Dopasowany fragment
anglii, francji, italii, szwe„zdaje nam az z kij ro przeci ko o fal dpi dla wygody i na ogólne życzenie naszych eh aiszoanii i. austrji, która ma opracować nowy nie może przecież mieć racji bytu pismo, które czytelników w kaliszu utworzyliśmy dc a dad w kołach politycznych lon świętu radości i wesela całego narodu poświęciło: j. dynu podkreślają wielkie znaczenie, jakię dla spra wczoraj wieczorem tylko niklą wzmiankę rępor- $em urę wy pokoju posiada onegdajsze wystąpienie w pat terską a dziś zanotowało, że ...w warszawie przed ge sę ejet aryz który była rewja woj- dziennika poznańskiego. którą prowadzi lecz ryżowe w ka m di przed samą jocą dyskusję rozbrojeniową w wolne żarty panowie, ale czy mimowoli nie księgarnia św. antoniego izbie gmin. baldwin wypowiedział się za calkowiodnosi się wrażenia, że „kurjer poznański za- ł ul. warszawska 21. tem źniesikniem awiacji tw setów jab weg ża tę p: chowuje się jak za czasów zaborczych. tymcza- wszelkie zgłoszenia na prenumeratę. ogło- wa dead bb kary: shy swą w. w rzedstawiony sem święto niepodległości to nie galówka zabor- szenia, zapytania etc. prosimy kierować pod pank pork kę s pe jk wia bo. przez przez p. inin, i icza płojekt reformy. e. zo o zęfią dee obywateli wolnego pań- powyższym adresem. nię awiacji wojennet nie uwolni ludzkości od gro- ustroju szkół al ligu mówców wy”: wa polskiego. panowie zapominacie, że cżytel- rna zy ataku jwego, prywgtne w obronie dotychczałowego ustroju. cza = :
Transkrypcja
Święta Niepodległości w Warszawie i w całym kraju. Tylko „Kurjer Poznański” milczy. Pismo, które usiłuje reprezentować opinję narodową, lekceważy wszystko, co odnosi się do pamiętnych wspomnień z przed lat czternastu. Święto Niepodległości „Kurjera Poznańskiego” nie interesuje. Zdaje nam się, że daleko przeciwko fali opinji społeczeństwa „Kurjer Poznański” nie zajdzie. Nie może przecież mieć racji bytu pismo, które świętu radości i wesela całego narodu poświęciło wczoraj wieczorem tylko nikłą wzmiankę reporterską a dziś zanotowało, że... w Warszawie przed odsłonięciem pomnika lotników była rewja wojskowa. Wolne żarty panowie, ale czy mimowoli nie odnosi się wrażenia, że „Kurjer Poznański” zachowuje się jak za czasów zaborczych. Tymczasem Święto Niepodległości to nie galówka zaborców, lecz zryw radości obywateli wolnego państwa polskiego. Panowie zapominacie, że czytel- Baczność Kalisz Dla wygody i na ogólne życzenie naszych Czytelników w Kaliszu utworzyliśmy Agenturę Dziennika Poznańskiego, którą prowadzi Księgarnia św. Antoniego ul. Warszawska 21. Wszelkie zgłoszenia na prenumeratę, ogłoszenia, zapytania etc. prosimy kierować pod powyższym adresem. ...ciel Polski wypowiedział się za sankcjami kolektywnemi wszystkich mocarstw. Przedstawiciel Ameryki oświadczył, że stanowisko jego rządu nie zostało jeszcze ustalone. Po dłuższej dyskusji utworzono komisję, złożoną z przedstawicieli Anglji, Francji, Italji, Szwecji, Hiszpanji i Austrji, która ma opracować nowy projekt. (MW.) Londyn (PAT) W kołach politycznych Londynu podkreślają wielkie znaczenie, jakie dla sprawy pokoju posiada onegdajsze wystąpienie w parlamencie wicepremiera Baldwina, który krótkiem, lecz wysoce wymownem przemówieniem zakończył przed samą północą dyskusję rozbrojeniową w Izbie Gmin. Baldwin wypowiedział się za całkowitem zniesieniem awjacji dla celów wojennych i nie ulega wątpliwości, że w tym kierunku delegacja brytyjska zmierzać będzie w Genewie. Baldwin poszedł jeszcze dalej, oświadczając, że nawet zniesienie awjacji wojennej nie uwolni ludzkości od grozy ataku bombowego, albowiem samoloty prywatne MEBLE WSZELKIEGO RODZAJU sprzedaje poniżej cen fabrycznych Przyjmuje zlecenia na wykonanie wszelkiego rodzaju mebli stylowych. Roman Pawłowski mistrz stolarski Poznań, ul. Słowackiego 22 7096 Reforma ustroju wyższych uczelni Państwowa Rada Oświecenia Publicznego uchwaliła większością głosów przedstawiony przez p. min. Jędrzejewicza projekt reformy ustroju szkół akademickich. Kilku mówców występowało w obronie dotychczasowego ustroju. DR. K. KROTOSKI. Wielkopolska a Prusy w dobie powstania 1918-19 II. W znacznej części społeczeństwa poznańskiego utarła się opinja, jakoby w przełomowych dniach oswobodzenia się Wielkopolski z pod jarzma pruskiego ówczesny rząd warszawski nie brał udziału i zabór pruski własnemu zostawił losowi. Już w I tomie p. Wieliczka wykazał partyjną tendencję tej legendy. Obecnie stwierdza to najwyraźniej zacytowany dekret wyborczy, wzywający zabór pruski do wyboru posłów do konstytuanty z 28 listopada 1918, a przedewszystkiem zerwanie dnia 15. 12. stosunków Rządu polskiego z Rządem pruskim z powodu Heimatschutzu i Grenzschutzu, mających odciąć zabór pruski od Warszawy. Nie Warszawa zostawiła Polaków pod pruskim zaborem własnemu losowi, lecz przeciwnie Naczelna Rada Ludowa zignorowała odezwę wyborczą Rządu polskiego do konstytuanty, trzymając się naiwnie granic pruskich aż do zawarcia pokoju, a zgodziła się nawet na udział Niemców z Poznańskiego przy wyborach do konstytuanty niemieckiej w Weimarze. Wobec takich faktów podtrzymywanie wspomnianych legend zakrawa na bezdenną naiwność, albo co gorsza na zdradę polskiej racji stanu. Niemcy twierdzili, że przybycie Paderewskiego do Poznania 26. 12. było przez Polaków uplanowane dla wybuchu powstania. Całkiem słusznie odpiera autor ten zarzut, że wysłanie dzieci i niewiast na ulice Poznania celem uczczenia Paderewskiego chyba nie świadczy o planowaniu powstania ze strony polskiej. Pycha i buta pruskich grenadjerów wywołała odruch polski nie ze strony tchórzliwej N. R. Ludowej, lecz wbrew jej woli dzięki patrjotycznej energji Paluchów, Hulewiczów, Maciaszków, Zakrzewskich, dr. Rydlewskich i mieszczaństwa poznańskiego. Tym to czynnikom zawdzięcza Poznań i Poznańskie oswobodzenie z pod jarzma pruskiego; dlatego miasto nasze, nie Komisarjat i jego polityczne kunktatorstwo, zachowało we wdzięcznej pamięci dzień 27 grudnia i uczciło go nazwą ulicy tak samo, jak inną ulicę nazwą pierwszej ofiary tego powstania, Franciszka Ratajczaka. Jest starą zasadą, że, kto raz do powstania szablę z pochwy wyciągnął, ten pochwę musi za się rzucić. Mimo to dzień po wybuchu powstania 28-go grudnia, gdy przywódcy oddziałów i grup powstańczych wobec kompletnego upadku znaczenia N. R. Ludowej toczyli obrady nad dalszym przebiegiem powstania w lokalu Koła Towarzyskiego w Bazarze, a do obradujących przybyli Korfanty z dr. Meissnerem, doradzając dalsze pertraktacje z Niemcami, wtedy odpowiedział im całkiem słusznie peowiak Roman Wilkanowicz: „Nigdy rozpoczętej walki nie zaprzestaniemy, a wszyscy, którzy są przeciwni, są naszymi wrogami i tym kulą w łeb”. Wobec takiego „dictum acerbum” wedle świadectwa Jul. Maciejewskiego, Korfanty cofnął się, widząc, że Komisarjat N. R. L. stracił posłuch u wojska i zamianował czemprędzej dla ratowania prestiżu St. Taczaka dowódcą powstania. W gruncie rzeczy Komisarjat, kierowany przez skrajnego antymilitarystę Korfantego, był dalej przeciwny walce zbrojnej. Wprawdzie mianuje komendantem miasta Maciaszka, szefa Wydziału Bezpieczeństwa przy Komisarjacie N. R. L., mimo to układy z Niemcami prowadzi dalej. Zwalczają jednak działania ugodowe Paluch, komendant naczelny Straży i Bezpieczeństwa oraz Hulewicz, Zakrzewski i zachęcają żołnierzy polskich do atakowania władzy zaborczej na każdem polu; echem wypadków poznańskich był wybuch powstania w całej Wielkopolsce. Tragiczną prawdą powstania wielkopolskiego jest ignorancja sfer politycznych: woli ludu nie rozumiał ani Rząd pruski ani N. R. L. Niestety! W ten sposób powstał paradoks: w momencie, gdy w Wielkopolsce ruch zbrojny wybuchał już na dobre, Kom. N. R. L. nie dostrzegł wciąż jeszcze konieczności czynu i usiadł z przedstawicielami Rzeszy Niemieckiej do stołu konferencyjnego (oczywiście z inicjatywy Rządu Pruskiego, który drogą porozumienia z kom. N. R. L. chciał ratować zagrożony interes państwa). – Konferencji tej przewodniczył dr. Rydlewski. Był to jeden z nielicznych polityków wielkopol., skłaniających się ku hasłom obozu walki zbrojnej. To też wraz z żołnierzami i ludem poznańskim dzień 27 grudnia uważał za zwycięstwo polskie, a w skutkach oczekiwał ogłoszenia niepodległości. Poglądów tych nie podzielał Kom. N. R. L., mniemając, że oderwanie części zaboru zaszkodzi całości. Politycy wielkopolscy liczyli całkowicie na Komitet Narodowy w Paryżu, a nie znając dobrze nastrojów w kołach międzynarodowych, nie wiedzieli, że każdy objaw woli ludności wlkp. przyspieszy i ułatwi decyzję w sprawie przyszłości zaboru pruskiego. W dobie, gdy wszystkie narody Europy zakreślały granice owe czynem, fatalne wrażenie w łonie koalicji wywołać musiała rzekoma bezwolność ludności zaboru pruskiego, oczekująca w najistotniejszych swych interesach – orzeczenia kongresu pokojowego. Wynikiem pertraktacyj z 30 i 31 grudnia było uznanie przez stronę niemiecką administracji polskiej na terenach, zdobytych przez powstanie; natomiast pertraktacje styczniowe zaryglowały szerzenie się powstania na Pomorze, Śląsk i w Prusy Wschodnie. Dnia 4-go stycznia w pertraktacjach Korfanty zrezygnował nawet z Bydgoszczy, gdzie zaciekły prezes rejencyjny Fritz v. Bülow zorganizował niemiecką kontrrewolucję przeciw aspiracjom polskim. – Ta ustępliwość N. R. L. i zabieganie jej o pokój podniosła butę pruskiego militaryzmu do tego stopnia, że kiedy dnia 18 stycznia za pośrednictwem delegatów niemieckich zapraszano dowódcę Grenzschutzu w Lesznie, gen. Leppera do pertraktacyj pokojowych, tenże szorstko odrzucił propozycje rokowań pokojowych w Kościanie, a parlamentarjuszom polskim oświadczył, że nie spocznie rychlej, póki nie zdobędzie Poznania. Kunktatorstwo władz polskich szkodliwsze było jeszcze dla polskości na Śląsku i Pomorzu. Rewolucyjny rząd pruski wysłał komisarza Hörsinga na Śląsk a Winninga na Pomorze, by w zarodku stłumić wszelki ruch nietylko niepodległościowy, ale i narodowy. Mimo układów w Poznaniu, Bydgoszczy, w Berlinie do porozumienia nie mogło przyjść, gdyż cele i dążenia obu stron były całkiem rozbieżne; nadto władze pruskie prowadziły układy nieszczerze i nie chciały podpisać ugody, wykluczającej w myśl żądań marszałka Focha z 3 lutego 1919 władze pruskie z terenów polskich. Na dobitek niemieckim żądaniom na rękę poszła błędna orjentacja Romana Dmowskiego z Komitetem Narodowym w Paryżu, spowodowana przesadnym lękiem przed bolszewikami, która sprawiła, że uznano za potrzebne dla Polski, iż pieczę nad ziemiami polskiemi należy przejściowo powierzyć wojskom niemieckim (!) i to aż do chwili utworzenia własnej siły zbrojnej, względnie przeniesienia do Polski armji generała Hallera (R. Dmowski: Polityka polska i odbudowanie państwa str. 400. Marjan Seyda: Polska na przełomie dziejów t. II str. 491). Na tej to orjentacji rozejm pokojowy w Compiègne z 11. 11. 1918 bezpieczeństwo narodu polskiego poruczył Niemcom, najgroźniejszym tego narodu wrogom. „Wiedziałem, pisze Dmowski, „że tym sposobem ułatwiam na razie opanowanie kraju żywio-