Dopasowany fragment
Tyle tysięcy przecież bie- dnych czeka na pomoc, na zaopatrzenie w haj- miezbędniejsze rzeczy z odzieży, cży obuwia. z Jak. termometr na placu Wolności, tak tutaj w tei hali gimnastycznej wisszaki, stóły 1 półki są dowodem ofłarności społeczeństwa.
Transkrypcja
Dziwne ubrań, bielizny, trzewików. Opróżnione wozy odjeżdżają znowu na miasto, objeżdżają wszystkie ulice, zatrzymują się przed każdym domem. I zapełnione nanowo długiemi szeregami ściągają znowu przed halę. Zwózka odzieży dla bezrobotnych trwa już od kilku dni. Wozy objechały już większą część miasta, zwiozły już do hali wiele rzeczy, które staną się tak bardzo cennym i radośnie przyjmowanym darem. Tyle tysięcy przecież błędnych czeka na pomoc, na zaopatrzenie w najniezbędniejsze rzeczy z odzieży, czy obuwia. Jak termometr na placu Wolności, tak tutaj w tej hali gimnastycznej wieszaki, stoły i półki są dowodem ofiarności społeczeństwa. Z każdą godziną nieledwie rosną tu stosy bielizny, obuwia, ubrania i t.p. W sobotę ub. tygodnia wizytował miejsce zwożenia odzieży p. prezydent miasta Poznania Więckowski. Na miejscu stale czuwa nad pracą p. radczyni Kałamajska, przewodnicząca sekcji odzieżowej. Praca idzie tu składnie i szybko. Zwiezione dary zostają przede wszystkim posegregowane. Ledwo więc przestąpiliśmy próg sali, chcąc zapoznać się z tą pracą — uderza nas dziwny widok. Nawprost nas leży ogromny stos trzewików, nie budzących swym wyglądem zbytniego zaufania. Są to trzewiki nie o nędzy przesadą. Zap czytelnicy za reportaży. sprawozdania