Dopasowany fragment
Trudsości w ruchu koleiowym -5be SWI der af Ugp Zwolenn Hud J ś l ry Szachowej ul. Wierzbowa 8 seans gry ie y ul Madhi Tel. wł. . Trudności dl ż reka kak diądryze e » klej dy- czesnej z nieograniczoną ilością partnerów.
Transkrypcja
...danka radjotechniczna; 7: 20.15-20.30 Nadprogram. 20.30-21.30 Koncert kompozytorski M. Świerzyńskiego. 21.30-22.00 Piosenki w wyk. p. Kajetana Kroczyńskiego. 22.15-22.30 Sygnał czasu — komunikaty PAT-a. Zmiana programów radjowych na środę 18 lutego. 20.30-21.30 Koncert poświęcony muzyce Beethovena. 21.30-22.00 Arje operowe w wykonaniu śpiewaczki krakowskiej p. Marji Chmiel-Tryczyńskiej. W KINACH. APOLLO: „Na ławie hańby”. AURORA: „Pułk śmierci” i „Samochód pechowy”. CASINO: Pat i Patachon jako „Pasażerowie na gapę”. COLLOSSEUM: „Upiorne oczy” i „Kalifornja”. CORSO: „Kurjer carski”. EDISON: „Na zgliszczach namiętności”. HARFA: „Dr. Mabuza”. KAPITOL: „W godzinę zwycięstwa”. METROPOLIS: „Rapsodja rumuńska”. ODEON: „Pod banderą miłości”. ORZEŁ: „Jeden przeciwko wszystkim”. RENAISSANCE: „Golgota uczciwej kobiety”. TĘCZA: „Zemsta Murzyna”. SŁOŃCE: „Trojka”. WILSONA: „Dusze w niewoli”. ...by stworzyć przyczynek do historji. Jako b. ochotnik 236 p. p., którego kapelanem był ks. I. Skorupka i jako jego bliski obserwator i współtowarzysz z tych czasów, posiadam znaczną część materjałów, jak i tylko z mego własnego udziału w tym życiu. Materjały proszę nadsyłać pod adresem: Prof. St. Szarecki, Poznań, ul. Strzelecka 29. ...na młodym panu i byłym swym narzeczonym za to, że ją porzucił i ożenił się z inną, przyniosła mu dziecko w dzień jego ślubu i pozostawiła je na schodach. Zajście to wywołało wśród licznie zgromadzonych gości weselnych zrozumiałą konsternację. Z WARSZAWY. Zjazd dyrektorów kolei. Dnia 25 lutego odbędzie się w Warszawie w Ministerstwie Komunikacji zjazd dyrektorów wszystkich okręgowych Dyrekcyj Kolejowych, któremu, jak zwykle, przewodniczyć będzie p. minister Komunikacji Alfons Kühn. Prywatna czarna lista. Jedno ze stołecznych biur wywiadowczych w dziedzinie zdolności kredytowej otrzymało od władz zezwolenie na wydawanie co tydzień biuletynu, zawierającego czarną listę kupców. Biuletyn zawierać będzie listę kupców, którzy dopuszczają weksle do protestu, wykaz przedsiębiorstw wystawionych na licytację, podania o odroczenie wypłat itp. Przyjazd znakomitego szachisty. W dniu dzisiejszym przyjeżdża do Warszawy jeden z najwybitniejszych szachistów świata i mistrz Polski A. Rubinstein. Rubinstein rozegra w dniu 19 bm. w lokalu Warszawskiego Towarzystwa Zwolenników Gry Szachowej (ul. Wierzbowa 8) seans gry jednoczesnej z nieograniczoną ilością partnerów. Podobne seanse Rubinstein rozegra w Łodzi, Katowicach, Poznaniu, Sosnowcu, Królewskiej Hucie, Tarnopolu, Krakowie, Lwowie, Lublinie, Częstochowie i Włocławku. Zapowiedziane seanse mistrza Rubinsteina wzbudziły w kołach szachistów wielkie zainteresowanie, tembardziej, że Rubinstein przebywający stale zagranicą rzadko odwiedza Polskę. Urozmaicone kursy ogrodnicze odbędą się w szeregu miast Wielkopolski Wielkopolska Izba Rolnicza podaje do wiadomości wszystkim zainteresowanym właścicielom ogrodów, a szczególnie miłośnikom ogrodnictwa, że w niżej podanych miejscowościach i terminach odbędą się dwudniowe kursy ogrodnictwa: 1. w Wronkach, pow. Szamotuły — w sali p. Śniegockiej — w dniu 18 i 19 lutego; 2. w Międzychodzie — w sali Hotelu Bristol — w dniu 20 i 21 lutego; 3. w Rogoźnie, pow. Oborniki — w dniu 25 i 26 lutego; 4. w Wągrowcu — w dniu 27 i 28 lutego; 5. w Gniewkowie, pow. Inowrocław — w dniu 4 i 5 marca; 6. w Miłosławiu, pow. Września — w dniu 6 i 7 marca; 7. w Wrześni — w dniu 11 i 12 marca; 8. w Nakle, pow. Wyrzysk — w dniu 13 i 14 marca; 9. w Fordonie, pow. Bydgoszcz — w dniu 18 i 19 marca; 10. w Koronowie, pow. Bydgoszcz — w dniu 20 i 21 marca; 11. w Szubinie — w dniu 25 i 26 marca; 12. w Janowcu, pow. Żnin — w dniu 27 i 28 marca. W pierwszym dniu kursu rozpoczynać się będą wykłady o godzinie 10-tej. Program kursów obejmuje urozmaicone przeźroczami wykłady z dziedziny sadownictwa, warzywnictwa, zwalczania szkodników roślin uprawnych i przetwórnictwa. Przewiduje się również przeprowadzenie praktycznych pokazów cięcia drzew owocowych i zwalczania szkodników w miejscowych ogrodach. Udział w kursach jest bezpłatny. Zawieje śnieżne na Kresach Trudności w ruchu kolejowym Wilno (tel. wł.). Trudności w ruchu kolejowym na Kresach spowodowane znacznemi opadami śnieżnemi, trwają w dalszym ciągu. M. in. na linji kolejowej Łuniniec — Mikaszewicze, ugrzęzły w śniegu dwa pociągi. Na pograniczu polsko-rumuńskiem po stronie rumuńskiej na całym szeregu odcinków kolejowych granicznych wstrzymano ruch. Na terenie poszczególnych odcinków wileńskiej dyrekcji kolejowej panują w dalszym ciągu zawieje śnieżne. Dzięki energicznej akcji ruch kolejowy na linji wąskotorowej Orańczyce — Prużany został po jednodniowej przerwie uruchomiony wczoraj. Na odcinku Orańczyce — Bereza Kartuzka dwa pociągi, które ugrzęzły w śniegu zostały wydobyte po kilku godzinach przy pomocy pługów odśnieżnych. Z KRESÓW WSCHODNICH Nowy chrześniak P. Prezydenta Rzplitej. Kancelarja cywilna Pana Prezydenta powiadomiła wileński urząd wojewódzki, że P. Prezydent wyraził zgodę na wpisanie do ksiąg metrycznych swego nazwiska jako ojca chrzestnego Jana Rybczaka, który jest 9 z rzędu synem Józefa Rybczaka, włościanina folwarku Nowosiołki, pow. wilejskiego. Rybczak ma 12-ro dzieci: 9 synów i 3 córki. Pan Prezydent Rzplitej polecił przesłać na jego ręce książeczkę oszczędnościową PKO, na którą złożona została kwota 50 złotych. Ohydne morderstwo 70-letniej staruszki. W Kostopolu na Wołyniu zamordowano w celach rabunkowych przez uduszenie 70-letnią zamożną staruszkę, Marję Walerową. Po przeprowadzeniu energicznych dochodzeń policja aresztowała onegdaj sprawców ohydnej tej zbrodni w osobach mieszkańców okolicznych wsi Nikity Mojsieja, Nikity Poprowika i Szafara Poźniakowskiego. Aresztowani przyznali się do zbrodni. Część łupu, a m. nim ubrania, pieniądze i biżuterję, odebrano zbrodniarzom — resztę roztrwonili oni na hulanki. Katastrofa kolejowa w Dęblinie Dziesięć osób rannych — 2 wozy uszkodzone Lublin (Tel. wł.). Wczoraj na stacji kolejowej w Dęblinie wydarzyła się katastrofa. — W czasie manewrowania parowóz z trzema wagonami najechał na pociąg osobowy Warszawa — Katowice, wskutek czego dwa wagony zostały uszkodzone. 10 osób, w tem 7-miu pasażerów i 3-ch pracowników kolejowych, odniosło rany. Pierwszej pomocy rannym udzielił lekarz kolejowy. Normalny ruch został przywrócony po 70-ciu minutach. Śledztwo, mające na celu ustalenie winy, trwa. Sprawność warszawskiej policji Cenny brylant odnaleziony w jednym z filarów mostu Poniatowskiego W dniu wczorajszym został odnaleziony przez Warszawski Urząd Śledczy brylant wartości około 45.000 zł., należący do spadkobierców artystki Kaweckiej, ukradziony w dniu 28 stycznia r. b. przez dwóch nieznanych sprawców z witryny sklepu jubilera Turczyńskiego przy ul. Ossolińskich. Jak się okazało brylant został skradziony przez dwóch zawodowych złodziei Henryka Olszynę i niejakiego Roczko. Złodzieje schowali brylant w jednym z filarów mostu Poniatowskiego, gdzie został odnaleziony przez policję. Komisarz rządu m. st. Warszawy Wł. Jaroszewicz wyraził podziękowanie oraz uznanie naczelnikowi Urzędu Śledczego podinspektorowi Antoniemu Sitkowskiemu oraz zastępcy jego komisarzowi Przygodzie za wykrycie sprawcy rabunku brylantu oraz odnalezienie tegoż brylantu. NOWY GMACH SANATORJUM KAS CHORYCH WE LWOWIE. Sanatorjum to wzniesione zostało w ciągu trzech lat kosztem około siedmiu miljonów złotych. Jest to gmach, urządzony według wszelkich wymagań hygjeny. Gabinety lekarskie tego sanatorjum zaopatrzone są we wszelkie najnowsze aparaty i urządzenia. Budynek ten został już oddany do użytku publicznego. MACIEJ WIERZBIŃSKI Awantura panny Zoni (72 Tak uniewinniał swą „bezczelność”, lecz gdy pomyślał, że poemat jego dostanie się przed oczy profesorów, zapewne w strupieszałej scholastyce zakrzepłych, powtarzał sobie: „zmalowałem kapitalny nonsens i wyśmieją się ze mnie”. Że „pójdzie do kosza”, było tem prawdopodobniejsze, bo drukowano tam wprawdzie przekłady z klasyków, lecz Stefan nie spotkał się w tym miesięczniku z oryginalnym wierszem łacińskim. Ale stało się. Wiosłując po Tamizie, niepoprawny poeta układał sobie w głowie hymn: „Pochwała Tamizy” dla swej przyjemności, nie myśląc co z tym utworem pocznie — rozpływał się w adoracji tej lub owej rzeki. Urocza wiochna wędrowała przez kraj, marząc, że spotka miłość, aż ujrzał ją z oddali Neptun. Zapędził się na ziemię, rozbijając ją trójzębem, i poślubił hożą dziewoję, która rozkwitła jako jego małżonka, w dostojną królową, codziennie, niezmordowanie obsypującą W. Brytanię dobrodziejstwami z rogu obfitości. Tworząc ten hymn, Stefan wyrażał wdzięczność wioślarza, zakochanego w tej rzece i jej sielskim pejzażu niemniej jak wdzięczność wdzięcznego syna tej wyspy. Zapomniał o swym skrypcie, wysłanym do „Classical Research”, gdy w połowie lipca otrzymał z redakcji list, podpisany nazwiskiem Mac Lean. Wzywano go, aby dnia 16 lub 17 t. m. stawił się w redakcji między 5-tą a 7-mą. Zdjął młodego latynistę strach. Wyobrażał sobie, że przywita go łysy jak Sokrates mędrzec i sprawi mu lanie, jakich nie otrzymał w życiu. Pojechał z miną uczniaka oczekującego niechybnego spotkania się z dyscypliną. Tymczasem w pięknej jak komnata redakcji, wśród ścian z ładnie na półkach ułożonemi książkami zastał wcale nie starego mężczyznę lat około 40, z wyniosłem czołem i łagodnym, bardzo miłym wyrazem twarzy. Gdy Stefan, blady ze strachu, wstąpił na dywan tego przybytku wiedzy, prof. Mac Lean, wsparty plecami o wspaniałe biurko, obrzucił go spojrzeniem, z którego tryskała namiętna ciekawość. Zatrzymał na nim promienne źrenice, obracając w palcach machinalnie polską kartę wizytową poety i po chwili milczenia spytał: — To pan przysłał mi ten łaciński poemat? — Tak, ja. — Proszę, niech pan zajmie miejsce. Wskazał mu głęboki, jakby spruchniały, za miękki fotel klubowy i sam siadł naprzeciwko niego. A Stefan pomyślał: „poczyna się operacja...” — Sądząc z pańskiego nazwiska jest pan Polak. — Tak jest. — Jak się to stało, że pan wpadł na myśl pisania łacińskich wierszy? Stefan wskazał najpierw na swego profesora łaciny, który w szkole średniej wszczepił weń tyle uwielbienia dla piśmiennictwa Rzymian, że uwielbienie to nie opuściło go nigdy. Pisywał już na ławie szkolnej wiersze, klasówki łacińskie w heksametrach. A, udzielając przez szereg lat korepetycji w łacinie, utrwalił i pogłębił swą wiedzę. Prof. Mac Lean pytał o nazwisko tego profesora, w jakiem mieście była ta szkoła, jakich poetów łacińskich czytywał Stefan w tej szkole i który z nich najwięcej do niego przemawiał. — A cóż pana sprowadziło do Londynu? — zagadnął wreszcie profesor. Stefan zmieszał się i nie wiedział, co odrzec. — ...Okoliczności tak dziwnie się złożyły... — Czy mogę pana zapytać jeszczeć, czem pan tutaj się zajmuje? Gdy Stefan oznajmił mu, że utrzymuje się z ajentury francuskiego preparatu do czyszczenia metali, profesor aż odskoczył wstecz w fotelu ze zdumieniem. — You don't mean to say... — począł cedzić. — Pan nie chadza przecież po handelkach i nie sprzedaje tego towaru? — Ja sam sprzedaję ten towar. — I oni to kupują od pana? — Kupują. Jowialny uśmiech wysłonecznił twarz profesora. — Więc kiedyż pan zajmuje się łaciną? Ten nieoczekiwany profesor, już dzięki temu, przyjemny, że tak daleki od napuszystej dostojności typowego magistra, w uśmiechu swym wydał się Stefanowi przemiłym. Jego naturalność i swoboda działały na niego ośmielająco i zapytał: — Zapewne pan profesor uznał mój utwór za bardzo słaby?... Snać profesor Mac Lean z Royal College lubił się śmiać, gdyż rozśmiał się niemal w głos. Bawił go ten sympatyczny, ładny młodzieniec, co nie mógł doczekać się sądu o swej pracy. A Stefanowi zrobiło się ciepło na duszy i ciele, gdyż uśmiech ten zdał się wróżyć coś dobrego. — Czy pan pali? Jeśli tak, niech pan się nie krępuje — rzekł profesor, powstał, włożył ręce w kieszenie marynarki i znów uśmiechnięty przybrał minę. — You are an awful man — począł żartobliwie. — Straszny człowiek z pana. Co mi pan dał roboty, to przechodzi pojęcie. Zmarnowałem przez pana Bóg wie ile godzin, bo musiałem przewartować tyle, a tyle łacińskich książek, w tem także polskich pisarzy, aby dowiedzieć się, skąd u pana pan odpisał ten wiersz... Stefan rozkwitał jak róża i zdawało mu się, że cała ta bibljoteka tańczy wokoło niego. (Ciąg dalszy nastąpi). Pamiętajmy o inwalidach!