Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Przypisany tag: odliczanie do wojny

Transkrypcja

Chcemy wkroczyć drogą pokoju odpowiada Prezydent R. P. We wczorajszym numerze podaliśmy tekst depeszy prezydenta Stanów Zjedn. Roosevelta, skierowanej do P. Prezydenta R. P. a zawierającej apel o pokojowe załatwienie sporu polsko-niemieckiego. Na apel Prezydenta Roosevelta odpowiedział P. Prezydent R. P. następującą depeszą: „Wysoce doceniłem niezmiernie doniosłe i szlachetne orędzie, które Wasza Ekscelencja zechciał do mnie skierować. Chciałbym podkreślić, że rząd polski zawsze uważał bezpośrednie rokowania pomiędzy rządami za najbardziej właściwą metodę rozwiązywania trudności, które mogą powstać pomiędzy państwami. Uważamy, że metoda ta jest tym bardziej właściwa, gdy jest stosowana pomiędzy sąsiadującymi państwami. Mając tę zasadę na względzie, Polska zawarła pakt nieagresji z Niemcami i Z. S. R. R. Uważamy również, że metoda konsyliacji przez stronę trzecią tak bezinteresowną i bezstronną jak Wasza Ekscelencja, jest słuszną i sprawiedliwą metodą w rozwiązywaniu przeciwności, powstających pomiędzy narodami. Choć oczywiście pragnę uniknąć nawet pozoru wykorzystania tej sposobności dla poruszenia przedmiotu sporu, niemniej uważam za swój obowiązek wskazać, że w obecnym kryzysie to nie Polska wysuwa żądania, ani domaga się ustępstw od żadnego państwa. Jest zatem zupełnie naturalne, że Polska godzi się na powstrzymanie się od jakichkolwiek kroków wyraźnie wrogich, pod warunkiem, że strona przeciwna także zgodzi się na powstrzymanie się od jakiebkolwiek tego rodzaju bezpośrednich, lub pośrednich poczynań. Na zakończenie pragnę wyrazić moje gorące życzenia, aby orędzie pokojowe Waszej Ekscelencji mogło przyczynić się do powszechnego uspokojenia, które tak niezmiernie potrzebne jest narodom świata, by mogły wrócić raz jeszcze na błogosławioną drogę postępu i cywilizacji.” (-) Ignacy Mościcki. Odpowiedź P. Prezydenta R. P. na pokojowe orędzie prez. Roosevelta jest zgodna z duchem i tradycją całej dotychczasowej polityki naszego rządu. Gotowi jesteśmy do pokojowego załatwienia zatargu, nie przez Polskę wywołanego, ale pod warunkiem, że rokowania te toczyć się będą w atmosferze pokoju bez jakichkolwiek pogróżek i prób szantażu drugiej strony. Na tym samym zresztą stanowisku stoi niewątpliwie prez. Roosevelt, który nie wysuwając swej osoby jako mediatora, zastrzega, że obie strony zgodzą się na całkowite wzajemne poszanowanie niepodległości i terytorialnej integralności Prez. Roosevelt w uzupełnieniu swego orędzia do Prezydenta R. P. i kanclerza Hitlera oświadczył, że nie uważa, iżby wojna wskutek obecnej sytuacji w Europie była nieunikniona. Nie ma oczywiście mowy o jakimś nowym Monachium — nie ma mowy o jakichkolwiek postanowieniach — „o nas, bez nas”. Polska jednak oświadcza wobec całego świata przez usta swego Prezydenta, że pragnie pokoju, pragnie kroczyć dalej po drodze postępu i cywilizacji. Głos ma teraz kanclerz Hitler. Telegram Prezydenta R. P. do króla Jerzego VI WARSZAWA, 26. VIII. Pan Prezydent R. P. wystosował wczoraj do króla Jerzego VI na następujący telegram: „W chwili gdy oba nasze rządy kładą podpis na akcie, który winien wzmocnić jeszcze bardziej więzy przyjaźni istniejące między Polską a Zjednoczonym Królestwem spieszę wyrazić Królewskiej Mości głębokie przekonanie, że porozumienie to, które tworzy między naszymi krajami nowe więzy, przyczyni się do umocnienia w świecie wielkich zasad słuszności i sprawiedliwości”. Roosevelt raz jeszcze monituje Hitlera Warszawa, 26. VIII. (tel. wł.). Z Waszyngtonu donoszą, że prezydent Roosevelt po otrzymaniu odpowiedzi od Prezydenta Mościckiego, która wywarła w opinii amerykańskiej głębokie wrażenie i oceniona została jako dokument ustalający ostatecznie odpowiedzialność za dalszy rozwój wypadków, zdecydował się mimo nieotrzymania dotąd odpowiedzi z Berlina, wystosować do kanclerza Hitlera ponowny naglący apel. Prezydent Roosevelt w swojej depeszy przytacza odpowiedź prezydenta Mościckiego i domaga się od kanclerza zajęcia stanowiska. W londyńskich kołach politycznych podkreślają ścisłe współdziałanie Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych i zwracają uwagę na udział ambasadora amerykańskiego w Londynie p. Kennedy w nocnych naradach u Chamberlaina. (M). Bombowce angielskie panują nad całą Europą