Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Adres: młyńska 4

Dopasowany fragment

Rownie $o.Morclshe Ą najlepszej iakości, Oraz BŻ4 e pad dwokat pieczywa polć se zd W poniedziałek dnia 7 bm. rozstał się z tym deński p światem Ś. p. e Biuro prowadzę przy ulicy Młyńskiej 4 Kaczmatik maków k 80 h inż. Heronim Słarczewski kodlietadik saa > Każimierz Pluciński

Transkrypcja

Piątek, dnia 11 listopada 1932 r. Str. 9 Z brodą czy bez brody Szczęśliwy kraj, gdzie nie mają większego zmartwienia. Broda czy nie broda? — oto pytanie, nad którem obecnie zastanawiają się wytworni Anglicy. W czasach ostatnich bowiem zaczęto w Anglji za przykładem Ameryki lansować modę małych wąsików, a nawet niewielkiej, zgrabnie przystrzyżonej bródki. Jak wiadomo, dyktatorem mody męskiej w Anglji jest ks. Walji, a ten ma przekonanie, ani wąsów ani brody nie nosi. Kwestja zatem, zdawałoby się, przesądzona, gdyż wytworny Anglik idzie naogół za przykładem angielskiego następcy tronu, który według ustalonej od wieków tradycji jest w męskiem społeczeństwie Albionu modelem tego, jak mężczyzna wyglądać i ubierać się powinien... Mimo to jednak jedno z londyńskich czasopism, wyłącznie traktujących o modzie męskiej, poświęciło tej kwestji ankietę, w której wypowiedziało się wielu przedstawicieli świata artystycznego i literackiego, a nawet naukowego politycznego. Tu i owdzie wystąpiono ze zdaniem, że wąsy i broda stanowią naturalną przez przyrodę podyktowaną ozdobę mężczyzny i że mężczyzna, który z tego rezygnuje, nadaje sobie niepotrzebnie wygląd „zniewieściały”. Naogół jednak przeważyło zdanie drugie, oświadczające się za gładkiem wygoleniem twarzy. I oto naprzykład znany z elegancji dziennikarz dżentelmen Robert Erskine wypowiedział swój sąd w następujących słowach: — Znam opinję tych, którzy uważają, że prawdziwy mężczyzna powinien nosić wąsy i brodę... Ja jednak jestem zupełnie odmiennego zdania... Protestuję przeciw zarostowi z rozmaitych powodów... Przedewszystkiem ze względów higjenicznych nie należy zapuszczać zarostu. Niemniej ważny jest moment estetyczny. Zdaje mi się, że mężczyzna wąsaty, a zwłaszcza brodaty wygląda brzydko i — co więcej — staro... Zwłaszcza starsi panowie stanowczo chyba nie zgodzą się na to, ażeby w oczach pań wyglądali jeszcze poważniej, niż ich metryka powiada... Co do podkreślenia przez zarost męskości — to wydaje mi się śmieszne i iluzoryczne... Przecież na twarzy gładkiej tem lepiej zaznaczają się silne i energiczne linje, będące prawdziwem wyrazem męskości... Również inne sądy, których niesposób tutaj przytaczać, są zupełnie podobne i świadczą o tem, iż moda wąsów i brody niema w Anglji warunków powodzenia. Z dziedziny kosmetyki Wszystkie panie dzisiaj dążą do utrzymania jak najdłużej młodego wyglądu i świeżej młodej cery. Jest to zupełnie naturalne, gdyż cały urok kobiety polega na uroku i wdzięku, jaki kobieta wywiera na swoje otoczenie. Nic więc dziwnego, że panie chcąc utrzymać swe wdzięki jak najdłużej, dbają o swoją urodę i dla utrzymania jej stosują kosmetyki. Cała rzecz w tem, aby te kosmetyki osiągały rzeczywiście swój cel, i sprzyjały potęgowaniu urody, oraz zapobiegały jej zanikowi. Aby utrzymać stale do późnego wieku swoją urodę i młodość najlepiej stosować wyroby Abaridowe. Na noc myć twarz Otrębami Abaridowemi w dobrze ciepłej wodzie, i po wytarciu, wetrzeć cokolwiek Kremu Abaridowego, a następnie przypudrować Pudrem Abarid. Rano nie myć twarzy a wytrzeć ją watą zmoczoną we wschodnim Płynie Mimoza. Twarz pielęgnowana w ten sposób, przez długie lata zachowa urok i wdzięk młodości, oraz cerę gładką, czystą, o świeżym młodzieńczym wyglądzie. Krem Abarid przygotowuje się na miodzie i wyciągu z cebulek lilji białej (Lilium Candidum) i odżywia tkankę, zapobiegając tworzeniu się zmarszczek i pryszczy. Radzimy więc wszystkim Paniom stosować wyroby Abaridowe, a z rezultatów będą zupełnie zadowolone. Kącik fotograficzny Odczulacze w fotografji Ostatnie lata badań chemicznych w fotografji dały w rezultacie wynalazek, który już dziś znajduje zachodnie szerokie zastosowanie, a nie można przewidzieć nawet doniosłości jego w razie dalszych ulepszeń. Chodzi tu o t. zw. na kosz, czyli znieczulenie klisz fotograficznych, po ich naświetleniu. Wiadomo, że płyta fotograficzna i po naświetleniu jest równie czuła na światło, jak przedtem i że nawet podczas wywoływania, gdy operujemy przy słabem czerwonem świetle, nie pozostaje ono bez ujemnego wpływu na emulsję. Zwłaszcza w miarę rozpowszechniania się emulsji barwoczułych (ortochromatycznych), uczulonych przeważnie na kolor zielony i żółto-pomarańczowy światło czerwone, zawierające pewną ilość promieni pomarańczowych wymaga nadzwyczajnej ostrożności. A przedewszystkiem zwłaszcza dla fotografa zawodowego, przerabiającego z konieczności długi czas w ciemni, jest ono wysoce niewygodne i szkodliwe dla oczu. Próbowano już różnych sposobów, by temu zaradzić. I tak używano barwionych czerwono płynów, co jednak, przy kołysaniu wanienki narażało płytę na wynurzenie się z płynu i naświetlenie, budowano ciemnie miniaturowe, przy których głowa ludzka pozostała poza obrębem pudła, ale to sprawy nie polepszało bynajmniej. Dopiero odkrycie niemieckich uczonych, a w szczególności Lüppo-Cramera doprowadziły do odkrycia nowych związków chemicznych, z których w praktyce okazały się najlepsze fenosafranina, pinakryptol i zieleń pinakryptolowa. Użycie tych odczulaczy jest bardzo proste. A mianowicie, albo przyrządza się rozczyn wodny, zawierający 1 g substancji na 10 litrów wody i w takiej kąpieli macza się płytę przed wywołaniem przez minutę przy pewnem czerwonem świetle, poczem można już bez żadnych ostrożności przy jasnem żółtem świetle wywoływać najczulsze płyty, albo też sporządza się rozczyn 1 g substancji w 1 litrze wody i dodaje na każde 100 ccm wywoływacza 10 ccm naszego płynu. Rozczyn ten w wywoływaczu chroni płytę przed zaświetleniem tak, że wystarczy po włożeniu przez minutę trzymać płytę w ciemności przy czerwonej lampie lub zdala od żółtej, by potem wywoływać spokojnie do końca przy jasno-żółtem świetle. Stosowanie odczulacza ma dwie niezmierne zalety. Po pierwsze pozwala na ocenę jakości płyty i stopnia jej wywołania przy zupełnie jasnem świetle, co niezmiernie dodatnio wpływa na charakter gotowego negatywu. Wiemy wszyscy, jak trudno jest nawet wprawnemu fotografowi ocenić negatyw o nieznanem naświetleniu przy słabem ciemniowem świetle i jak łatwo jest płytę wysokoczułą ortochromatyczną, a zwłaszcza panchromatyczną zadymić przez badanie jej pod ciemnem nawet światłem ciemniowej latarni. Teraz zaś przy zastosowaniu odczulacza poza pierwszą minutą, w której jak wiadomo płyta dopiero zaczyna się wywoływać, możemy z całą swobodą pracować przy takiem świetle, jakiego używamy do wywoływania papierów chlorobromosrebrowych (gazowych) z nieomylną pewnością oceniając stopień wywołania negatywu. To jedna zaleta. A druga jest niezmiernie ułatwienie pracy zawodowcom, skazanym na wielogodzinne codzienne przebywanie w ciemni, co powodowało u nich osłabienie wzroku i obrzydzało im pracę. Ludzie ci odczuwają jako dobrodziejstwo możność wygodnego pracowania w jasno oświetlonym pokoju, przyczem zgaszenie żółtego światła na chwilę po włożeniu kliszy do przecież nie szkodzi. Podczas roboty można swobodnie otwierać drzwi i wychodzić z laboratorjum, a mozolny proces wywoływania zamienia się w lekką i łatwą robotę. Dziś użycie pierwszego chronologicznie odczulacza, safraniny, zostało prawie zupełnie zaniechane, gdyż preparat ten miał tę złą stronę, że barwił nieco emulsję płyty i palce fotografa na pomarańczowo. Zastąpiono go kolejno pinakryptolem i wreszcie jako najdoskonalszym odczulaczem, zielenią pinakryptolową. Ta ostatnia zupełnie nie barwi ani negatywów ani palców fotografa, działa na płytę klarująco i zupełnie nie wpływa na charakter użytego wywoływacza. Zieleń pinakryptolowa wyrabia znana fabryka Hoechster Farbwerke w Hoechst nad Menem, cena substancji w proszku waha się około 5 zł za jeden gram, wystarczający na 10 litrów wywoływacza. Obecnie w toku są dalsze badania, dążące do tego, by wprowadzić preparat ten jako organiczny składnik każdego wywoływacza, co w przyszłości zredukuje rolę czerwonej lampy w ciemni do minimum. Najlepsze zdjęcia gwarantują polskie klisze fotograficzna Ero Do nabycia we wszystkich składach przyborów fotograficznych. O TEM I OWEM. Najnowszy flirt salonowy Pamiętacie jak to było dawniej?... Siadało się w saloniku panny Lili, Cesi, Eli lub Karolci, na stole stał klosz z owocami, brało się do ręki tekturowe kartki „flirtu salonowego” i następowała wymiana kart... Dziś „flirt salonowy” jest podobno niemodny, ludzie wolą bridge. Ale od czasu do czasu chciałoby się jeszcze „politfować po salonowemu” tylko te wszystkie „flirty” są już dziś nieodpowiednie, przestarzałe. Postanowiłem skomponować dla użytku moich czytelników „najnowszy flirt salonowy”. Znajdziecie w nim prawdziwą, szczerą rozmowę między damą i kawalerem w eleganckim salonie. Oto próbka: KARTKA Nr. 1. 1. — Czy pani mi się podoba?... Owszem, możemy spróbować. 2. — Przepraszam, kto się dziś żeni? 3. — W oczach pani ukazało się ogłoszenie: „Serce do wynajęcia”. 4. — Nie gap się pan na mnie jak pies na galaretę! 5. — A ile masz forsy w kieszeni?... 6. — „Rozłąka” to najstraszniejsze słowo. 7. — Pani się myli, najstraszniejsze słowo to „komornik”. 8. — Po czemu pan płacił metr tego towaru garniturowego? 9. — Czy ma pani ulgowe bilety do kina? 10. — Kochać trzeba sercem nie głową. KARTKA Nr. 2. 1. — Miłość, która przychodzi głośno, odchodzi cicho... 2. — Czy może mi pan wyrobić jakąś posadę?... 3. Możemy wziąć ślub, i tak się rozejdziemy. 4. — Pan zaczyna kłamać — czyżby pan zaczynał mnie już kochać?... 5. — Dobrego nie mają tu nic do powiedzenia. 6. — Ile pani zarabia miesięcznie? 7. — Może pan ma protekcję? 8. — Mój posag to moje dzieci. 9. — Nie kocham pana, lecz kocham pańską miłość. 10. — Owtórzę na pana! Inne kartki pisane są mniej więcej w tym samym duchu. Sądzę, że treść ich zgodna jest z obecnemi zapatrywaniami naszej młodzieży. A więc — posługujmy się „najnowszym flirtem salonowym”!... Lepszy niż bridge i yoyo! Stop! W rejestrze spółdzielni liczba 204 wpisano dnia 6-go października 1932 przy spółdzielni Zjednoczeni Fryzjerzy, Spółdzielnia z ograniczoną odpowiedzialnością Poznań, że uchwałą walnego zgromadzenia z dnia 14-go marca 1932 zmieniono statut w §§ 15 (skreślono), 21 (grafikacja dla członków), 30 (podział zysku). Poznań, dnia 31 października 1932. — Sąd Grodzki. W rejestrze spółdzielni liczby 345 wpisano dnia 7-go października 1932 przy spółdzielni: Spółdzielnia Handlowa przy Wielkopolskim Związku Przedsiębiorstw Autobusowych w Poznaniu, Spółdzielnia z ograniczoną odpowiedzialnością Poznań, że w miejsce ustępujących Zdzisława Doruchowskiego i Czesława Modzelewskiego członkami zarządu są: bankowiec Czesław Malicki i urzędnik magistracki Witold Pawłowski, obaj z Poznania. Poznań, dnia 2 listopada 1932. — Sąd Grodzki. Przetarg przymusowy. Nieruchomość położona w mieście Murowanej Goślinie obok Poznania i w chwili uczynienia wzmianki o przetargu zapisana w księdze gruntowej Murowana Goślina dobra karta 73, na imię posiadacza ziemskiego Ewarysta Wojtkowskiego w Murowanej Goślinie, zostanie w drodze egzekucji dnia 30 grudnia 1932 godz. 9 przed południem wystawioną na przetarg w niżej oznaczonym Sądzie pokój 4. Nieruchomość stanowi willę miejską z dużym ogrodem. Obszar 0,94,96 ha. Zabudowania: willa, remiza, stajnia z mieszkaniem dla stangreta, remiza z biurem i ustęp, Matrykuła 309, księga podatku budynkowego 275. Wartość użytkowa jako podstawa podatku budynkowego 1284 m. Wartość szacunkowa dzisiejsza 36.470 zł. Cena wywołania warunkowa 24.313,33 zł. Wzmiankę o przetargu zapisano w księdze gruntowej 28 września 1932. Rogoźno, 7 listopada 1932. — Sąd Grodzki. W poniedziałek dnia 7 bm. rozstał się z tym światem ś. p. Inż. Hieronim Starczewski b. Naczelnik Wydziału Technicznego i b. Prezes Okr. Urzędu Ziemskiego w Poznaniu Zmarły sprawował swe obowiązki jako Inspektor, Naczelnik Wydziału i Prezes Okr. Urzędu Ziemskiego w najtrudniejszym okresie organizacyjnym Urzędu, kierując się ideą, szlachetnością i gorliwością w wykonywaniu obowiązków służbowych a wobec urzędników niezwykłą życzliwością, jednając sobie uznanie i szacunek Cześć Jego pamięci! Stowarzyszenie Urzędników Okr. Urzędu Ziem. w Poznaniu Poznań, d. 10. XI. 1932 Osiedliłem się jako Adwokat Biuro prowadzę przy ulicy Młyńskiej 4 Kazimierz Pluciński adwokat SKŁADU najchętniej przy ul. Św. Marcina, Fr. Ratajczaka lub Gwarnej poszukuję Zgłosz. do Adm. Dz. Pozn. pod nr. 6564. Polecam mój bogato zaopatrzony skład Win i Wódek Ceny znacznie zniżone Na wina gronowe odpowiednie rabaty. L. Mackiewicz SKŁAD WIN I SPIRYTUALJI Poznań, Wrocławska 32 tel. 1456 Silnik prądu stałego używany w najlepszym stanie, o mocy 16 KM, 1500 obrotów, 440 Volt, z regulatorem obrotów do 50% wzwyż, Rogale Św. Marcińskie najlepszej jakości, oraz wyborowe pieczywo poleca Wiedeńska Piekarnia i Cukiernia Kaczmarek Tel. 30-80 Plac św. Krzyża 4. Tel. 30-80 Szkoła Tańców Średzińskiego Strzelecka 3 nowe kursy tańców nowoczesnych rozpoczyna. Cennik na żądanie darmo. FUTRA mocno staniały już od 150 począwszy gotowe i na miarę, karakuły, piżmowce, łapowe junaty i inne, oraz nowości sezonowe w skórkach, na obsady sprzedaje najtaniej Specjalny Skład Futer M. PŁOCKI POZNAŃ Kramarska 21 Fachowa pracownia kuśnierska na miejscu. Śniegowce wyprzedaje za bezcen Kalosze wielki wybór, ceny fabryczne Artykuły do sportu zimowego olbrzymi wybór, ceny przystępne. Przyjmuje narty do reperacji, buty do impregnowania, łyżwy do ostrzenia. Dom Sportowy Św. Marcin Nr. 14 Bliżej ul. Piekary Trwała i wodna ondulacja o nowoczesnym sposobie fryzowania. Farbowanie włosów, brwi i rzęs. Manicure. Prace perukarskie. Specjalność: Peruczki do użytku dziennego wykonuje starannie i po cenach umiarkowanych Salon de Coiffure (dla Pań i Panów) ul. 27 Grudnia 4 i 3 Maja nr. 3. Szkło okienne, ogrodowe, katedralne, surowe, druciane, ornamentowe, kolorowe, ajementy, kit szklarski, itp. ARMATURĘ