Dopasowany fragment
250 palekich żalnierzy kie: tych oddzialów cjach, których przebieg skfitswat w momenty © zmiotły niemców z placu wolności. pockowałł siinym napiec.u amatpcżnym. przy czym pol- się w dawnym roca rzymskim, dziś dom wy- skim delegetom kiikakrotnie grożono śmiercią. dawnictwa: św. wojciecha muzeum. raczyń- niemey zgodzili się u uszczen jachu. skich. a przede wszystkimi w gmachu bólicji, obsadził go oddzial powstańczy pad owódz przyhywające wcąż na ałarm oddztały pol- twem jerzego kubickiego. skie zaczęly ich wyszukiwać wypićrsć z aó- ten pierwszy dzień powstania wietkopoł ga tych raka isk poszło to stosuokowó łat. skiego zamyka się pięknym hilansem zdobyczy: wa, wyjątkiem prezydium polieji, skąd boż- poza bazarem, j punktem wyjścia i centrał- usiasinię leci z ciężkich karahinów-maszy- ną bazą, do eruje się uzyską ate nowych: i sadzajść wać chi przygwać: wzzjedty:
Transkrypcja
czoło niemieckiego pochodu dosięgało Marcińkowskiego, już przed Bazarem stało około 250 polskich żołnierzy. Salwy tych oddziałów zmiotły Niemców z Placu Wolności. Pochowali się w dawnym hotelu rzymskim, dziś dom Wydawnictwa św. Wojciecha w Muzeum Raczyńskich, a przede wszystkim w gmachu policji. Przybywające wciąż na alarm oddziały polskie zaczęły ich wyszukiwać i wypierać z zajmowanych stanowisk. Poszło to stosunkowo łatwo, z wyjątkiem prezydium policji, skąd bezustannie strzelano z ciężkich karabinów maszynowych. Polacy zajęli stanowiska ogniowe, obrzucając wciąż do ataku, jednak silny ogień niemiecki przygważdżał ich do miejsc wyjściowych. W jednym z takich ataków kierowanym z narożnika dawnej ul. Rycerskiej, zginął śp. Franciszek Ratajczak, przeszyty 9 kulami z karabinów maszynowego, pierwsza ofiara walk powstańczych w Wielkopolsce. Ciężko rannym został Antoni Andrzejewski, komendant jednego z oddziałów. Wreszcie odpowiednio rozmieszczone siły polskie wzięły pod skuteczny ogień okna gmachu policji. Gdy na chwilę strzały ucichły, Niemcy zaczęli wołać „Nicht schiessen!”. Wówczas dowódca jednego z oddziałów Stanisław Noga, oraz poeta powstania wielkopolskiego ś. p. Stanisław Rybka-Mrynas weszli do oblężonego gmachu, aby Niemców skłonić do poddania. Następnie przybył tam naczelny komendant Straży Ludowej Julian Lange. Po pertraktacjach, których przebieg obfitował w momenty o silnym napięciu dramatycznym, przy czym polskim delegatom kilkakrotnie grożono śmiercią. Niemcy zgodzili się na opuszczenie gmachu. Obsadził go oddział powstańczy pod dowództwem por. Jerzego Kubickiego. Ten pierwszy dzień Powstania Wielkopolskiego zamyka się pięknym bilansem zdobyczy: poza Bazarem, jako punktem wyjścia i centralną bazą, do której w grupie się uzyskany materiał wojenny, oraz wziętych do niewoli oficerów, zdobyto i utrzymano się w gmachu policji, w Zamku, w prochowni przy szosie swarzędzkiej, w arsenale przy Wielkich Garbarach, na dworcu kolejowym, w reducie Grollmana, w fortach Rancha i Prittwitza, oraz na stacji lotniczej. W dawnej niemieckiej komendzie miasta rozkazywali polscy oficerowie: Paluch, Hulewicz, Sikorski i Grześkowiak. Wprawdzie Niemcy siedzieli jeszcze w koszarach, generał komenderujący pisał raporty, które nie miały nigdy dojść do miejsca przeznaczenia, jednak to była już ostatnia noc władzy niemieckiej w Poznaniu. Dnia następnego internowano generałów, prezesów i urzędników niemieckich, a w ciągu paru dni wszystkie obiekty wojskowe w mieście i w okolicy, a nawet Ławica, Biedrusko i inne zdobyte zostały wstępnym bojem. Wszystkim Prenumeratorom, Czytelnikom i Przyjaciołom naszego pisma przesyłamy serdeczne życzenia Wesołych Świąt