Dopasowany fragment
e > pięzwj roymy salntło w.roku bieżącym po raz pierwszy, goni axzend innych pei 1h, z mosata hi > err powodowane iżpeii o historycznie wierny opis d. o. k. vii., poznań, plac działowy 1/2 mężliwie listem kategoryj podatków, także czynności zbitrania podatku ; czajkowskiego suit haletowej „dziadą rywrdó i „ valki o łabiszyn w dniu 11. 1. 19, rozpisują niżej polecony: ai kościelnego na rzecz związku gmin rzym l aj publi iczność, , podpisane instytucje bajt: relacyj powstańców a wypełniony swemi personaliami kwestjonarjusz * ostaowywpzj poznania któy powala 2 108 kin podąży jak zwykle w niedzielę do teatru więlkiego. rzy w tej walce reteratu fistorycznego dok, vil: porządzenia j. em. ks. kardynala augustą hlonda, pry- z teatru polskiego. przyjęta z wk dziale ppor. dratwińskie go. b opis walki kruszwickiego oddziału o łabiszyn w masa polski i 1 oźnag duji ać!
Transkrypcja
no – Teatr „Nowości” w Poznaniu ofiarowali na ubogich miasta Poznania kwotę 150 złotych. Za hojny dar składam ofiarodawcom imieniem ubogich miasta Poznania serdeczne podziękowanie. Prezydent miasta (–) Ratajski. Komunikaty Podatek kościelny. Miejskie Biuro Podatkowe przyjęło w roku bieżącym po raz pierwszy, obok agend innych kategoryj podatków, także czynności zbierania podatku kościelnego na rzecz Związku Gmin Kościelnych Rzymsko-Katolickich Miasta Poznania, który powstał z rozporządzenia J. Em. ks. Kardynała Augusta Hlonda, Prymasa Polski i Arcybiskupa Gnieźnieńskiego i Poznańskiego, dnia 24 stycznia 1931 a zatwierdzony został przez Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, dnia 11 lutego 1931. W niektórych parafjach poznańskich wynosi podatek kościelny od 10 do 45 procent. Obecnie wszystkie parafje poznańskie przyjęły jednolity podatek kościelny w kwocie 10 procent dodatku do państwowego podatku dochodowego oraz od uposażeń. Odnośną uchwałę powzięły parafje na zebraniu Wydziału Związku Gmin Kościelnych, dnia 8 lipca 1931. Uchwała ta uznana i zatwierdzona została przez Władzę Duchowną, dnia 18 lipca 1931 oraz przez poznański Urząd Wojewódzki, dnia 25 sierpnia 1931. Wpływy z tych danin przeznaczone są na budowę względnie na dokończenie nowych kościołów w obrębie miasta Poznania, mianowicie w Winiarach, Sołaczu, Górczynie itp. W najbliższych dniach będzie Magistrat przez swoich urzędników poborowych doręczał nakazy płatnicze. Ze względu na palące potrzeby parafij uprasza się zobowiązanych do płacenia podatku kościelnego o rychłe uregulowanie tegoż. Telegramy niedoręczone. Dnia 3 bm., zalegające w Urzędzie Telegraficznym, ul. Pocztowa nr. 6 i piętro, pokój 123. Telefony 57-00. 1. Klampenborg — W. Knudsen, Hotel Continental; 2. Warszawa Głów. — Zylberman, Hotel Britania; 3. Grudziądz — Dom Weselny Strykowskich — Dąbrowa — Poznań; 4. Kozienice — Bolesław Leszcz, Uniwersytet. Herbatka Automobilklubu Wielkopolski. W sobotę, d. 7 listopada rb. urządza Automobilklub Wielkopolski, w porozumieniu z ks. proboszczem Gorgolewskim, w swych salonach klubowych herbatkę towarzyską z której dochód przeznaczono na rzecz bezrobotnych na terenie byłej P. W. K., przy ul. Wyspiańskiego. Początek herbatki wyznaczono na godz. 21-szą. Obowiązki gospodyń raczyły przyjąć pp. Szarzyńska Margot, Sokolińska Jadwiga i Śliwińska Klementyna. Komitet herbatki przygotowuje szereg niespodzianek i należy się spodziewać, że pp. członkowie klubu usiłowania klubu w kierunku przyjścia z pomocą tym najbiedniejszym jaknajliczniej poprą i licznie na herbatkę tę przybędą. Goście wprowadzeni przez członków mile widziani. Kurs języka jugosłowiańskiego. Stowarzyszenie Polsko-Jugosłowiańskie w Poznaniu organizuje — jak w latach ubiegłych — kurs języka jugosłowiańskiego, który trwać będzie od listopada rb. do końca kwietnia r. 1932. Nauka odbywać się będzie raz w tygodniu i to w poniedziałki od godz. 18 i pół do 20-tej. Kurs ten, pozostający pod fachowem kierownictwem p. Stanisławy Antoniówny rozpoczyna się dziś w poniedziałek, dnia 2 listopada rb. w lokalu Stowarzyszenia w gmachu Ziemstwa Kredytowego. Bliższe informacje w lokalu Stowarzyszenia Hotel Polonja p. 132 a. Tel. 78—54 Dyżury od 18 do 19. Towarzystwo Miłośników Fotografji w Poznaniu, ul. Libelta 14, parter zawiadamia, że w czwartek, dnia 5 bm. o godzinie 19-tej w czasie zebrania członków p. inż. M. Dederko z Warszawy wygłosi niezwykle ciekawy odczyt p. t. „Fotonizm”. Odczyt ten będzie ilustrowany, odbywać się jednocześnie w lokalach Towarzystwa wystawa ciekawie i odrębnie ujętych prac prelegenta. Pozatem przypomina się, iż termin nadsyłania zdjęć na I. Jesiennym konkursie fotografji amatora upływa 15 listopada 1931 roku. Teatr i sztuka ZOFJA ADAMSKA, ceniona wiolonczelistka, wystąpi na koncercie symfonicznym. V. koncert symfoniczny orkiestry stoł. m. Poznania odbędzie się w niedzielę, dnia 8 bm. wiecz. o godz. 8 w Teatrze Wielkim. Orkiestra nasza pozostanie jako solistkę na ten koncert, znakomitą młodą wiolonczelistkę p. Zofję Adamską. Przy pulpicie kapelmistrzowskim stanie p. Zygmunt Latoszewski. Piękny program składający się z Mozarta Symfonji C-Dur, Saint-Saënsa Koncertu na wiolonczelę, Schuberta Symfonji h-moll i Czajkowskiego Suity baletowej „Dziadek do orzechów” zainteresują niewątpliwie naszą muzykalną publiczność, która podaży jak zwykle w niedzielę do Teatru Wielkiego. Z TEATRU POLSKIEGO. Przyjęta z żywiołowym entuzjazmem i oklaskiwana entuzjastycznie na wczorajszej premjerze głośna i szlachetna sztuka „Młody las” malująca bohaterskie dzieje strajku szkolnego młodzieży z pod zaboru rosyjskiego, który był — jakby nową Wrześnią, a więc bliski i jak nigdzie zrozumiały dla społeczeństwa Wielkopolskiego, ukaże się w środę, czwartek i piątek bieżącego tygodnia. Niezrównaną kreację tworzy w roli „Pakotina” Aleksander Zelwerowicz. Przedstawienie popołudniowe. W niedzielę popoł. po cenach zniżonych ciesząca się rekordowem powodzeniem czarująca komedja „Rozy”, która stale wypełnia widownię Teatru Polskiego do ostatniego miejsca. Z TEATRU NOWEGO. Dzisiaj, w środę, dnia 4 bm. oraz w dni następne dwa razy dziennie o godz. 7,15 i 9,15 wiecz. wielka rewja w 18 obrazach p. t. „Humor krzepi!”, a w wykonaniu znakomitych „asów” „Qui Pro Quo” i „Morskiego Oka”, jak uroczej gwiazdy rewjowej, królowej mody na rok 1930-31 — Stanisławy Karlińskiej, mistrza ekscentrycznej groteski Leo Feuksa, czarującej pieśniarki Carnero, kapitalnego Minowicza, Tartakowicza i Borońskiego. Część taneczną tworzą fenomenalna para akrobatyczna Heinrych i Prokopiakówna, oraz przemiłe 6 Sweet Girls z b. zespołu Tacjanny Wysockiej. Kierownictwo muzyczne prowadzi znany kompozytor Sygietyński. Z księgi stanu cywilnego Zgony: 1. Anna Stachowiakowa z d. Owczarzakówna — lat 68; 2. Szczepan Walaszyk, mistrz garncarski — lat 61; 3. Jadwiga Błaszakowa z d. Nowakówna — lat 32; 4. Czesława Wojciechowska z d. Mikołajczak — lat 50; 5. Marjanna Maczuga z d. Jóźwiakówna — lat 87; 6. Franciszek Szkaradkiewicz, czeladnik — lat 66; 7. Wilhelm Goerlt, inwalida wojenny — lat 52. Losowanie dolarówki Onegdaj odbyło się losowanie 4% premjowej pożyczki dolarowej, serji 3-ej. Wynik losowania był następujący: 12.000 dolarów Nr. 40649. Po 3.000 dol. N-ry: 919593, 200089. Po 1.000 dol. N-ry: 733276, 504413, 1449593, 773334, 221123, 1424196, 136644. Po 500 dol. N-ry: 138688, 577801, 1392874, 952369, 234.391, 942704, 37426, 1317443, 206036, 1132571. Po 100 dol. N-ry: 639397, 752602, 887960, 1076428, 151712, 1074309, 852245, 80911, 752989, 200078, 953196, 161980, 1353668, 338113, 757527, 810329 36254, 205587, 1086818, 933155, 1290669 26203, 8021, 1463772, 870025, 264138, 1428912, 984436 301266, 1337164, 1106158, 1333947, 1136079, 1458121, 1480122, 313149, 1006958, 297661, 220922, 1111572, 1146524, 688667, 1178556, 321885, 1479322, 46232, 649564, 285801, 129662, 705603, 231146, 1018108, 811296, 469588, 645322, 1315754, 1437266, 1105608, 1443603, 248144, 295077, 878184, 1309569, 1055394, 1012465, 821830, 49706, 338106, 984302, 638118, 1064949, 1117624, 628259, 662818, 1324644. „Akcja wojska na rzecz pomocy dla ofiar bezrobocia rozpoczęta samorzutnie przez oddziały i wytwórnie wojskowe rozwija się pomyślnie, świadcząc o głębokiem, prawdziwie obywatelskiem zrozumieniu sytuacji obecnej przez żołnierzy i ro-botników, o ich poczuciu solidarności z temi rzeszami, które pozbawione pracy, cierpią nędzę i ofiary buduje swój byt, wierząc w lepszą przyszłość”. Minister Spraw Wojskowych w z. (–) FABRYCY generał dywizji O prawdę historyczną. Odezwa. Powodowane troską o historycznie wierny opis walki o Łabiszyn w dniu 11. I. 19, rozpisują niżej podpisane instytucje konkurs relacyj powstańców wielkopolskich, którzy uczestniczyli w tej walce w kruszwickim oddziale ppor. Dratwińskiego. Chwalebna śmierć ppor. Dratwińskiego w wojnie polsko-bolszewickiej spowodowała znaczną lukę w wiadomościach o walkach o Łabiszyn. Jest obowiązkiem żyjących powstańców zapełnić tę lukę w materjałach źródłowych i przywrócić niejako głos tym z pośród dawnych towarzyszy broni, którzy nie mogą już opisać udziału w naszym ruchu wolnościowym. Powstańcy, polegamy na Was! Stańcie do apelu i wykażcie, jak zwyciężaliście w walce o Łabiszyn! Dowództwo Okręgu Korpusu w Poznaniu, Referat Historyczny. Towarzystwo dla badań nad hist. powst. wlkp. 1918/19. WARUNKI KONKURSU. § 1. W konkursie może brać udział każdy powstaniec, który w Kruszwickim oddziale ppor. Dratwińskiego uczestniczył w walce o Łabiszyn w dniu 11. X. 1919 r. wypełni wszystkie niżej przytoczone warunki konkursu. § 2. Każdy uczestnik konkursu winien nadesłać w terminie do 1 grudnia 1931 r. do Referatu Historycznego D. O. K. VII., Poznań, Plac Działowy 1/2 możliwie listem poleconym: a) wypełniony swemi personaljami kwestjonarjusz Referatu Historycznego DOK. VII.; b) opis walki kruszwickiego oddziału o Łabiszyn w dniu 11. I. 1919 r., sporządzony atramentem na dobrym kancelaryjnym papierze możliwie według ankiety Referatu Historycznego DOK. VII. Kwestjonarjusz oraz ankietę wysyła Referat Historji za nadesłaniem 50 groszy w znaczkach. Bezrobotni powstańcy otrzymują druki konkursowe bezpłatnie. § 3. Sądem konkursowym jest Komisja Naukowa Towarzystwa dla badań nad historją powstania Wlkp. 1918/19. Przy ocenie nadesłanych relacyj kieruje się Sąd konkursowy głównie ich wartością historyczną. Zewnętrzne zalety relacyj, jak styl, ortografja, kaligrafja bierze Sąd konkursowy pod uwagę przy ocenie relacyj o równej wartości historycznej. Orzeczenia Sądu konkursowego są bezapelacyjne. Wynik swych prac ogłasza Sąd konkursowy w prasie Województwa Poznańskiego i Pomorskiego. § 4. Nagrodą pierwszą jest pięknie oprawna książka Z. Wieliczki: „Od Prosny po Rawicz”. Nagrodą drugą jest pięknie oprawna książka R. Wilkowszewskiego: „Najmłodsi bohaterowie”. § 5. Wszystkie nadesłane relacje wraz z kwestjonarjuszami przechodzą na własność Towarzystwa dla Badań nad Historją Powstania Wlkp. 1918/19. PRELIMINARZ BUDŻETOWY M. S. WOJSK NA ROK 1932/33. Wniesiony przez Rząd do Sejmu preliminarz budżetowy na rok 1932-33 przewiduje w części 6-ej Ministerstwo Spraw Wojskowych — następujące sumy: Wydatki stałe wojsk lądowych: 624.120.000 zł. Wydatki niestałe wojsk lądowych — 167.850.000 zł. Wydatki stałe marynarki wojennej — 20.140.000 zł. Wydatki niestałe marynarki — 20.540.000 zł. Razem ogólna suma wydatków zwyczajnych i nadzwyczajnych wyraża się sumą 832.650.000 zł (w roku budżetowym 1931-32 — 836.150 000 zł.) Suma ogólna dochodów wynosi 3 miljony 350 tysięcy złotych. PROJEKT ZMIANY PRAW I OBOWIĄZKÓW PODOFICERÓW. Minister spraw wojskowych wniósł do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o prawach i obowiązkach szeregowych. Nowelizacja dotyczyć będzie zmiany praw i obowiązków podoficerów zawodowych. Według projektu zasadniczy czas trwania służby podoficera zawodowego, wynoszący dotychczas lat 6, zostaje na lat 10, przyczem dalsze przedłużenie okresu służby przewidziane jest na okresy 4-letnie, nie zaś, jak dotychczas, na 3 lata. Ponadto projekt wprowadza z powrotem zniesioną w swoim czasie szarżę „chorążego”; po 4 latach służby st. sierżant będzie mógł uzyskać ten stopień. Podoficerowie, do których odnosiły się dotychczas przepisy o szeregowych, zostają wyodrębnieni i tworzą oddzielny korpus podoficerski. Nakoniec według projektu, podoficerowie zawodowi, po odbyciu służby, zapewnioną mają pracę w służbie państwowej, samorządowej lub w instytucjach subsydjowanych przez rząd, zamiast dotychczasowego pierwszeństwa w uzyskiwaniu pracy. DELEGACJA INWALIDÓW WOJENNYCH U PREMJERA PRYSTORA. Prezes Rady Ministrów, p. Prystor, przyjął w dniu 30 bm. delegację Związku Inwalidów Wojennych R. P. w osobach: prezesa zarządu głównego, por. Kalinowskiego, Wyporka, oraz sekretarza generalnego p. Modzelewskiego. Delegacja przedłożyła p. premjerowi obszerny memorjał w sprawie polepszenia bytu inwalidów wojennych, ich rodzin, oraz wdów i sierot po poległych. W memorjale omówione zostały szczegółowe sprawy zaopatrzenia inwalidów, sprawy zatrudnienia i pomocy bezrobotnym, sprawy koncesyj itd. P. Premjer przyobiecał delegacji udzielenie odpowiedzi na przedstawione postulaty po dokładnem zapoznaniu się z treścią memorjału. W SPRAWIE ODZNACZEŃ NIEPODLEGŁOŚCIOWYCH dla weteranów byłej Armji Polskiej we Francji. Ponieważ znaczna ilość byłych żołnierzy błękitnych, zrzeszonych w Stowarzyszeniu Weteranów byłej Armji Polskiej we Francji nie odebrała jeszcze Kwestjonarjuszy, dostarczonych przez Podkomisję Odznaczeniową, uprasza się tychże o odebranie i wypełnienie tych kwestjonarjuszy, które otrzymać można u sekretarza Placówki Osińskiego ul. Żupańskiego 3. Zebranie plenarne Placówki Poznańskiej odbędzie się w czwartek, 5 listopada o godz. 19-tej w lokalu p. Chwirota Górna Wilda 41. W rocznicę odzyskania Niepodległości wygłosi referat redaktor Cieśliczak. Ernest Klein Szalona księżna Tłomaczył Feliks Henner. (7 Musiała spostrzec co w nim syczało. Drapieżnik zwęszył drapieżnika. Z gracją wciągnęła nogi pod siebie na siedzenie i przechyliła się ku niemu. Blisko całkiem, tuż przy swej twarzy czuł jej usta. W jego nozdrza wznosił się kuszący zapach jej piersi, lśniącej ku niemu z głębokiego wycięcia sukni. — No i cóż, mój nawrócony melancholiku? Tak patrzyli sobie w oczy. Dotykali się nawzajem oczyma. Mierzyli się. Wietrzyli się nawzajem jak dwie bestie niepewne jeszcze, gdzie i jak się uchwycą. Arystydes Sperazzi siedział przytem z rękoma na brzuchu i obojętnym wyrazem twarzy. Dla tamtych dwojga wogóle go nie było. — Tak, wygrałem, powiedział James Wood, przyszedłem poprostu do przekonania, że genialny wynalazek, zastosowany przy waszych stołach gry w ruletkę, zasługuje na to, by obłożyć go małym podatkiem! Żaden rys nie drgnął w twarzyczce pani Leonji. — No, no! — uśmiechnęła się — ma pan w każdym razie nowoczesne poglądy na takie sprawy, panie James Wood. Że możliwem jest dla gentlemana spojrzeć na nie z czysto techniczno-podatkowego punktu widzenia, to jest dla mnie nowością. Ale to na jednakie interesujące — proszę, niech pan mówi dalej! A może — jeszcze jedną filiżankę? Zachwycająca była gra jej delikatnych palców, gdy nalewała i podawała mu filiżankę. Potem skuliła się znowu, przechyliła głowę, i była gotowa do słuchania. — Wyeliminujemy pojęcie gentlemana z gry, madame. Jest ryzykowne i nadużywane tak często, że uczynimy lepiej, usuwając go na bok, przynajmniej na teraz. James Wood uśmiechnął się. — Będzie dla obu stron zapewne lepsze, jeżeli unikając wszelkich kołowań, dojdziemy jaknajszybciej do celu. A więc krótko i węzłowato, moi państwo! Macie w waszym lokalu stoły ruletowe — sprytnie skonstruowane. Jak się na własne oczy przekonać mogłem, biegnie od nogi krupiera, obsługującego ruletkę, pod dywanem i poprzez nogę stołu urządzenie dźwigniowe, które w odpowiednim momencie podnosi małą, ledwie dostrzegalną płytkę w samej ruletce, tak, że kula upada dokładnie na tę cyfrę, którą życzy sobie krupier. Że cyfra jest ta zawsze, na którą najmniej stawiano, o to troszczą się już chrześcijańskie zasady, według których prowadzi się tę instytucję. — Tak urządzenie to funkcjonuje dokładnie — powiedziała pani Leonja — ale potrzebna jest wielka zręczność do używania go. — Chętnie wierzę. Jeśli krupier fałszywie nadepnie i trafi akuratnie na numer obstawiony pięciokrotnie maksymalną stawką, może to pójść w tysiące. — A najgorsze jest, że winnego nie można zwolnić. Rozumie pan, panie Wood? — Naturalnie. Trzeba go zatrzymać dla jego dyskrecji. — Gwałtowne środki są wykluczone — a potem — kompromitacja zbyt łatwo. Widzi pan więc, panie Wood, jakkolwiek mały aparat nasz jest świetnie pomyślany, i jakkolwiek dobrze funkcjonuje, to jednak użycie go związane jest z dużym ryzykiem i poważnemi kosztami. O policji doskonale u nas zorganizowanej też nie można zapomnieć, by nie straciła zrozumienia dla naszych wysiłków socjalnych, które pilnie uprawiamy. I naraz przychodzi pan, gent... pardon, pamiętam, i chce obłożyć nas jeszcze dodatkowym podatkiem! Pomyśl pan tylko, że nie zapłaciłam jeszcze mojej krawcowej w Paryżu ostatniego, ba, nawet przedostatniego rachunku! To doprawdy rozpacz! Siedziała przed nim skulona, występna, uwodzicielska, jak jeden ze sprzymierzonych z szatanem aniołów, który przy upadku z raju do piekieł, przypadkiem zawisł na ziemi. — Hm! — mówił James Wood — te okoliczności komplikują naturalnie bardzo sprawę. Musiałbym skłamać, gdybym nie przyznał, że spódniczki moje podniecone jest w niezwykłym stopniu. Tak elegancka kobieta, nie mogąca zapłacić swych toalet. Rozpacz chwyta mnie za serce i dlatego zadowolę się — chciałem poprzednio zażądać dwa razy tyle — dwoma tysiącami funtów. Arystydes Sperazzi poruszył się niespokojnie w swoim fotelu, ale madame Leonja uspokoiła go jednym jedynym gestem, zanim jeszcze zdążył otworzyć usta. — Daruje pan, panie Wood — uśmiechnęła się, — brat mój ma cokolwiek wybuchowy temperament. Suma, którą podobało się panu zażądać, brzmi trochę wysoko, ale sądzę, że możemy z całym spokojem pomówić o tej małej nieprawidłowości. Teraz był James Wood tym, który się ku niej pochylił. Ale to, co ujrzała w jego oczach, to nie był podziw, ani pożądanie, tylko zimna, nieugięta wola. Chciał dwu tysięcy funtów. I był zdecydowany nie pozwolić sobie odtargować ani pół korony. — Madame, — rzekł — jest pani jedną z najbardziej zachwycających kobiet, jakie spotkałem w mojem doprawdy nieubogiem w kobiety życiu. Gdyby położenie moje było mniej rozpaczliwe, wziąłbym tych dwa tysiące funtów — gdyż chęć musi jej w mój czcigodny amfitrjon, czy zechce, czy nie, zapłaciłbym pani rachunki krawieckie a resztę pozostałą przepuściłbym z panią. Złożyłem już większe sumy na ołtarzu miłości, i dla mniej pięknych, mniej ponętnych kobiet, jak pani... Ale teraz nie mógł się już braciszek opanować. Zapominając o wszelkiej ostrożności, rzucił jej po hiszpańsku jakieś zdanie. Porywcze, zatrute wściekłością słowa. Zachmurzyła się i potrząsła głową. James Wood nalał sobie bez pośpiechu nową filiżankę kawy i powiedział życzliwie z wyrozumieniem dla słabości wyprowadzonego z równowagi bliźniego. — Nie, mój kochany, dobry Sperazzi, nie zawoła pan na górę Ibrahima, i nie każe mu pan rozbić mi czaszki... Z szeroko otwartemi oczyma patrzył na niego Lewantyńczyk. — Czy pan jest szatanem? — wyjąkał — rozumie pan po hiszpańsku? — Jak pan widzi. I ażeby nie zdarzyło się panu ponownie takie wykolejenie, chciałbym zwrócić panu uwagę, że nawet obecność tak zachwycającej kobiety nie zdoła mnie powstrzymać od spełnienia groźby, którą zmuszony byłem rozpoczynając tę naszą małą rozmowę. Sperazzi chciał coś odpowiedzieć. Ale znowu przeciął mu ruch ręki madame Leonji słowo i wściekłość w połowie. Śmiała się; bawiła się widocznie znakomicie. — Czy można wiedzieć jakiego rodzaju była ta groźba — zapytała słodko. (Ciąg dalszy).