Transkrypcja
Czy legenda malajska wyjaśni tajemnicę zniknięcia samolotu Amelii Earhart Czyżby dzieci mieli przyczynić się do wyjaśnienia tajemnicy zniknięcia Amelii Earhart i drugiego lotnika Charlesa Kingsforda Smitha? Tak by wyglądało z relacji jednego z reżyserów filmowych Hollywood, który kręcąc film krajoznawczy na wyspach malajskich, zetknął się blisko z tubylcami i wszedł z nimi w kontakt, podpatrując ich obyczaje i życie. Tak bliskie współżycie z Malajami pozwoliło reżyserowi, Clyde Elliottowi, poznać i ich wierzenia, z których jedno bardzo go uderzyło i ogłosił je po przybyciu do Hollywood. Od wieków całych z generacji na generację przechodzi wśród Malajów wiara w pewną legendę. Oto mają istnieć na ich wyspach tajemnicze prądy, wydzielane przez ziemię lub morze i często tubylcy widują ptaki, jak spadają w locie, jakby ściągnięte z powietrza, jakby wessane przez ziemię, czy wodę, bezsilne wobec potężnych prądów, paraliżujących ich ruchy, ściągających je wdół mimo wszelkich ich wysiłków. Oczywiście Malaje wierzą, że te ogromne i potężne prądy — to wyraz gniewu bogów, strzegących tych ziem i rozgniewanych za ich naruszenie — i opowiadają nawet, że widzieli „wielkie ptaki białych ludzi” spadające także, strącone gniewem bogów. Clyde Elliott ustalił, że samoloty Amelii Earhart i Kingsforda Smitha zaginęły dokładnie w tych miejscach, gdzie działają owe tajemnicze prądy. Nie można więc odmówić słuszności dowodzeniu reżysera, że te malajskie wierzenia mogłyby posłużyć za punkt wyjścia w doniosłych badaniach naukowych i jego przekonaniu, że naukowe zbadanie warunków atmosferycznych w tych okolicach skłoniłoby bez wątpienia lotników do zmiany tras lotów, aby uniknąć „wessania” przez ziemię, lub morze.