Dopasowany fragment
Ostatecznie postanowiono udać się do jednego z banków na pl. Wolności. Na naj- liższym przystanku jeden z towarzyszy za- proponowali wręczenie p.
Transkrypcja
tadu rzeźnickiego ją: uśmiechnęli się do niej zdaleka, dotknęli przyjaźnie ręką. Rond kapeluszy i porozumiewawczo pokazali portfele — pełne szeleszczących dolarów. Byli trochę zdziwieni, że p. Szypulińska pragnie ich zawieźć do banku — Ona pieniądze ma, ale pragnie jeszcze sprawdzić po prostu prawdziwość banknotów. Bo to dzisiaj o złodziei nietrudno. Ostatecznie postanowiono udać się do jednego z banków na pl. Wolności. Na najbliższym przystanku jeden z towarzyszy zaproponował wręczenie p. Szypulińskiej posiadanych przez siebie dolarów. — Niech pani włoży do woreczka do tysiączków, łatwiej upilnować przed złodziejami. Zaufanie do niej pochlebiło p. Szypulińskiej. Przy pomocy towarzyszów włożyła paczkę dolarów do woreczka. — Głupstwo, że woreczek jedną małą chwilkę znalazł się w ręku panów, teraz siedzi w tramwaju i ma go znowu przy sobie. Czyż mamy opisywać dalej przygodę p. Szypulińskiej? W tramwaju spostrzegła nieobecność towarzyszów, po paru minutach, wiedzioną złymi przeczuciami — zajrzała do torebki i z przerażeniem skonstatowała brak zarówno dolarów jak i 10 tys. złotych. Zamiast do banku pobiegła na komendę Policji z alarmującą wieścią, że złodzieje skradli jej — 10 tys. zł. W czwartek o godz. 1. stało Pogotowie 66-66 do Poznania, gdzie przyszło do akcji w wyniku której kilku zranionych. Franciszek Polok pokłuty widłami. Franciszek trzymał ranę postrzałową. Ofiarą bójki był niejaki Gościmierz (Kościelna 25), którego postrzelono w ramię. Wszystkie ofiary po porozumieniach przewieziono do szpitala miejskiego w Poznaniu. Pobita przez zięć W komisariacie na Górze 66-66 opatrzono Kazimierę, zamieszkałą przy św. Wojciechowej. Znowu pobił ją zięć na tle innych. Przedstawiciel Legjonu Amerykańskiego w Poznaniu W Poznaniu bawi dziś mjr. B. Amuszkiewicz z New Yorku, Legjonu Amerykańskiego, udający się na zjazd Fidac'u. Na czele delegacji amerykańskiej, który przybył wraz z małżonką. Wyjechał na grób p. dr. Konrada Kolszewskiego i ministra gen. Góreckiego, prezesa. Delegat Legjonu Amerykańskiego wiezie ze sobą sztandar 9 p. konnych, który jest kopią sztandaru Pułaskiego z bitwy pod Savannah. P. mjr. Amuszkiewicz i inni Polacy amerykańscy przebywają w Polsce od 11 lat, a jego żona... Bezrobotni nie mogą pracować