Transkrypcja
Czy to nie dziwne? Mamy nadzieję, że polskie rozgłośnie, nadające codzien wiadomości w języku niemieckim, zechcą przypomnieć kilka ciekawych fragmentów z mowy kanclerza Hitlera, wygłoszonej dnia 30 stycznia 1939 r. Hitler powiedział wtedy: „Nasz stosunek do Japonii jest określony zrozumieniem i postanowieniem, że należy zadecydowanie położyć tamę groźnego zbolszewizowania zaślepionego świata. Pakt antykominternowski staje się może kiedyś punktem krystalizacyjnym sił, które za swój cel uważają odparowanie niebezpieczeństwa grożącego pokojowi i kulturze ze strony satanicznego zjawiska”. Dziś pan Ribbentrop w siedzibie tego „satanicznego zjawiska” wyprawił traktat o nieagresji dla swego Fuehrera. I mówił Hitler 7 miesięcy temu: „Przystąpienie Węgier i Mandżukuo do paktu antykominternowskiego jest radosnym symptomem konsolidacji oporu światowego przeciw żydowsko-międzynarodowo bolszewickiemu zagrożeniu świata”. Dziś pan Ribbentrop konferuje z tym żydowsko-międzynarodowym bolszewizmem. Co zaś pisze prasa niemiecka? „Völkischer Beobachter” stwierdza że naród niemiecki przyjmuje wiadomość o niemiecko-sowieckim porozumieniu, jako: „….odnowienie dobrych stosunków, jakie zawsze między Niemcami a Rosją istniały”. „Berliner Börsen Zeitung” dodaje — każdy może to przeczytać w numerze tego pisma z dnia 23 bm. — że: „….przy porozumieniu niemiecko-bolszewickim wcale nie chodzi o posunięcie taktyczne, ani o akcję koniunkturalną, lecz o pakt, którego skutki ….dla polityki europejskiej i światowej będą głębokie i trwałe”. Pomniejsze zaś pisma prowincjonalne w rodzaju „National-Sozialistischer Kurier” ze Stuttgartu pisze o genialności Hitlera, jako męża stanu. O genialności? A może raczej należałoby pisać o genialności ideowych sprzeniewierzeń, o usposobieniu ideowego kameleona. Czy to nie dziwne, że w tak piorunującym tempie zmieniają się poglądy niemieckie, iż dziś w Moskwie p. Ribbentrop chodzi pod rękę z szefem Kominternu Dymitrowem, podpalaczem Reichstagu a obywatelom Trzeciej Rzeszy każe się bić brawo? Co będzie gdy sowiecki mąż stanu przyjdzie do Berlina z rewizytą? Będą krzyczeć: „Heil Stalin” czy „Heil Mołotow”. Goering poda mu chleb i sól u progu do dziś nieodrestaurowanego Reichstagu? Japończycy spluną z obrzydzeniem, gdyż ich Berlin na swym najważniejszym porozumieniem z Moskwą oszukał. Molotow (w karykaturze) nowy sprzymierzeniec Hitlera.