Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Adres: wolności

Dopasowany fragment

Zdzisława Jalnkego oraz całego grona profesorskiego, Konserwa. torium mogło się popisać w tym roku tak świe. tnym popisem orkiestrowym, chóralnym i soli. stycznym, Zważywszy, że okres właściwej nauki w. nowym lokalu przy pl. Wolności trwał zaled- wie trzy iniesiące, przy czym warunki nauki wsktt. tek niedogodności tego lokalu są dla uczelni bardzo kłopotliwe, wierzyć się nie chce, imoż. na było przygołować tak świetny koncert siłami uczniowskimi, Na specjalne uznanie zasługuje wysoki pozionr orkiestry uczniowskiej, na któ. rej znać tumiejętną artystyczną rękę dyr.

Transkrypcja

KRONIKA II. Audycja muzyczna Konserwatorium Muzycznego Państwowego Dzięki niezmordowanej energii, umiejętności i wytrwałej pracy dyr. Zdzisława Jahnkego oraz całego grona profesorskiego, Konserwatorium mogło się popisać w tym roku tak świetnym popisem orkiestrowym, chóralnym i solistycznym. Zważywszy, że okres właściwej nauki w nowym lokalu przy pl. Wolności trwał zaledwie trzy miesiące, przy czym warunki nauki wskutek niedogodności tego lokalu są dla uczelni bardzo kłopotliwe, wierzyć się nie chce, i można było przygotować tak świetny koncert siłami uczniowskimi. Na specjalne uznanie zasługuje jej umiejętna artystyczna ręka dyr. Jahnkego. Program zawierał wyłącznie dzieła Mozarta. Usłyszeliśmy nie często grywaną symfonię Es-dur, która była wypracowana pod dyrekcją dyr. Jahnkego z największą starannością i polotem artystycznym. Poszczególne grupy instrumentów wychodziły pewnie rytmicznie, czysto intonacyjnie i miały subtelną dynamikę. Pierwszorzędnie wypadły akompaniamenty do koncertów, gdzie stosunek dynamiki akompaniamentu orkiestrowego do solistów był potraktowany przez dyr. Jahnkego z największą starannością i zróżnicowaniem dynamicznym. Solistą koncertu skrzypcowego Es-dur był utalentowany i dużo obiecujący Józef Duszyński (z klasy dyr. Jahnkego). Grę tego młodego wirtuoza cechuje rzetelne przygotowanie techniczne i muzykalne wyczucie frazy muzycznej, przy ładnym tonie i dobrej pamięci. W fortepianowym koncercie A-dur znalazła pole do popisu uzdolniona pianistka Janina Wilczyńska, wykazując miły ton i zdolność pięknego frazowania i dynamiki. W drugiej części koncertu orkiestra i chór uczelni pod dyrekcją prof. Wł. Raczkowskiego wykonała nieznane w Poznaniu piękne nieszpory Mozarta. Całość była przygotowana solidnie i miała dobre brzmienie. Trochę jedynie dawał się odczuwać brak większej liczby głosów żeńskich w stosunku do reszty zespołu. Prof. Raczkowski panował nad całym zespołem doskonale i wydobywał ładnie przemyślane i opracowane efekty chóralne i orkiestrowe. Solistami w nieszporach byli luminarze klas wokalnych: Wanda Falałkówna (sopran) Maria Lipowska (alt), Jerza Drózd (tenor) i Lech Białachowski (bas). Koncert ten wykazał, że klasa orkiestrowa dyr. Jahnkego i klasa oratoryjna prof. Raczkowskiego są organizmami żywotnymi i przynoszą wartościowe produkcje w naszym życiu muzycznym. Nawet takie przykrości jak strata własnego gmachu Konserwatorium oraz niestosowność nowego lokalu do celów uczelni nie zdołały zachwiać tym potężnym organizmem opartym na talentach i nieustannej pracy nad sobą. S. Poradowski Chór węgierski przybył do Poznania Państwowy Zakład Szkolny dla inwalidów zostanie utrzymany w Poznaniu Min. Kościałkowski przybywa do Poznania na poświęcenie nowozbudowanego gmachu wytwórni protez Donosiliśmy już swego czasu o zamierzonej przez Ministerstwo Opieki Społecznej likwidacji Państwowego Zakładu Szkolnego dla inwalidów wojennych i wojskowych w Poznaniu. Zakład poznański według pierwotnych projektów miał być przeniesiony do Krakowa. Przeciwko takim zamierzeniom Ministerstwa wystąpiły zgodnie i energicznie wszystkie organizacje inwalidzkie, istniejące na terenie Poznania, uznając słusznie, że likwidacja zakładu poznańskiego jest krzywdą dla Wielkopolski i Poznania w pierwszy rzędzie. Jak się obecnie dowiadujemy, prezes okręgu wielkopolskiego najpoważniejszej organizacji inwalidzkiej na terenie całej Polski, p. Stachecki, interweniował w tej właśnie sprawie w ostatnich dniach w Min. Opieki Społecznej i uzyskał zapewnienie z ust p. nacz. Rudowskiego, że ani wiceminister Jastrzębski, ani dyrektor departamentu Nakoniecznikow-Klukowski nie mają zamiaru krzywdzić Wielkopolski i likwidować zakładu. Z ust p. nacz. Rudowskiego otrzymał też prezes p. Stachecki obowiązujące przyrzeczenie, że do końca 1939 r. w zakładzie inwalidzkim poznańskim nie zostaną przeprowadzone żadne Do moich Wielbicieli! Za kilka dni znów do Was zawitam. Przybywam w towarzystwie Herberta Marshalla, Gail Patrick i chóru chłopców wiedeńskich. Pozdrowienia! DEANNA DURBIN -PENSJONARKA- NEW UNIVERSAL KĄCIK DLA DZIECI Konstytucja i Janek Janek stał niepewnie i obejrzał się z niechęcią na okno, skąd zawołała go gosposia Michalinka. Wiedział, że to znów matka zobaczyła go przed oknem i kazała Michalince oderwać go od zabawy, takiej świetnej zabawy w wojsko i to właśnie wtedy, kiedy już miano go wybrać hetmanem. Ale trudno! Rzucił swą szablę, która dla niewtajemniczonych była po prostu podniesionym z ziemi patykiem i poszedł, wstydząc się nawet spojrzeć na towarzyszów zabawy. Wpadł, jak burza do matki i rzucił się tak do niej aż jej szerokie fałdy liliowej, jedwabnej, poprawdzie to i czasu by nie było, bo trzeba było raczej przyglądać się ze zdumieniem temu co się dzieje w mieście. Janek nie wiedział, co się dzieje, aż obudził rano w dniu trzeciego maja i kiedy zobaczył jakieś dziwnie radosne tłumy na ulicach, kiedy usłyszał okrzyki, wiwaty, zobaczył zieleń i kwiaty, sztandary i powiewające czapki — zdumiał się bardzo. W domu nikogo nie było, o nim zupełnie zapomniano, z trudem odnalazł młodego lokajczyka Marcina i złapał go za rękaw. — Co się dzieje? Gdzie są wszyscy? — Do katedry poszli! Król na konstytucję przysięga...