy piękności. dobre, co? Dalszy ciąg nastąpi