Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Adres: wolności

Dopasowany fragment

poznań, p, k, o. stanowczo nie ma szczę ścia, budując swój reprezentacyjny „drapacz chmur przy placu wolności, co kilka dni dochodzą nas wieści © rozmaitych i nieocze- kiwanych przeszkodach przy budowie, powo- dujące czy te znaczne opóźnienie prac budo- wlanych czy też wreszcie wstrzymanie na pe- wien czas samych robót, wszystko to przemawia za tem, że dzi- wne fatum prześladuje p, k. o., a raczej kie- rownictwo budowy. jednak oprócz tego fatum dopatrzeć się można pewnej lekkomyślności ze strony kierownictwa budowy. już niegdyś prasa tutejszą zwróciła uwagę na to, że do- mom sąsiadującym z terenem budowy grozi niebezpieczeństwo zawalenia się ścian szczy- towych. niestety przewidywania prasy sprawdżi- ły się co do joty, niedalej bowiem, jak wczo- raj popołudniu o godz, 16-ej zawaliła się pierwsza ściana. cudem poprostu mieszkańcy tej części domu nie zginęli w gruzach zawa- lonych murów. przebieg żawalenią. się ściany i mieszka- nia był następujący: x : tuż przy terenach budowlanych graniczą mury kamienicy arni św. wojciech przy al. marcinkowskiego 21, w oficynie do- mu tego w mieszkaniu nr. 21 zajmował dwu- pokojowe mieszkanie parterowe, przylegające do garażu, szofer drukarni św, wojciecha mocek z żoną i maleńkiem dzieckiem, od kilkunastu dni zauważył p. mocek silne rysy i pęknięcia na ścianach oraz osu- nięcie się posadzki, natychmiast zawiadomił o tym fakcie swego przełożonego p. dyr. sze- ta, który skolei kilkakrotnie zwracał się pi- semnie do kierownictwa budowy, żądając od- powiedniego zabezpieczenia ścian. _ niestety żądanie to zbagatelizowano i w efekcie tego doszło do zawalenia się murów, , jeszcze w dniu wczorajszym w godzinach

Transkrypcja

Oto rozpoznany tekst zgodnie z wytycznymi: Poznań, P. K. O. stanowczo nie ma szczęścia, budując swój reprezentacyjny „drapacz chmur” przy Placu Wolności. Co kilka dni dochodzą nas wieści o rozmaitych i nieoczekiwanych przeszkodach przy budowie, powodujące czy to znaczne opóźnienie prac budowlanych czy też wreszcie wstrzymanie na pewien czas samych robót. Wszystko to przemawia za tem, że dziwne fatum prześladuje P. K. O., a raczej kierownictwo budowy. Jednak oprócz tego fatum dopatrzeć się można pewnej lekkomyślności ze strony kierownictwa budowy. Już niegdyś prasa tutejsza zwróciła uwagę na to, że domom sąsiadującym z terenem budowy grozi niebezpieczeństwo zawalenia się ścian szczytowych. Niestety przewidywania prasy sprawdziły się co do joty. Niedalej bowiem, jak wczoraj popołudniu o godz. 16-ej zawaliła się pierwsza ściana. Cudem po prostu mieszkańcy tej części domu nie zginęli w gruzach zawalonych murów. Przebieg zawalenia się ściany i mieszkania był następujący: Tuż przy terenach budowlanych graniczą mury kamienicy Drukarni św. Wojciecha przy Al. Marcinkowskiego 21. W oficynie domu tego w mieszkaniu nr. 21 zajmował dwupokojowe mieszkanie parterowe, przylegające do garażu, szofer Drukarni św. Wojciecha Mocek z żoną i maleńkim dzieckiem. Od kilkunastu dni zauważył p. Mocek silne rysy i pęknięcia na ścianach oraz osunięcie się posadzki. Natychmiast zawiadomił o tym fakcie swego przełożonego p. dyr. Szota, który skolei kilkakrotnie zwracał się pisemnie do kierownictwa budowy, żądając odpowiedniego zabezpieczenia ścian. Niestety żądanie to zbagatelizowano i w efekcie tego doszło do zawalenia się murów. Jeszcze w dniu wczorajszym w godzinach ZUPEŁNA LIKWIDACJA B. B. W. R. NASTĄPI W ŚRODĘ? Stanowcze zarządzenie urzędu wojewódzkiego i prokuratury popołudniowych p. dyr. Szot zwrócił się do kierownictwa budowy, żądając kategorycznie zabezpieczenia murów. Mimo, że kierownictwu wskazano na grożące niebezpieczeństwo, kierownik robót zbagatelizował ostrzeżenie to zupełnie, wiedząc — jako fachowiec — że ścianom nie grozi żadne niebezpieczeństwo. Mimo takiego fachowego orzeczenia p. dyr. Szot nakazał natychmiast ewakuować mieszkanie, zawiadamiając równocześnie policję o grożącym niebezpieczeństwie. wych cek u kiem ścianom grzebi T kundy zrozum słowo. DWUGODZINNA ROZMOWA Z KANCLERZEM HI Warszawa. Korespondent berliński „Kurjera warszawskiego” donosi: Dziś dopiero przedostała się do pewnych kół dyplomatycznych wiadomość utrzymywana dotąd w ścisłej tajemnicy zarówno w