Transkrypcja
KOBIETY W SŁUŻBIE GESTAPO Tajemnicza piękność w Pradze Jak donoszą czeskie „Lidové Noviny", w związku z niedawną aferą agentów Gestapo na terytorium Czechosłowacji, w towarzystwie aresztowanego Niemca z Rzeszy Bertholda, widywano często młodą i piękną kobietę, która nie była żoną ani Bertholda, ani Liebertha, drugiego więźnia w tej sprawie. Nazwisko nieznajomej ma brzmieć Elza Stöbe, panna, urodzona w 1911 roku w Berlinie, tamże przynależna, z zawodu... dziennikarka. Według informacji wspomnianego pisma „Fräulein Stöbe była częstym gościem w Czechosłowacji. Również w zeszłym roku przybyła do Pragi i zamieszkała w hotelu „Modrá Hvězda". Chętnie chodziła na wycieczki, odbywając również dłuższe tury, „przypadkowo” do miejscowości, gdzie skupiają się emigranci niemieccy. Miała szalone szczęście: zawsze spotkała bratnie dusze. Trochę flirtów, trochę rozmów i Fräulein Stöbe udawała się do innego miejsca, gdzie powtarzało się identycznie to samo. Oczywiście na pracę w jej zawodzie — dziennikarskim — nie było czasu. 9 maja widziano pannę Stöbe w towarzystwie Bertholda. Ale nie wiadomo dokąd. 4 lipca znalazła się nadal w Cieplicach – Szanowie. W tym dniu był tam właśnie aresztowany agent Gestapo – Berthold... Ostatnio odnajdujemy jej ślady znów w Pradze, gdzie od 30 lipca do 5 sierpnia mieszkała w hotelu „Central”, znana tam pod mianem: „tajemnicza cudzoziemka”. Zachowywała się bardzo powściągliwie, codziennie otrzymywała pocztę z Niemiec, lecz nie przyjmowała żadnych wizyt. Od rana do wieczora była poza domem, twierdząc, że studiuje. 4 i 5 sierpnia spotykali się z Bertholdem. Wyprowadziła się z hotelu 5-go, ale wyjechała dopiero 7-go (gdzie spędziła te dwa dni, nie można było zbadać), udając się na Słowaczyznę. Właśnie od tej chwili giną wszelkie ślady. Możliwe jest, że jeszcze „pracuje” w Czechosłowacji, ale bodaj prawdopodobniejsze jest, że dowiedziawszy się o aresztowaniu Bertholda, uciekła za granicę. Już, biedactwo, nie studiuje...