Transkrypcja
Musimy wygrać na polskim morzu! Szesnaście lat temu odzyskaliśmy własne polskie morze! Szesnaście lat temu stanęliśmy nad morzem obok wiernego Kaszuby, dzięki któremu polski Bałtyk nie odsunął się na zawsze od Rzeczypospolitej! Rozciągnęła się przed nami pociągająca dal morska, od której powiało ostrym słonym wiatrem rozległych marzeń, żądzą wielkich czynów i dużych projektów. Rozpoczął się trzeci rozdział naszej historii morskiej. Jak jednak nieliczne są nasze karty dziejów związane z morzem! Od czasów krzepnięcia naszej nowoczesnej państwowości mieliśmy tylko dwa wyraźne okresy dążenia do morza. Oba niestety nie wykończone, załamane przed zwycięskim końcem. Pierwszy to konsekwentna, światła lecz nie wyzyskana polityka Kazimierza Jagiellończyka. Drugi okres to dzieje wielkiej polityki morskiej Władysława IV, również niestety załamanej spowodu powstającej wtedy z winy egoistycznej polityki szlachty polskiej, zawieruchy kozackiej. Czy zatem rozpoczynający się obecny trzeci rozdział naszych dziejów morskich również nie zakończy się drogą analogii, rozproszeniem energii, zmarnowaniem wysiłków i niedokończeniem wielkiego dzieła? Tak być nie może! Rok rocznie, w dzień pamiętny, kiedy dzięki wysiłkowi najlepszych synów Polski, stanęliśmy znów nad Bałtykiem święcąc radosną rocznicę, — uroczyście i niezłomnie potrafnie sobie musimy prowadzić rozpoczęte dzieło do wielkiego celu. Morze — własne polskie morze, to jeden z nielicznych niestety czynników, który łączy i jednoczy wszystkich nas skłóconych Polaków! Tembardziej więc stać się to polskie morze musi wielkim zadaniem i celem pracy odrodzonej Rzeczypospolitej. Dużo tam już wartościowych rzeczy dokonaliśmy. Gdynia własny port morski – dziś największy port Bałtyku, silny rozwój kaszubskiego rybactwa, wybrzeże polskie to jeden wielki ośrodek zdrowia i tężyzny, dokąd zjeżdża już cała Polska, własne polskie okręty pod biało-czerwoną banderą łączą już Polskę z całym światem, i wreszcie stoi na straży tego polskiego cudu morskiego polski marynarz w oparciu o zaczątki własnej floty wojennej. Oto te zwykle uzyskane rezultaty naszej pracy nad Bałtykiem sumujemy sobie już szablonowo w dniu rocznicy odzyskania morza. Jesteśmy z tego dumni, z radością pokazujemy to cudzoziemcom, jako wyraz naszej siły i naszej niezłomnej woli pozostania tam nad morzem na wieczne czasy. W dniu tym umiemy się nastroić na najwyższy ton radosnego uczucia, lecz nie zapominajmy, że wiele spraw czeka tam jeszcze na rozstrzygnięcie i wiele już dziś nagromadziło się objawów ujemnych i niepokojących. Powiedzmy to sobie w dniu święta zupełnie otwarcie. Społeczeństwo polskie nie dość silnie jeszcze rozumie na czym polega twórcza praca nad Bałtykiem. Nie dość silnie stanęło obok pracy Rządu polskiego nad stworzeniem realnej siły na morzu. Do tej pory rząd polski jest głównym pionierem pracy morskiej, w niektórych wypadkach jedynym. Oczywiście praca ta to wysiłek potężny, przerastający siły społeczne, nic więc dziwnego że państwo ze swym zasobem kapitałów musi być jeszcze czynnikiem decydującym. Szczęściu jednak, że społeczeństwo polskie jeżeli się angażowało nad morzem to raczej w dziele pośrednictwa. Korzysta zazwyczaj z morza dla swej pracy wewnątrz kraju. Nad morzem ze swymi siłami i kapitałami idzie jeszcze niechętnie. Rezultat tego jest dość smutny. Oto Gdynia, nasza duma i radość w słabym procencie jest wprawdzie naszą własnością. Większość kapitałów lokowanych w Gdyni to kapitały obce lub żydowskie. A powinno tam być 90 proc. czysto polskich pieniędzy. Czy nie stać nas naprawdę by więcej milionów złotych ulokować w Gdyni? Toć w samem P.K.O. prywatnych wkładów oszczędnościowych i czekowych mamy na olbrzymią sumę przeszło 882 milionów złotych! Czy naprawdę nie stać nas na żywszy ruch w kierunku morza z własnymi pieniędzmi by dzieło polityki morskiej kończyć!? Dość ciężko idzie przeobrażenie się Polaka ze szczura lądowego w rzutkiego morskiego kupca czy przedsiębiorcę z własnymi prywatnymi okrętami, statkami itp. słowem w 10 %-wego człowieka morza, który nie ogląda się na pomoc państwa. W przededniu nas nad polskim morzem inni. I to jest jedyny zgrzyt w radosnym dniu pięknej rocznicy. Dostrzegamy go i dlatego jesteśmy o przyszłość spokojni. Ambicja polska i poczucie odpowiedzialności przed przyszłością nie pozwoli już byśmy i trzeci nasz rozdział historii morza zmarnowali, jak dwa poprzednie! LICYTACJA MAJĄTKU ZAMORDOWANYCH MAŁŻONKÓW GAPICHÓW Wartość majątkowa wynosi ponad 100 tys. zł Nikt nie przypuszczał, że zamordowani w końcu ub. r. w Krotoszynie śp. Gapichowie posiadają tak duży majątek. Ujawniła to dopiero rewizja mieszkania denatów w Krotoszynie. Znaleziono tam w dobrze zabezpieczonej skrytce pokaźną sumę. Razem za wszystkie papiery wartościowe i gotówkę uzyskał Sąd i władze skarbowe sumę 125 tysięcy złotych, wyłączając dwie nieruchomości: wiatrak w Krotoszynie i gospodarstwo folwarczne w Gorzowie, wycenione na sumę 150 tysięcy złotych. Obie nieruchomości zostały na razie zajęte przez władze skarbowe na zabezpieczenie zaległego podatku spadkowego.