Transkrypcja
Decyzja Hitlera zależna od „natchnienia” Opowiadają, że kanclerz Rzeszy na ostatniej konferencji w Berchtesgaden z generałami i przedstawicielami partii narodowo-socjalistycznej w Gdańsku, na skierowaną do niego przez Zarskiego prośbę o powzięcie decyzji, odrzekł zniecierpliwiony: „Dajcie mi chwilę spokoju i ciszy”. Po konferencji kanclerz zamknął się w swoich apartamentach i odtąd nikt go jeszcze nie widział. Podobno ulubionym swoim zwyczajem radzi się bogów i gwiazd co dalej czynić. Jak oświadczył Pan Goering w czasie swej ostatniej podróży do Włoch, kanclerz nigdy nie może ustalić dnia, w którym poweźmie decyzję. Wszystko u niego zależy od chwili, od „natchnienia”. Gdy „natchnienie” nie przychodzi, kanclerz zamyka się w swym gabinecie, do którego dostęp mają jedynie dwie najbardziej zaufane osoby i pogrążywszy się w stan graniczący z katalepsją czeka „swej godziny”. Od decyzji powziętej w takich chwilach nic go już odwieść nie zdoła.