Transkrypcja
Kompromitujące audycje niemieckie Znana jest bajka o czapli, która, dla ułatwienia sobie połowu ryb, rozwinęła wśród nich — jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli — „defetystyczną propagandę”. Wmówiła w nie (przemawiać prawdopodobnie w rybiej mowie), że rybacy projektują spuszczenie stawu: „wy nie wiecie, a to o was chodzi przecie...” naiwne rybki uwierzyły, wpadły w panikę i pozwoliły się czapli ratować, to jest przenosić do sąsiedniego stawu. Oczywiście, rybki powędrowały z dzioba usłużnej „protektorki” do jej żołądka, gdzie swój żywot skończyły marnie... Tę bajeczkę księdza biskupa Krasickiego żywo przypominają niemieckie audycje radiowe, nadawane od pewnego czasu z paru niemieckich rozgłośni w języku polskim, więc oczywiście dla Polaków, którym Niemcy przypisują widocznie korybią naiwność. Treścią tych audycji, zresztą nieudolnie prowadzonych, jest szereg zmyślonych informacji o sprawach polskich — Informacji, których kłamliwość każdy, przytomny człowiek w Polsce może łatwo stwierdzić naocznie. Biedne rybki z bajeczki Krasickiego nie miały możności przejrzeć istotnej intencji „propagandy” przemyślnej czapli, żadna bowiem z nich nie powróciła z jej żołądka... My znamy lepiej Niemców, niż ryby znały czaple. Sąsiadujemy z nimi od wieków, znamy też dokładnie prawdziwe dzieje tego sąsiedztwa. Zresztą, nawet ci z nas co nie mieli czasu ani możności studiowania szczegółowo dziejów minionych, mają dziś przed oczyma świeże przykłady tego, jakie są „błogie” skutki „protektoratów niemieckich”. Więc się nas na kłamstwa już nabrać nie da, ani się nas nie da pogróżkami nastraszyć. * Kłamstwa i prowokacje niemieckiej radiostacji we Wrocławiu są już bezsporne. Nie tylko opinia polska, ale i zagraniczna nie zwraca już najmniejszej uwagi na tę akcję. Opinia polska stwierdza z satysfakcją, że każda audycja odbywa się w „kaleczonym” języku polskim. Niemcy nie mogą znaleźć ani jednego renegata czy to zdrajcy, któryby się podjął w dobrym języku polskim im służyć. Nie starczyłoby miejsca w krótkim artykule na cytowanie tych wszystkich bzdur, które radio niemieckie puszcza w świat na falach eteru po kilka razy dziennie. Dla przykładu zacytujemy jedno z ostatnich. Dowiedzieliśmy się mianowicie, że wojsko polskie „głoduje” i że żołnierze muszą „rabować”, aby się pożywić. Speaker wrocławski, mając widocznie stale przed oczyma karmioną „ersatzami” armię niemiecką, srodze ubolewa nad „głodną” i „odosobnioną” Polską, wie bowiem „dokładnie i na pewno”, że Anglia i Francja poczynają mieć poważne wątpliwości, czy warto w ogóle wspierać Polskę, której armia „rabuje własną ludność” i która „znęca się po barbarzyńsku nad mniejszością niemiecką”. Z ostatnich audycji takie „kwiatnuszki”: „nie ustawają zamachy”, „Tokio” (zamiast Tokio), „utrzymane” (zamiast utrzymane”) itp. Okłamać i nastraszyć — takie jest przeznaczenie audycji radiowych z Wrocławia „in der polnischen Sprache”...