Dopasowany fragment
żałoby ul. św. Józefa 19 i prosi swoich członków o odda- przepi d z wiosną przy L śladojęaniem matki rodzin, w których życie męczeńskie nie ostatniej przysługi tej wielce zaslużonej pracowniczce po przewidywanem, ewentualnem ustąpieniu preżyTeolog-pacvfista Ilia tełoby narodowej zesnutę wkraczała jak anioł — narodowej denta Hindenburga SKAZANY NA ROK WIĘZIENIA. zwiasum lepszej doli, umiejąc zpnosze znaleść sposób na Sodalicja Pań Akademiczek prosi członków swych RE pelia PAT m Paryż PAT .
Transkrypcja
...nik kpt. Karpiński, o którym przez 2 dni nie było wieści, przybył szczęśliwie do Kabulu, przelatując trasę Teheran – Herat (Afganistan) – Kabul, wynoszącą 2,100 klm, w 14 godzinach i 20 min. Lot nad górami skalistemi i Pustynią Solną odbywał się w bardzo trudnych warunkach. Teolog-pacyfista SKAZANY NA ROK WIĘZIENIA. Paryż (PAT). Przed paryskim Trybunałem Wojskowym toczyła się nader ciekawa sprawa. Student teologji Jacques Martin otrzymał we wrześniu wezwanie do stawienia się na ćwiczenia rezerwy. Odesłał on to wezwanie z powrotem, oświadczając, że prawa Ewangelji nie dadzą się pogodzić z prawodawstwem wojskowem, które nakazuje noszenie broni. Na pytanie sędziego śledczego, coby uczynił w razie zaatakowania, Martin oświadczył poprostu, iż pozwoliłby się zabić bez sprzeciwu. Szereg świadków ze sfer teologicznych, stwierdziło wobec Trybunału, iż doktryna chrześcijańska istotnie przeciwna jest temu, czego się wymaga w służbie wojskowej. Po krótkiej naradzie Sąd wojskowy uznał Martina winnym i większością głosów skazał go na rok więzienia. ...najuboższych i najbardziej upośledzonych, wywalczonych przez ucisk pruski z języka własnego, z wiary ojców, z obyczaju narodowego, z wszystkiego, co dobre i piękne i ważne i wielkie, a „panna Aniela” karmiła te rzesze olbrzymie strawą codzienną: kultury polskiej i miłości Ojczyzny! W ramiona kochające i do wyrozumiałego serca Anieli Tułodzieckiej spieszyły skołatane troską i gnębione prześladowaniem matki rodzin, w których życie męczeńskie i kirem żałoby narodowej zasnute wkraczała jak anioł – zwiastun lepszej doli, umiejąc zawsze znaleźć sposób na to, by przetrwać, by przetrzymać! W. B. Sodalicja Pań Miejskich p. w. Niepok. Poczęcia NMP. bierze udział ze sztandarem w pogrzebie sodaliski ś. p. Anieli Tułodzieckiej w piątek 14-go o godz. 15,30 (z domu żałoby ul. św. Józefa 19) i prosi swoich członków o oddanie ostatniej przysługi tej wielce zasłużonej pracowniczce narodowej. Sodalicja Pań Akademiczek prosi członków swych o jaknajliczniejsze wzięcie udziału w pogrzebie śp. Anieli Tułodzieckiej, w piątek o godz. 15,30, ul. Ogrodowa 19. ...formy ustroju nych książątek zostaną podzielone pomiędzy nowopowstałe królestwa. Namiestnikiem cesarza ma zostać kronprinz Friedrich Wilhelm. Na cesarza upatrzony został wskutek ostatecznej rezygnacji Wilhelma drugiego najstarszy syn kronprinca. Reforma ma być przeprowadzona z wiosną przyszłego roku po przewidywanem, ewentualnem ustąpieniu prezydenta Hindenburga. Berlin (PAT). Rewelacje „Vorwaertsa” o oświadczeniach b. kronprinca w sprawie planów restytucji monarchji w Niemczech są nadal żywo omawiane w tutejszych kołach politycznych, pomimo ukazania się oficjalnego zaprzeczenia. Komunistyczny „Welt am Abend” pisze, iż pewne jest, że koła monarchistyczne rozwinęły w ostatnich miesiącach niezwykle energiczną działalność. Kronprinc jest stale w rozjazdach i prowadzi wytężoną działalność propagandową. Również małżonka kronprinca bierze żywy udział we wszelkich nacjonalistycznych zjazdach kobiecych. Koła, zbliżone do kronprinca nawiązały ścisły kontakt z Hitlerem, licząc na jego współdziałanie w planach monarchistycznych. Według informacji dziennika, prezydent Hindenburg nie jest wciągnięty w te manewry. Monarchiści liczą się tylko z ewentualnościami w związku z sędziwym wiekiem prezydenta Hindenburga. Nastroje monarchistyczne, wśród narodowych socjalistów są bardzo silne, przyczem kronprinca uważa się za swego człowieka. Główne jednak sprężyny ruchu monarchistycznego znajdować się mają w obozie niemiecko-narodowym, zwłaszcza w Stahlhelmie, przyczem szczególną rolę przypisuje się majorowi Pabstowi. Druga mowa Papena Berlin (PAT). Kanclerz Papen wygłosił wczoraj, podczas swego pobytu w Monachjum drugie przemówienie w zamkniętem kole w klubie akademicko-politycznym na temat podstaw ideologji swej polityki. Kanclerz jeszcze raz wskazał na konserwatywny charakter tej polityki i zaznaczył, że w zakresie polityki zagranicznej stawia za cel współdziałanie wszystkich krajów kulturalnych z uwzględnieniem ich właściwości, co wymaga jednak odrzucenia wszelkich tendencyj hegemonistycznych i dążenia do skrępowania życia trwałymi węzłami traktatów nie dających się zrealizować. Przechodząc do zagadnień wewnętrzno-politycznych kanclerz wskazał na specjalne zadania wychowawcze młodzieży. Zadania wychowania niemieckiego nie mogą być spełnione ani przez duchowość obcej narodowości ani przez anarchistyczny indywidualizm ani też przez zatracenie się w ruchach masowych. Kultura niemiecka musi odzyskać swe ludzkie i chrześcijańskie założenia. Na tym gruncie rozwinąć się mają osobistości, które później obejmą kierownictwo państwa i życia gospodarczego. DENTOSAN czyści zęby pasta eliksir mydełko ...kwiatowa i bierna kobiecość Hero zyskiwała na kontraście; we wielkiej scenie oskarżenia i odtrącenia p. Niwińska miała głęboki ton tragizmu. Patrząc na te Hero i Beatrice, poprostu marzyło się o zobaczeniu tych artystek w rolach Anieli i Klary, do których są jakby umyślnie stworzone. Gorzej natomiast wypadła strona męska. Nie wymieniamy rozmyślnie żadnych nazwisk, zaledwie bowiem mniejsza część ról, a mówiąc ściślej epizodów męskich stała na wysokości zadania. Najbardziej bez zarzutu wypadła stosunkowo strona wizualna przedstawienia; tutaj bowiem najwięcej miała do powiedzenia reżyserja, jej poczucie stylu i malarski zmysł barwy i jej harmonji. Jak powiedzieliśmy już wyżej, wszyscy dali maximum pracy, najlepszej woli, ale praca i najlepsza wola nie poradzi, jeżeli jedne role powierzono aktorom, którzy mogli je grać wspaniale przed dziesięciu laty, drugie takim, którzy zagrają je (mam tę pewność, zagrają świetnie za lat pięć... może mniej, pracy pod kierownictwem i przy pomocy reżysera z rodu Trzcińskich. Nie wymieniamy rozmyślnie nikogo, gdyż zainteresowani zrozumieją a podkreślam raz jeszcze każdy zrobił wszystko, co mógł, dał ze siebie wszystko najlepsze, nikt zatem nie zasłużył na to, by mu sprawić przykrość. Niechaj wszyscy przyjmą zapewne nie szczere, że cenię wysoko ich młode talenty, doświadczenie, rzetelny trud artystyczny i że jestem najszczęśliwszy, kiedy mogę wymienić ich po nazwiskach i chwalić tak bez żadnych zastrzeżeń, jak to uczyniłem po wystawieniu „Dzikiej Pszczoły”: dziś niestety non possumus. Jerzy Koller. Z MUZYKI „Pajace” i „Rycerskość Wieśniacza” w Operze Pomimo, że na wczorajszem przedstawieniu operowem nie wystąpiła żadna przyjezdna „gwiazda” wokalna, lecz mieliśmy przed sobą same miejscowe siły, – widownia była szczelnie zapełniona, co dowodzi, że Opera stała się potrzebą naszego miejscowego życia artystycznego i wespół z koncertami symfonicznemi stała się ośrodkiem muzycznego zainteresowania szerokich sfer naszego społeczeństwa. Wczorajszego wieczoru słuchaliśmy „Pajaców” Leoncavalla i Mascagniego „Cavalleria Rusticana”. Piękna opera Leoncavalla wywarła doskonałe wrażenie, zwłaszcza akt drugi posiadał piękną sceniczną realizację. Postać Cania kreował p. Czarnecki. Talent artysty, jego aktorski temperament w momentach zwłaszcza dramatycznych pozostawia na słuchaczu zawsze duże wrażenie. I wczoraj, realistycznem ujęciem partji o dużem napięciu potrafił p. Czarnecki zelektryzować słuchaczy, zwłaszcza, że i strona wokalna sekundowała artyście odpowiednio do poziomu jego gry aktorskiej. P. Karpacki szczerze był oklaskiwany i kilkakrotnie wywoływany za odtworzenie prologu. W scenie tej artysta jest niezrównany. W każdym ruchu, w każdym geście widać rasowego, inteligentnego aktora, a umiejętność śpiewania i zawsze interesująca fraza świadczy o dużej wokalnej kulturze artysty. P. Karwowska, jako Nedda, bez przesady można powiedzieć, że pieściła ucho słuchacza pięknym swym głosem o ładnem brzmieniu i dużym blasku. Pozostałe role w wykonaniu pp. Pęteckiego i Gruszczyńskiego wypadły dość udatnie. Chóry brzmiały przeważnie harmonijnie. Reżyserja żywa. W operze Mascagniego dało się słyszeć p. Marynowicz, której głos brzmiał jasno i przejrzyście. Jako Turridu wystąpił p. Łuczyński. Z debiutu swego w „Żydówce” młody nasz artysta pozostawił niezatarte wrażenie z racji pięknego jego głosu, o dużym blasku, pełni brzmienia i dużej muzykalności. Jakkolwiek partja wczorajsza nie przedstawia dużego pola do popisu, jednakże w ramach i tej roli p. Łuczyński wykazał posiadane właściwości swego talentu, wywołując szczere zainteresowanie swoją kreacją. P. Łuczyński stawia zaledwie pierwsze swe kroki na scenie w partjach odpowiedzialnych, nic dziwnego, że spotykać się dają rozmaite jeszcze niedomagania. Najważniejszemi z nich są zbytnie forsowania głosu i nadużywanie forte. P. Łuczyński jest tak muzykalny i posiada w tak wielkiej mierze rozwinięty smak artystyczny, że bezsprzecznie sam to skonstatować może. Niezapomniana scena szabasu w „Żydówce” jak wiele miała dynamicznej subtelności! Może zbyt głośno ujęta wczoraj często partja orkiestralna nie pozwoliła utalentowanemu artyście rozwinąć posiadanej subtelności dynamicznej. To jednak, cośmy słyszeli utwierdza nas w przekonaniu, że mamy przed sobą obiecującego artystę, o ile będzie kierował się w swej sztuce własnym artystycznym instynktem, który posiada. Debiutantką była p. Pomorska. Jest to miły głos, wymaga jednak jeszcze poprawy pod względem emisji. O stronie aktorskiej trudno jeszcze coś zdecydowanego powiedzieć. P. Trojanowska i p. Pętecki dostrajali się zgodnie do całości. Kapelmistrzował Dyr. Wojciechowski ze znaną rutyną i werwą. Mieczysław Brzostowski.