Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Adres: śniadeckich 11

Dopasowany fragment

. © Li AŁ. powiat Jarocin, znaniu hno w ju hpa A j 45 Kai z domu żałoby ul. Śniadeckich 11, m. 5 na cmentarz je- . z UDT jy: 3a: MI ciężkim smutku pogrążeni. d BIT - ocin, poczta Piotr iwczyk, komornik sądowy, > iR UP, Poznań, 29. 7, 1985. mąż, 1 rodzina.

Transkrypcja

Wśród nowych książek Jan Lorentowicz — Spojrzenie wstecz — Warszawa, 1935. Nakładem Funduszu Wydawniczego Leopolda Wellisza. Owo „spojrzenie wstecz”, to wspomnienia osobiste, ogarniające przedewszystkiem kolonję polską w Paryżu z lat 90-tych ubiegłego stulecia, wśród której autor dłuższy czas przebywał i działał. W żywych i barwnych szkicach ukazuje nam Lorentowicz zapomniane nieraz sylwetki socjalistycznych i niepodległościowych działaczy polskich, wskrzeszając ową atmosferę paryską, pełną tarć, zapałów i nieustannego oczekiwania niepodległości. Przed oczyma naszemi przesuwają się postacie tragicznie zmarłych Sawickiego i Padlewskiego, zacnego doktora Gierszyńskiego, Stanisława Barańskiego i in. Liczne są też szkice, podające nieznane, a ciekawe szczegóły z życia naszych pisarzy i cyganerji artystycznej. Dowiadujemy się o francuskim dyplomie Reymonta („Frak Reymonta”) i paryskich czasach autora „Chłopów” („Reymont w Paryżu”), o aktorskich ambicjach Zapolskiej i jej procesie z „Prawdą” („Zapolska w „Théâtre Libre”, „Sztandar ze spódnicy”), o początkach obłędu Kisielewskiego („Połamane skrzydła”)... Szkic p. t. „Nagroda, która go nie doszła” informuje o staraniach poselstwa polskiego w Szwecji o nagrodę Nobla dla Żeromskiego: „Powodzenie troski Żeromskiego” — o kłopotach autora „Popiołów” z wydawcami. Trudno tu wymienić wszystkie zebrane w tej książce artykuły (jest ich 24) — nie są one może „rewelacjami”, lecz dorzucają wiele charakterystycznych rysów do biografji sławnych ludzi, innych — mniej sławnych — wydobywają z zapomnienia a w sumie są pożytecznem przypomnieniem tak niedawnych czasów „Młodej Polski”. Dzięki talentowi Lorentowiczowi przystępnej i żywej formie opowiadania, powinny one znaleźć licznych czytelników nietylko pośród „wybranych 10 tysięcy”. Jan Roguła — Wielka maskarada. — Warszawa, 1935. Trzaska, Ewert i Michalski. Ostatnia powieść młodego autora — jak zaznacza on w przedmowie — była pisaną w Niemczech przed paru laty, w gorącym okresie przedwyborczym i przededniu władzy Hitlera. To też punkt ciężkości stanowi tu kwestja niemiecka — nastroje i dążności, panujące wśród niemieckiego społeczeństwa i zagadnienia polityczno-rasowe. Bohater powieści, Franciszek Borch, potomek spolszczonej rodziny niemieckiej von Borchów, jedzie do Niemiec na zjazd rodzinny swych niemieckich krewnych. Autor wprowadza nas w środowisko niemieckiej arystokracji, wśród której panuje niezadowolenie z istniejącego stanu rzeczy i specyficzny mistycyzm niemiecki, wiara w czystość rasy, kult pogańskiego Wotana i szukanie zbawców. Rozłam wprowadza Dawid Borch, amerykański emigrant, występując z ostrą i miażdżącą krytyką owych „germańskich” haseł i wykazując rozbieżność między celami jawnemi, a ukrytemi; między tem, co się proklamuje, a tem, czego się pragnie w rzeczywistości. Ścieranie się poglądów i dążności istnieje wszędzie — przykładem tego jest też meeting przedwyborczy, na którym walczą o pierwszeństwo komuniści, socjaliści i hitlerowcy, a ci ostatni sugestywnemi hasłami i zręczną demagogją zyskują najwięcej zwolenników. Autor stara się wszechstronnie oświetlić psychologiczne i polityczne podłoże hitleryzmu i ukazać kryjące się za maską różnych haseł jego prawdziwe oblicze. Odkrywaniu tego prawdziwego oblicza poświęcona jest — stanowiąca oddzielną całość kompozycyjna — cześć powieści p. t. Widma, w której autor ukazuje Hitlera w jego samotnych rozmyślaniach nad środkami i celem swej działalności. Bohaterzy powieści służą autorowi przedewszystkiem do wypowiadania swych poglądów, to też psychologiczne opracowanie osób zeszło na drugi plan; najplastyczniej zarysowały się postacie — obserwowanych przez Borcha i jego narzeczoną — przedstawicieli świata niemieckiego. Książka ta ma wartość nietyle artystyczną, ile historyczną — jako dokument chwili. Jednak autor nie ogranicza się tylko do roli wnikliwego i bystrego obserwatora, lecz wysnuwa również refleksje ogólne, wybiegające poza aktualne zagadnienia polityczne, a dotyczące przeznaczenia ludzkiego, i dochodzi do wniosku, że ostateczną mądrością i odwiecznem dążeniem człowieka jest „naprawiać ziemię, posadzić drzewo, utrwalić się w dziecku”. A reszta to tylko „wielka maskarada”. Za zasługę autora należy poczytać, że przy tego rodzaju temacie ostrzegł się politycznej tendencji, jednakowoż ów wniosek, przechodzący do porządku nad tą nieobojętną dla nas maskaradą niemiecką, robi wrażenie ucieczki i przypomina zdanie poety: „niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna...”. F. Panfierow — Komuna nędzarzy — Warszawa, 1935. Wydawnictwo „Znicz”. Przekład Kazimierza Maliszewskiego Liczne w ostatnich latach tłumaczenia z rosyjskiego przyswoiły naszej literaturze mniej lub więcej wartościowe utwory sowieckiej pisarzy. „Komuna nędzarzy” stanowi pod tym względem pozycję dodatnią. Książka ta cieszyła się w Rosji ogromnem powodzeniem i doczekała się w ciągu kilku lat 20-tu wydań, a krytyka stawia Panfierowa w rzędzie czołowych pisarzy współczesnej Rosji i widzi w nim jednego z najlepszych malarzy życia i duszy chłopa rosyjskiego. Powieść Panfierowa rozgrywa się w środowisku chłopskiem, w jednej z wsi nadwołżańskich. Bohaterem jest tu ludność całej wsi a akcję stanowi walka systemu komunistycznego z konserwatyzmem chłopskim, który całą siłą broni swej prawdy gospodarstwem zbiorowem przed kollektywem i wspólnotą przed nowością. We wsi jednak tworzy się pewien wyłom — część mieszkańców przenosi się na „Bruski” — do miejscowości, urządzonej na sposób komunistyczny — ze wspólną stołówką, wspólną ziemią, inwentarzem itd. W ujęciu psychologji tego chłopa, podlegającej gwałtownym przemianom pod wpływem nowych haseł i nowego życia, a równocześnie posiadającej pewne stałe, nienaruszone właściwości cechujące go, jak zamiłowanie do własności młodej ziemi, czy chciwość, okazał się Panfierow mistrzem nielada. Głęboko też potraktował psychikę kobiety — chłopki, dążącej do wyzwolenia i człowieczeństwa. W nowym systemie — rzecz prosta — widzi autor sowiecki drogę do dobra ludzkości, do wyzwolenia jej z nędzy, brudu i niewoli, lecz spostrzega też, że w nowem, zorganizowanem życiu i zatracenie cnotliwości, a jego realizacja spotyka liczne przeszkody. Przeważna zaś tego leży w naturze ludzkiej — samolubnej, chciwej, skłonnej do złego. Powieść Panfierowa jest propagandą komunizmu, lecz równocześnie (prawdopodobnie wbrew zamiarom autora) stwierdzeniem jego nierealności — gorączkowa praca na Bruskach zawracała dopiero wtedy, gdy członkowie komuny zaczęli otrzymywać zapłatę, a ten system — stwierdza jeden z bohaterów powieści — to właściwie system kapitalistyczny. Porusza też autor zagadnienie stosunku człowieka do przyrody i podobnie, jak inni autorzy sowieccy (np. Pilniak) stosunek ten pojmuje, jako walkę z żywiołem, jako dążność do opanowania ziemi i wykorzystania jej bogactw na pożytek człowieka. Przekład byłby dobry, gdyby nie niedołężne i rażące wprost używanie gwary. Posługiwanie się gwarą w tłumaczeniach jest wogóle rzeczą niebezpieczną, gdyż gwara nadaje nietylko koloryt społeczny, ale i lokalny, a oddanie tego ostatniego w przekładzie jest niemożliwe. Takiż dobry efekt mogłoby jeszcze wywołać wprowadzenie miejscami niektórych zwrotów i wyrazów z gwary ludności Wołynia, czy wschodniej Małopolski, lecz owe doczepianie do wyrazów końcówek rzekomo gwarowych i wprowadzanie konwencjonalnego „języka ludowego” wtedy, gdy tłumacz przypomina sobie, że jest to powieść ludowa, wywołuje wrażenie dysharmonji, tembardziej, że tłumacz bez skrupułów wkłada w usta chłopów również wyrażenia czysto literackie. Irena Szczygielska. TAJEMNICZY STARZEC, BAZYLI ZACHAROFF zbroi obecnie Włochy i Abisynję Przez więcej jak 60 lat tajemniczy awanturnik intryguje za kulisami polityki europejskiej; setki jego agentów operują we wszystkich państwach, wielu ministrów jest na jego usługach, a władza jego rozciąga się nad całą półkulą: Sir Bazyl Zaharoff, lord angielski, dziś 84-letni starzec jest tym człowiekiem, od którego zależy w wielkiej mierze pokój lub wojna na naszym kontynencie. Karjera tego awanturnika zaczęła się w Konstantynopolu. Z początku drugiej połowy ubiegłego wieku, w dzielnicy Pera można było spotkać młodzieńca, który zarabiał kilka funtów tureckich dziennie, oprowadzając turystów po mieście. Po kilkunastu latach Zaharoff, nadzwyczaj sprytny, nie dorobił się majątku, kradnie kasę swego wuja i ucieka do Londynu, gdzie zostaje aresztowany i zasądzony na dwa lata więzienia. Po odsiedzeniu kary, robi przypadkowo znajomość z przedstawicielem szwedzkiej fabryki broni i zostaje agentem generalnym Nordenfelta na Bałkanach. I tutaj udaje mu się nielada sztuka: udając gorącego zwolennika Grecji, sprzedaje w Atenach pierwszą łódź podwodną, a po kilku dniach urządzając tę samą komedję w Konstantynopolu, sprzedaje dwie podobne łodzie Turkom. Po tym wyczynie Zaharoff wstępuje na służbę do słynnej angielskiej fabryki broni, Vickers. Udaje mu się zawrzeć znajomość z kochanką pewnego wielkiego księcia rosyjskiego i tem samem uzyskać dla swej firmy obstalunki całej artylerji carskiej. W kilka lat później, Zaharoff symulując miłość do żony hiszpańskiego ministra wojny, zaopatruje armję Alfonsa XII w wyroby Vickersa. Po porażce Hiszpanów przeciwko Stanom Zjednoczonym, Zaharoff udaje się do Ameryki południowej i załatwia kontrakt na dostawę amunicji z Argentyną, Brazylją i Peru; w roku 1912 Zaharoff jest już miljonerem i głównym akcjonarjuszem firmy Vickers. Nadchodzi wojna światowa. Wyposażając państwa Ententy, Amerykę i nawet niektóre mocarstwa centralne, Zaharoff dorabia się ogromnej fortuny. Po zawarciu pokoju, odznaczony tytułem lorda, zamieszkuje stale w Monte Carlo, skąd dziś jeszcze dyryguje interesami swego koncernu. Niebywała karjera Zaharowa polegała na bezwzględnem wyzyskaniu każdej sytuacji; Grek ten był i jest jeszcze doskonałym psychologiem i wiedział, że każdego człowieka można kupić; trzeba tylko postawić cenę. Pewnego dnia minister wojny państwa bałkańskiego odrzucił ofertę Zaharowa. „Proszę namyślić się, Ekscelencjo” — rzekł Grek — „w każdym razie przyjdę jutro, we czwartek, po odpowiedź”. „Takto — mówi generał — jutro nie jest czwartek, lecz wtorek”. „Nie odpowiada Zaharoff — jutro jest czwartek, zakładam się z Ekscelencją o 100.000 franków, że jutro jest czwartek”. Nazajutrz minister wygrał zakład... i Zaharoff otrzymał dostawę. Innym razem Sir Basil usiłował przekupić admirała południowej Ameryki, ale interes nie szedł gładko; admirał oburzył się i chciał wyrzucić za drzwi natrętnego Greka. Lecz w ostatniej chwili Zaharoff zawołał: „Nie mam wcale na myśli przekupić pana admirała. Chcę mu tylko sprzedać elegancki yacht za... 10 funtów szterlingów”. „A więc dobrze”, — odpowiedział oficer — „przyślij mnie pan dwa yachty, bo mój syn lubi też żeglować”. Zasadą Zaharowa było uzbrajać dwa sąsiednie narody w tym samym czasie i wywołać potem przez swoich agentów nieporozumienia, które często prowadziły do wojny. Udało mu się to z Grecją i Turcją, z Anglją i Boerami, z Rosją i Japonją i wreszcie z Ameryką, wplątaną w światową wojnę dzięki zabiegom chytrego Greka. W ostatnim czasie Zaharoff wyposażył Chiny w nową artylerję, dostarczał amunicji Boliwji i Peru a niedawno temu przybył do Dżibutti pierwszy statek z materjałem wojennym dla Abisynji. Lecz w tym samym czasie Vickers wyposaża marynarkę włoską w potężne armaty... Podczas gdy na horyzoncie europejskim ukazuje się groźba nowej wojny światowej, Zaharoff nie uczuwa najmniejszego niepokoju; dla niego bowiem każdy konflikt zbrojny jest doskonałym interesem... Niebezpieczeństwo, które grozi drapaczom chmur Budowa „drapaczy nieba”, olbrzymich budynków amerykańskich, wymaga długich przygotowań oraz uciążliwych i dokładnych dociekań technicznych. Okazało się, że najwyższy budynek świata: „Empire State Building”, liczący ponad 400 metrów wysokości, pod wpływem silnych wiatrów kołysze się tak silnie, że szczyt jego chyli się czasem aż do 4 metrów, amerykański rządowy Instytut techniczny, Board of Standard, zbudował w Nowym Yorku specjalne laboratorjum dla badania wpływu wiatrów na „drapacze nieba”. Laboratorjum składa się z olbrzymiego tunelu, długiego na kilkadziesiąt metrów, który zwęża się z jednej strony do wymiarów 3-metrowej rury. W ten otwór wprowadza się całą gamę wiatrów, od lekkiego powiewu aż do huraganu, wytwarzanych za pomocą specjalnej maszyny elektrycznej. Na drugim końcu tunelu umieszcza się odpowiednio zmniejszony model projektowanego „drapacza nieba”. Potem wpuszcza się do tunelu wiatr a aparaty specjalne, umieszczone na modelu, rejestrują odporność materjału. Inżynierowie amerykańscy twierdzą, że zapomocą tej „fabryki wiatrów” będą w stanie, zapobiec chwiejności budynków — olbrzymów i w ten sposób uda się — zapobiec katastrofom budowlanym, które przy obecnych „drapaczach nieba” nie są wykluczone. Dnia 27 lipca 1935 r. zmarł ś. p. Adam Kłos członek Rady Komunalnej Kasy Oszczędności Miasta Poznania. Śp. Zmarły przez szereg lat pełnił obowiązki członka Rady i na tem stanowisku zabiegał z niepowszednią gorliwością około interesów i dobra naszej instytucji. Ceniliśmy wysoko Jego prawy charakter i odwagę w wypowiadaniu Swych poglądów. Szlachetną postać Zmarłego zachowamy z czcią w sercach naszych. Rada i Zarząd Komunalnej Kasy Oszczędności Miasta Poznania W sobotę dnia 27. lipca 1935 r. zmarł były długoletni, bardzo zasłużony dyrektor naszego zakładu śp. Adam Kłos em. inspektor szkolny i długoletni radca miejski Praca Swoją zjednał Sobie Zmarły uznanie i szacunek kolegów i uczennic. Cześć Jego pamięci. Dyrekcja Grono nauczycielskie i uczennice Pryw. Seminarjum im. J. Słowackiego w Poznaniu SPRZEDAŻ, NAPRAWA złotych piór wiecznych wszelkich systemów Wykonuje reperacje solidnie, tanio, natychmiast JÓZEF CZOSNOWSKI, Poznań, Fr. Ratajczaka 2 Przyjmuje asygnaty Kredyt. Okucia budowlane Kompletne okucia do drzwi z mosiężnemi klamkami 2,95 Kompletne okucia do okien z mosiężnemi oliwkami 5,90 Wielki wybór Armatury do piecy Okucia meblowe Hurt Polski ul. Wrocławska 4 Największy Skład Okuć w Polsce Telefon 15-81. Dnia 27 lipca 1935 r. o godz. 0.30 zasnęła w Bogu po długich i ciężkich cierpieniach opatrzona Sakramentami św. moja najdroższa i troskliwa żona, nasza najukochańsza matka ś. p. Augustyna Borowiczowa przeżywszy lat 46, z domu Glick Pogrzeb odbędzie się w wtorek, 30 b. m. po poł. o godz. 5.45 z domu żałoby ul. Śniadeckich 11, m. 5 na cmentarz jeżycki. W ciężkim smutku pogrążeni, Poznań, 29. 7. 1935, mąż, dzieci i rodzina. Osobnych zawiadomień nie wysyła się. Kodak zawiadamia, że najtańsze aparaty bakelitowe Kodak BB po zł 12.50 są w dalszym ciągu sprzedawane bez żadnych ograniczeń. Kodak sp. z o. o. Warszawa, Pl. Napoleona 5. Państwowy Bank Rolny Oddział w Poznaniu komunikuje, iż posiada do sprzedaży ośrodek w obszarze 75 ha użytków rolnych w majątku LUBINIA MAŁA, powiat Jarocin, stacja kolejowa Jarocin, poczta Sierszew. Wszelkich informacyj udziela na miejscu Likwidator majątku, dokąd należy zgłaszać się pisemnie lub też osobiście. ZGONY W Urzędzie Stanu Cywilnego w Poznaniu zapisano w dniu 27 lipca 1935 r. następujące zgony: Piotr Krawczyk, komornik sądowy, 47 lat; Anna Nowicka z domu Górniakówna, wdowa, 76 lat; Jakób Morczak, robotnik, 48 lat; Bogumiła Berchtotowa z domu Weichmannówna, wdowa, 80 lat; Józefa Szmytkowska, bez zawodu, 74 lat; Anastazja Bergemannowa z domu Czerwińska, 44 lat; Tomasz Krajewski, robotnik, 79 lat; Augustyna Borowiczowa z domu Glinck, 46 lat; Adam Kłos, emerytowany inspektor szkolny, 73 lat; Karchowska Teodozja z domu Zenkteler, 76 lat. Reklama dostępna zawsze się opłaca! Polska Delegacja Rady Portu w Gdańsku, Neugarten 29 poszukuje ASPIRANTA TECHNICZNEGO Warunki: świadectwo średniej szkoły budownictwa podziemnego wzgl. maszynowego lub pół-dyplom wyższej uczelni technicznej, odpowiednia przewidziana praktyka, wiek do lat 30; znajomość niemieckiego języka w słowie i piśmie; narodowość polska. Wynagrodzenie 260 gld. miesięcznie. Płachty żniwne, worki używane do zboża, mąki korzystnie oddaje — Bartkowiak, Dąbrowskiego 70.