Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Przypisany tag: odliczanie do wojny

Transkrypcja

Opieka nad rodzinami zmobilizowanych Warszawska „DEPESZA” poświęca godne uwagi rozważania sprawom opieki nad rodzinami zmobilizowanych rezerwistów i pisze: „Za najważniejszą rzecz uważam, żeby wszelkimi sposobami w społeczeństwie wyrobić odporność na panikę i nieuleganie plotkom. Dla obrony granic państwa społeczeństwo winno dać przede wszystkim to, co w języku wojennym nazywa się „morale”, „do przepracowania pozostaje jeszcze niezmiernie wiele, szczególnie w tych dziedzinach, które wchodzą w zakres „morale” wojennego, a więc należy to przede wszystkim do społeczeństwa”. Słowa te należą do Marszałka Józefa Piłsudskiego i odnoszą się do uwagi jego w sprawie obrony państwa, czynionych — zdaje się — w r. 1923. Niewątpliwie postęp, który Marszałek już wówczas podkreślał, w tej dziedzinie, w dziedzinie wyrobienia społeczeństwa porobił przez lat kilkanaście niepodległego bytu dalsze, widoczne kroki, niemniej jednak w chwilach próby, jakie nadeszły i nadchodzą, należy dokonać jak największego wysiłku, by wszystko to, co mogłoby osłabić nasze „morale”, co mogłoby stać się czynnikiem depresji, a nawet niepokoju zostało usunięte. W tej sprawie ogromna rola przypada samorządowi terytorialnemu. Jest on z natury tą organizacją, która ma za zadanie przeprowadzenie społecznej mobilizacji. Zważmy bowiem, że samorząd jest organizacją powszechną, że obejmuje on i jednocześnie tworzy społeczność danego terytorium, stanowiącą w pewnym zakresie indywidualny organizm. On jest więc w pierwszym rzędzie powołany do stworzenia warunków, w których wzrasta i zachowuje się odporność społeczeństwa, jest tą bazą, na której wysiłek, współpraca i wzajemna pomoc obywateli skupić się może i powinna”. W dalszych spostrzeżeniach „Depesza” dorzuca, że o samorząd obecnie powinna się opiekować funkcja opieki społecznej nad rodzinami tych, którzy idą do wojska. Zarówno zasięg wpływu samorządu terytorialnego, jak i środki, którymi rozporządza, elastyczność jego organizacji i charakter obywatelski jego zadań i pracy wskazuje na to, że w nim musi spocząć legat naszego dawnego wojskowego, że opieka nad tymi, którzy zostali jej pozbawieni, jest jego obowiązkiem wobec udającego się na front, a pozostającej rodzinie żołnierza. Oczywiście w wielkich skupiskach jest to rzecz trudna. Tutaj rola samorządu mogłaby się ograniczyć do udzielania pomocy różnym towarzystwom, które w tym celu powstaną. Natomiast w gminach małych, często pozbawionych inteligencji zawodowej, z takich czy innych powodów niezaradnych — zarząd gminy stać się musi tym ośrodkiem, na pomoc którego w każdej chwili opuszczona przez żołnierza rodzina może z zaufaniem liczyć. Poza tym dobrze byłoby, aby w miarę możności, gminy posyłały dalej — aby utrzymywały kontakt ze swymi żołnierzami. Niech żołnierz w polu czuje, że pozostawił za sobą społeczność, która pamięta o nim i dba o jego bliskich. Od czasu do czasu list wójta lub burmistrza, przesłanie paczki od zarządu miejskiego, informacja o zdrowiu i położeniu rodziny, przesłana właśnie ze strony władz samorządowych, może mieć niejednokrotnie bardzo duże moralne znaczenie. Opłaci się to zorganizować w sposób planowy, i systematyczny. Tym bardziej, że i gminie da poczucie spełnienia „obowiązań”, które zacieśni łączność między frontem społecznym i bojowym. W wielu gminach możemy oglądać tablice, zawierające wykazy obywateli, którzy polegli w walkach o wolność. Zdaje się, że jest rzeczą, jeśli nie ważniejszą, to równie ważną, pamiętanie o żywych.