Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Przypisany tag: polacy w liberii

Transkrypcja

Polacy w Liberji Nie będzie niewątpliwie nowością dla czytelników, że gdzieś tam, w jakimś kącie świata znajduje się mniejsza lub większa liczba Polaków. Przywykliśmy już do tego zjawiska, ponieważ braliśmy dawniej i bierzemy jeszcze obecnie udział w emigracji zamorskiej. Choć Liberja nie jest kolonją, to wchodzi ona jednak jako malutka cząsteczka w skład wielkiego kompleksu kolonjalnego — Afryki. Z uwagi więc na poruszoną przez nas kwestję — Polacy w Liberji — należy zauważyć, że łączy się ona ściśle z pojęciem zapoczątkowania przez organizacje społeczną a m. Ligę Morską i Kolonjalną kroków, zmierzających do ekspansji gospodarczej w dziedzinie kolonjalnej. Pod względem produkcji surowców oraz sposobu prowadzenia handlu nie różni się Liberja od kolonji Zachodniego Wybrzeża Afryki. Zachodzi natomiast wyraźna różnica — bardzo zresztą wielka, że kolonje są bez porównania lepiej zagospodarowane i wyżej stojące pod względem kulturalnym, aniżeli wymieniona wyżej republika murzyńska. Bilans handlowy Polski z koloniami jest dotychczas ujemny, chociaż bezsprzecznie istnieją możliwości wzmożenia naszego eksportu do krajów kolonjalnych, jak również zorganizowania tam własnych plantacyj, jako ośrodków produkcji surowca. Tembardziej, że niektóre rządy, jak na przykład liberyjski pragnie z nami współpracować. Rozwój stosunków polsko-liberyjskich zależny jest jednak od dobrze zorganizowanej polskiej sieci placówek handlowych, któreby zajęły się z jednej strony skupem artykułów miejscowych i eksportem ich do Rzplitej, z drugiej zaś sprowadzały na rynek liberyjski towary polskie i zbywały je na rynku afrykańskim. Mimo, że jak wszędzie, istnieje i tam duża konkurencja — a mianowicie ze strony czynników handlowych, dawno już na tym rynku zaprowadzonych, to jednak możliwości dla eksportu polskiego do Liberji istnieją; chodzi tylko o celową i dobrą jego organizację, o środki, o kapitały. Dlatego też obecność grupy Polaków w Liberji, uważana być musi nie tylko za szczęśliwy początek ekspansji gospodarczej ale przede wszystkim za szkolę handlu z Afryką Zachodnią oraz za pewną podstawę zapoznania się jednostek z warunkami bytowania w krajach tropikalnych. Zorganizowanie kilku plantacji na terenach wydzierżawionych przez L. M. i K. od rządu liberyjskiego, oraz założenia na nich placówki handlowej: Polskiego Syndykatu — są pierwszym praktycznym naszym krokiem na zachodniem wybrzeżu afrykańskiem. Naturalnie, żeby zebrać owoce tej pracy, trzeba jeszcze zaczekać, gdyż plantacje owocują dopiero po kilku latach uprawy, handel zaś wymaga ciągłości, odpowiednich środków komunikacyjnych z krajem macierzystym oraz walczyć musi z bezwzględną konkurencją istniejących w Liberji firm europejskich i amerykańskich. Czynnikiem hamującym wybitnie naszą ekspansję do Afryki Zachodniej, jak również rozwój na swych poczynań w Liberji jest brak bezpośredniej linji żeglugowej z Gdyni do portów Afryki Zachodniej. Pozytywne rozwiązanie tego problemu da realną i właściwą podstawę do zdecydowanego i szybkiego rozwoju naszego stanu posiadania na „Czarnym Ładzie.” Polacy w Liberji oparci o taką podstawę będą mieli rzeczywiście możność odegrania poważnej roli czynnika pośredniczącego w wymianie towarowej pomiędzy Polską i Liberią, a w przyszłości stać się mogą głównym promotorem naszej ekspansji gospodarczej w Afryce Zachodniej.