Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Adres: marszałkowska 31

Dopasowany fragment

_ warszawa, prasa przynosi poniższe, niezwykle interesuiące szczegóły afery. 0 któ- rej mówi cała stolica: : . ladze śledcze zwróciły od pewnego szasu uwagę na elegancki apartament przy ulicy marszałkowskiej nr. 31-a, należący do nader popularnzj w pewnych sferach „hra- biny* ireny mielżyńskief. osoba ta znaną jest z wystawnego trybu życia, po slada własną stajnie na wyścieach złożo- ną z pieciu doskonałych koni, zwraca „, uwagę pieknemi ćwoma chartami, z któremi często można ja było spotkać na spacerach. w pięciopokojowym, elegancko urządzonym apartamencie przy ulicy mar- szałkowskiej, mielżyńska zamieszktvala od czasu powrotu z rosii wraz ze swym przy- śscielem ludwikiem brandysiewiczem. któ- iego prowadzenie się nasuwałg poważne po- dsirzenie co do źródeł z jakich czerpał swe dochody. badając przeszłość rzekomej hra- ny która „chętnie wysłepowała, iako była artystka, wawniono, iż mielżyńska w młodcści była „stotnie „artystką -- woltyżerką cyrkową. fzez małżeństwo jakoby zdobyła tytul hra- biny, co jednak nie zostało stwierdzone. +, mimo arystokratycznego małżeństwa miejżyńska nie norzneiła zawodu. nieco póź- hej wypływa. iako współwłaścicielka wędrownego cyr- ku zagranicznego, którego z czasem z0- staje właścicielką. - „. w tym okresie mielżyńska nawiązuje biższą znajomość z ludwikiem braudysiewi- czem, który był wówczas chłopcem —stajen- tym w jej cyrku. od tei chwili łączą się losy awanturniczej pary, której pożycie jest niejednokrotnie tematem do- chodzeń policji różnyci części świata, w kartotekach warszawskiegy urzędu obok nazwiska mielżyńskiej i braudysiewicza ięurują adnotacię: podejrzani o handel nar- otykami, o uprawianie handlu żywym towa- iem, szulerstwo i prowadzenie jaskiń gry... ebrawszy takie wiadomości, wczorai w no- sv wywiadowcy urzędu śledczego brygady miej wkroczyli niespodziewanie do mieszka- nią podejrzanej pary. - „ zastano tam dwanaście osób. pojawienie się policji wywołało wśród zebranych nie- sslychane przerażenie. i słusznie między zebranymi tam mężczyznami i ko- bietami znalazły się osoby. których uia-

Transkrypcja

Afera, o której mówi cała Warszawa Warszawa. Prasa przynosi poniższe, niezwykle interesujące szczegóły afery, o której mówi cała stolica: Władze śledcze zwróciły od pewnego czasu uwagę na elegancki apartament przy ulicy Marszałkowskiej Nr. 31-A, należący do nader popularnej w pewnych sferach „hrabiny” Ireny Mielżyńskiej. Osoba ta znana jest z wystawnego trybu życia, posiada własną stajnię na wyścigach złożoną z pięciu doskonałych koni, zwraca uwagę pięknemi dwoma chartami, z któremi często można ją było spotkać na spacerach. W pięciopokojowym, elegancko urządzonym apartamencie przy ulicy Marszałkowskiej, Mielżyńska zamieszkiwała od czasu powrotu z Rosji wraz ze swym przyjacielem Ludwikiem Braudysiewiczem, którego prowadzenie się nasuwało poważne podejrzenie co do źródeł z jakich czerpał swe dochody. Badając przeszłość rzekomej hrabiny która chętnie występowała, jako była artystka, ujawniono, iż Mielżyńska w młodości była istotnie „artystką” — woltyżerką cyrkową. Przez małżeństwo jakoby zdobyła tytuł hrabiny, co jednak nie zostało stwierdzone. Mimo arystokratycznego małżeństwa Mielżyńska nie porzuciła zawodu. Nieco później wypływa, jako współwłaścicielka wędrownego cyrku zagranicznego, którego z czasem zostaje właścicielką. W tym okresie Mielżyńska nawiązuje bliższą znajomość z Ludwikiem Braudysiewiczem, który był wówczas chłopcem-stajennym w jej cyrku. Od tej chwili łączą się losy awanturniczej pary, której pożycie jest niejednokrotnie tematem dochodzeń policji różnych części świata. W kartotekach warszawskiego urzędu obok nazwiska Mielżyńskiej i Braudysiewicza figurują adnotacje: podejrzani o handel narkotykami, o uprawianie handlu żywym towarem, szulerstwo i prowadzenie jaskiń gry... Zebrawszy takie wiadomości, wczoraj w nocy wywiadowcy urzędu śledczego brygady VI-ej wkroczyli niespodziewanie do mieszkania podejrzanej pary. Zastano tam dwanaście osób. Pojawienie się policji wywołało wśród zebranych niesłychane przerażenie. I słusznie między zebranymi tam mężczyznami i kobietami znalazły się osoby, których ujawnienie nazwisk byłoby niesłychaną kompromitacją. Przeprowadzona rewizja zdemaskowała istotną rolę hrabiny, jej przyjaciela i wytwornego lokalu przy ulicy Marszałkowskiej. Okazało się, iż mieszkanie to było świetnie zakonspirowaną jaskinią nierządu i niezdrowych emocji, a do której uczęszczało towarzystwo męskie z najlepszych sfer stolicy. Mielżyńska z racji swego „wysokiego” pochodzenia i szerokich znajomości miała łatwy werbunek doborowej i pewnej klijenteli. W mieszkaniu jej odkryto świetnie zaopatrzony bufet, stoły do gry w karty i ruletę oraz główną atrakcję i źródło dochodów — młode kobiety. Zwabianiem „żywego towaru” zajmował się Braudysiewicz, który dzięki eleganckiej prezencji poznawał młode i ładne dziewczęta, a następnie sprowadzał je nia i oddawał w ręce Mielżyńskiej, która potrafiła wciągnąć naiwne w bagno nierządu i rozpusty. zbrodniczej pary znalazły się i lepszego towarzystwa, które łatwego zdobycia pieniędzy i Oczywiście, iż Mielżyńska z procederu ciągnęła ogromne korzyści, lało jej na tak wystawny tryb rewizji znaleziono i skonfiskowano szereg albumów graficznych, zdjęć i fotografii któremi rozporządzała wyrafinowana czycielka. Po wylegitymowaniu się w wytwornej spelunce osób „hrabinę” Mielżyńską i Braudysiewicza, rzy z polecenia sędziego śledczego osadzeni w więzieniu. Lokal przy ulicy Marszałkowskiej został opieczętowany. ZACIEŚNIONE PIĘŚCI KOMINTERNU GROŻĄ ŁADOWI Komedjanckie wyczyny zakończyły pouczającą sesję Warszawa. Z Moskwy donoszą: O północy zakończyły się obrady trzeciej międzynarodówki, które trwały przeszło 3 tygodnie. Na ostatniem posiedzeniu krótkie przemówienie wygłosił komunista bułgarski Dymitrow, który od samego początku obrad odgrywał rolę pełnomocnika Stalina, desygnowanego na kierownika komitetu wykonawczego Kominternu. Dymitrow podkreślił z naciskiem, że głównem zadaniem międzynarodowego ruchu komunistycznego jest przy litości dążeń rewolucyjnych lem obalenia kapitalistycznego cznego na świecie. Przemówienie zostało przyjęte oklaskami i śpiewem Międzynarodówki. W chwili zakończenia zgromadzeni podnieśli zaciśnięte rę, co miało być symbolem o ustrój komunistyczny. SOWIECKI PORT ARKTYKI zostanie wybudowany w ujściu Zagadkowe w Rzeszy Niemieckiej Donosiliśmy już obszernie o zawaleniu się podziemnego bliżu mieszkania p. Zdjęcie powyższe reprezentuje katastrofy. Wczoraj buchł w wielkiej fabryce nu w Norymberdze groźny pożar ry z niebywałą szybkością wszystkie zabudowania żar ugaszono dopiero