Transkrypcja
Ja kopałem – a ty? Już od wczesnego rana panował w całej kamienicy ruch. Na poddaszu rozlegał się stukot siekier i młotków. To dozorca domu wziąwszy do pomocy swoją rodzinę, usuwał przepierzenie ze strychu. Rzecz oczywista, że rodzina stróża, z nim samym na czele traktowała bardzo na serio swoją pracę i tym też należy tłumaczyć gromkie okrzyki: Hoł-ruk! — albo — Franek podaj siekierę! — przy takim akompaniamencie trudno drzemać, więc ubrałem się i dalejże wyglądając przez okno. Naprzeciw na wolnym placyku, do niedawna pewien emeryt pieczołowicie opiekował się kapustą i pomidorami. — Do niedawna, ponieważ dziś, zamiast zobaczyć owego emeryta krążącego z konewką między grządkami, ujrzałem kilkunastu mężczyzn z łopatami, pracowicie pomiędzy kapustą i pomidorami dewastujących ukochanie emeryta. Zdziwienie moje wzrosło, ponieważ — kopiącymi dowodził sam emeryt, komenderując twardym i bardzo despotycznym głosem. Raz po raz schylał się i zamaszyście wyrywał kapustę lub krzak pomidorów. Po kilku minutach przyglądania się tej robocie, zrozumiałem. Wczoraj prezydent miasta wydał zarządzenie znacznie rozszerzające poprzednie jego rozporządzenie w sprawie kopania rowów, w których w czasie nalotów nieprzyjacielskich chronić się będzie ludność miasta. Zjadłem śniadanie, skąpe nieco, bo służąca od rana wyruszyła po pożywienia, potrzebne go do „zapasów na wypadek wojny“ i ruszyłem do biura. Za rogiem czekała mnie nowa niespodzianka. Otóż z za wału, usypanego z ziemi wykopanej przy budowie rowu wystawała rozczochrana głowa mego kolegi, zasiadającego w biurze obok mnie. — Serwus! krzyknąłem — co tu robisz? — Głupie pytanie — brzmiała odpowiedź — nie widzisz, że kopię rów. — No właśnie, tylko ty się spóźnisz do pracy — zacząłem, mając zamiar odciągnąć go od rowu i zabrać ze sobą do biura. — A pan co tu robi? — zabrzmiał nad uchem głos mojego szefa, który ramię miał ozdobione żółto-czerwoną opaską. — Taki silny chłop — grzmiał dalej — stoi bezczynnie, a wszyscy chłopcy pracują za trzech. — I jeszcze się pyta co tu robią! — O, karygodne, karygodne! Pomyślałem sobie — oho, coś zdaje się nie będzie dziś w biurze wiele pracy. A widząc, że w rowie wszyscy pracujący przerwali pracę i spoglądają na mnie, zdjąłem marynarkę. — A łopatę, to gdzie pan ma? Ktoś podał mi łopatę, a gdy wlazłem z pewnymi trudnościami do rowu, Kazik, ten sąsiad od biurka szepnął mi do ucha: — Ty, „on“ dostał szału pracy, już od wpół do szóstej tu stoi i każdego łapie do roboty. I, czy to nie dziwne? — Po kilku godzinach czym się nie różniąc od robotników, którzy niedawno rozkopywali ulicę Fredry, by tam zmienić szyny tramwajowe, zacząłem kopać. Z początku coś nie bardzo się to udawało, toteż zasięgnąłem fachowej rady od pewnego kupca kolonialnego, (mieszka naprzeciwko mnie, ten spod 26-tego) który znał się na tym. — W ten sposób należy trzymać łopatę, a tak ziemię wyrzucać, a tak się schylać itd. — Po raz pierwszy w życiu przekonałem się, że to nie tak łatwo kopać. To poprostu cała mądrość. No poszło teraz lepiej, tymbardziej, że szef nie tylko nas poganiał do roboty, ale okazał się bardzo pomysłowym podczas werbowania nowych pracowników. Temu powiedział, że nie ma poco czekać aż skończymy robotę, tamtemu znów, że jak rączki trochę stwardnieją, to lepiej będzie mógł walić Niemców. Gdy go wezmą do wojska. „Robotników“ przybywało coraz więcej. Rów zygzakiem werżnął się w placyk, robota poprostu „paliła się w rękach“. I czy to nie dziwne? — Po trzech godzinach wyprostowaliśmy plecy. Cały placyk był pocięty rowami wzdłuż i wszerz. A gdy kopiący rowy robotnicy wyszli z nich i zaczęli odwijać z powrotem rękawy koszul i wkładać marynarki okazało się, że było ich 250-ciu. Zdolności werbunkowe mojego szefa okazały się niesłychane. Razem z nauczycielem gimnazjalnym, kolegami, kupcem kolonialnym i wysokim silnym woźnicą z przedsiębiorstwa przewozowego siedliśmy na ławeczce w cieniu rozłożystej lipy. Ot, tak żeby wyprostować kości. A potem, silnie ściskając sobie zgrabiałe dłonie, poczęliśmy się żegnać. Czyżby istniało braterstwo — łopaty? W biurze, gdy wysypywaliśmy z Kazikiem kamyki i ziemię z butów, które dostały się tam podczas pracy, przypomnieliśmy sobie, że tak samo kopano rowy w Zbarażu, gdzie niemal Zagłoba nie połknął swych własnych zębów na porośniętym rowami majdanie, we Lwowie, w Warszawie ludność sypała sama wały, nosząc w koszykach ziemię. To było zdaje się w czasie powstania kościuszkowskiego. Historia się powtarza. — Kazik nawet powiedział że rowy te mogą się przydać nie tylko jako schrony. Mogą w nich być świetne okopy. Rozprostowaliśmy sobie kości przy biurkach. Od jutra kopanie rowów na Jeżycach, Wildzie i Górczynie Komendant OPLG miasta Poznania podaje do wiadomości: „W związku z natężeniem prac przy kopaniu rowów przeciwlotniczych, ilość zgłaszających się do prac jest znaczna. Z uwagi jednak na konieczność wykonania specjalnych prac na Jeżycach, Wildzie i Górczynie wzywam mieszkańców miasta Poznania, by w zrozumieniu dobra sprawy i własnego bezpieczeństwa zgłaszali się ochotniczo do kopania rowów. Niechaj nikogo nie zabraknie i niech nikt nie zwleka ze spełnieniem swej powinności. Ochotnicy powinni zabrać ze sobą łopaty i ewentualnie kilofy. Prace w tych dzielnicach będą rozpoczęte od rana 30 bm. Jako punkty zbiorne wyznaczam: dla Jeżyc: koniec ul. Bukowskiej, skrzyżowanie z szosą Okrężną (przy strzelnicy), dla Wildy i Górczyna: przy końcowym przystanku linii tramwajowej 4 za Górczynem“. Kombatanci do kopania rowów! Federacja Polskich Związków Obrońców Ojczyzny ogłasza następującą odezwę: Zarząd grodzki i komenda Federacji Polskich Związków Obrońców Ojczyzny na stoł. m. Poznań wzywa zrzeszonych członków we wszystkich Związkach, by w wolnych chwilach natychmiast zgłosili się w swoich rejonach do kopania rowów schronowych (przeciwlotniczych). Członkowie zarządu Federacji podjęli pracę dziś w południe przy ulicy Al. Marcinkowskiego. Biuro Federacji mieści się Al. Marcinkowskiego 1a czynne od 8-ej do 20-tej. Przewodnictwo dzielnicy wielkopolskiej „Sokoła“ wydało rozkaz Rozkaz! Przewodnictwo dzielnicy wielkopolskiej wydało rozkaz W poszczególnych ośrodkach przeprowadza się prace nad budową rowów przeciwlotniczych. Celem przyśpieszenia tempa prac, wzywamy członków Gniazd „Sokolich“ do poparcia tej akcji przez natychmiastową pomoc osobistą ochotników. Ochotnicy winni się zaopatrzyć w narzędzia do pracy. Wszystkie kobiety do łopat, Związek Pracy Obywatelskiej Kobiet wzywa wszystkie członkinie, aby gremialnie stawiły się do kopania rowów. Zgłaszamy się z łopatami każda w swoim najbliższym rejonie według wskazówek, umieszczonych przez Komitet Obywatelski