Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Przypisany tag: kult piłsudskiego

Transkrypcja

Ostatnie chwile Marszałka Radjowa prelekcja gen. Stawoj-Składkowskiego Celem uczczenia pamięci Marszałka Polskiej Piłsudskiego, Polskie Radio nadawało przed kilku dniami specjalną audycję zatytułowaną „Czyn i Słowo”, którą wygłosił wiceminister Spraw Wojsk. gen. bryg. dr. Felicjan Stawoj-Składkowski. Prelegent p. gen. Stawoj-Składkowski odczytał wyjątek z opracowywanego przez siebie książki p. t. „Strzępy meldunków” jeden fragment, a mianowicie „Śmierć Komendanta” który częściowo przytaczamy. „Liczyłyśmy dni i godziny życia Komendanta od chwili wydania wyroku śmierci przez wezwanego, na Jego rozkaz, z Wiednia profesora Wenkenbacha. Straszne rozpoznanie raka wątroby wykluczało wszelką pomoc lekarską, mająca na celu choćby tylko przedłużenie bytowania Komendanta. Na Wielkiego Człowieka przyszła choroba tak potężna, że medycyna współczesna jest wobec niej zupełnie bezsilna. Nie mogliśmy więc mieć żadnych złudzeń. Śmierć Komendanta, straszna myśl o niej, przygniotła nasze serca na długi miesiąc przed Jego zgonem — ostatni miesiąc Jego życia. Pierwszy to i ostatni raz kryliśmy przed Nim tajemnicę, tajemnicę śmiertelnej choroby i zbliżającego się zgonu. A jednak nie mogąc się pogodzić zmysłem o stracie Komendanta, codziennie, wbrew rozsądkom, przerzucaliśmy się od ogromu rozpaczy do znikomego wątku nadziei. „Z okien pałacu biły smugi światła, jak tego wieczora, gdym pierwszy raz był u Komendanta w Belwederze. Teraz szedłem do Niego — raz ostatni. W adjutanturze, prócz oficerów służbowych, zastałem gen. Roupperta i Wieniawę. Udzielała mi krótkich wyjaśnień. Tętno koło stu, słabe. Komendant przytomny, błogosławi ręka dzieci protestował w czasie ukłucia ramienia przez doktora. przy zastrzyku do żyły środka naczyniowego. Doktor Stefanowski pojechał do księdza Korniłowicza i ma wrócić niedługo. Przybywa gen. Kasprzycki, a wkrótce za nim doktor Stefanowski z księdzem Korniłowiczem. Ksiądz z doktorem wchodzą do sypialni, a za chwilę generał Rouppert wzywa mnie, że można już wejść. Wchodzę do narożnego salonu, w którym tyle razy meldowałem się Komendantowi. Teraz, niestety, można już wejść bez meldowania się. Stali obok generałów Kasprzyckiego i Wieniawy. Przed nami, na łóżku leży Komendant z zamkniętymi oczami, ciężko oddychając. Pani Marszałkowa z córkami klęczy obok trzymając rękę umierającego Męża. W nogach łóżka stoi modlący się ksiądz Korniłowicz. Doktor Mozolowski, pochylony po prawej stronie łóżka, obserwuje twarz Komendanta. Komendant ma oczy ciągle zamknięte. Jego wychudła w czasie choroby. jest pełna spokoju. Mijają długie chwile samotnego ciszy, każdego oddechu Komendanta i modlitw księdza, udzielającego Ostatniego Namaszczenia. Wszystko nagle zatrzymuje się w biegu naszych myśli. Pozostałe — ta jedna straszna, że nie już Komendantowi pomóc nie możemy. W pewnym momencie Komendant zachłystuje się! oddech Jego ustaje. Doktor Mozolowski robi ruch, jakby chciał jeszcze Komendanta ratować, ale za chwilę ręce jego opadają bezsilnie. To już śmierć. Klękamy wszyscy, tylko adjutant, mający służbę, stoi „na baczność”. Jest godzina 8.45 wieczorem, gdy przestaje bić serce Pierwszego Marszałka Polski. Teraz, ten straszny Zgon musi już uderzyć w całą Polskę. Za chwilę generał Kasprzycki telefonuje do Premiera o śmierci Komendanta. W adjutanturze redagujemy komunikat do prasy o przebiegu choroby i zgonie Marszałka. Umarł o godzinie 8.45 wieczorem 12 maja 1935 roku, w trzecią niedzielę po Wielkiejnocy… KRWAWA AWANTURA W KOŚCIELE Znany awanturnik poranił kalikanta i organistę Toruń. Spokojna wioska Sumina była ubiegłej niedzieli miejscem niesłychanego zajścia, w którego rezultacie w kościele polała się krew. W czasie odprawianego nabożeństwa nagle wszedł znany awanturnik niej. Gawarkiewicz, który w towarzystwie Chłopieckiego począł awanturować się. W pewnej chwili Gawarkiewicz dobył błyskawicznie noża i ordynarnych przezwisk rzucił się na kalikanta Pniewskiego, zadając mu szereg poważnych ran. Spieszącego na pomoc organistę, Gawarkiewicz również poranił. Wśród wiernych powstał wskutek bójki tumult i proboszcz zawiadomiony o zajściu, nakazał ubezwładnić awanturnika, po czym nie kończąc nabożeństwa, opuścił kościół. Na miejsce wezwano policję, która aresztowała awanturnika, osadzając go w areszcie. Rannych przewieziono do szpitala. WARTOWNIK ZASTRZELIŁ PODCHORĄŻEGO Chełmno. Do licznych wypadków w czasie pełnienia służby wartowniczej przybiera śmierć podchorążego Bizowskiego. Onegdaj Bizowski wracał w towarzystwie kolegi do koszar w stanie mocno podchmielonym. Podchorążowie mimo spóźnionej pory dostali się do zamkniętego już kasyna. Pełniący służbę wartownik, strzelec Abraham Hołoda wezwał ich do odejścia. Bizowski nietylko że nie zastosował się do służbowego polecenia, ale zaczął nacierać na wartownika. Mimo regulaminowych ostrzeżeń Bizowski nie ustępował. Wtedy wartownik wypalił z karabinu na postrach. Niestety i to ostrzeżenie nie położyło kresu awanturom podchorążego. Wartownik użył broni po raz drugi, raniąc Bizowskiego w okolicę pachwiny. Rana okazała się tak ciężką, że mimo natychmiastowej pomocy lekarskiej, podchorąży Bizowski zmarł na stole operacyjnym. Żandarmeria prowadzi dochodzenia. PARAFJANIE W OBRONIE SWEGO PASTERZA Września. Pod koniec czerwca odbyło się poświęcenie i otwarcie przystani w Przyprędrach poprzedzone nabożeństwem odprawionym przez miejscowego proboszcza ks. Downara, który po mszy św. wygłosił od ołtarza kazanie podkreślając jedność, zgodę i owocną pracę dla dobra Ojczyzny w myśl wskazań idei śp. Marszałka. Kazanie to odbiło się echem w pismach np. „Orędowniku”, które umiesz-