Transkrypcja
Jedziemy na święta! Roześmiana młodzież wraca do domu, by zasiąść do tradycyjnej „święconki” Poznań. W okresie przedświątecznym życie miasta bije zawsze żywszym tętnem. Na ulicach zaobserwować można większy ruch, a w sklepach panuje znaczne ożywienie. Na dworcu widuje się od kilku dni tłumy publiczności, wśród której przeważa młodzież szkolna i uniwersytecka. Jedni wyjeżdżają, inni znowuż przyjeżdżają do domów. Z roześmianych twarzy bije radość, która przy powitaniu w domu udziela się rodzicom i najbliższym. Kiedy patrzy się na te roześmiane twarze i błyszczące oczy, przypomina sobie człowiek najmilsze powieści z życia szkolnego, te o „stancjach” dla uczącej się młodzieży, te o dzieciach, które z prowincji przyjeżdżają „na naukę” do stolicy, te o „dorastających panienkach” i „kawalerach”, których żegnają w domu łzy smutku i witają łzy radości. Jedzie to bractwo w jakimś radosnym nieporządku i wesołym bałaganie. Walizki związane sznurkami, paczki owinięte nieporządnie w podarte gazety. W domu będzie pewnie z tego powodu bura i łamanie rąk nad tem, jak to dzieci bez ojca i matki żyją w obcem mieście, jak to się nieboraczki tam męczą, jak te „biedactwa” wyglądają. Ale „biedactwa” nie mają wcale nieszczęśliwych min. Są zadowolone i szczęśliwe, każda chwila dłuży im się ogromnie, radeby już być jaknajprędzej w domu. Młodzież uniwersytecka jedzie poważnie i z godnością. Walizki też nie najbardziej reprezentacyjnie wyglądają, ale zato paczki książek poważne robią wrażenie. Tak, bo czasem i przez święta trzeba się uczyć. Człowiek ma na głowie niejeden egzamin, niejedno kolokwjum... To nic, że może do książek się nawet nie zajrzy, że paczek się może nawet nie rozpakuje, że porosną kurzem w ciągu tych trzech tygodni. Zamiary wszyscy mają jaknajlepsze, jaknajpoważniejsze. Jeszcze teraz na dworcu omawia się terminy egzaminów, robi się rzeczowy, poważny podział pracy, mówi się iloma stronicami dziennie trzeba będzie obciążyć pamięć. Jadą i całe rodziny. To ci szczęśliwi, którzy mają gościnnych krewnych na prowincji. Ci są najpoważniejsi, ci jadą z solidnemi walizkami (jakże! trzeba się przecież odpowiednio „pokazać!”) z paczkami, pełnemi upominków dla krewnych (trzeba się przecież jakoś zrewanżować za gościnność). Kiedy się tak postoi chwilę w tym radosnym gwarze, kiedy się widzi te tłumy wyjeżdżających, robi się człowiekowi troszeczkę nieprzyjemnie. Ma się poprostu wrażenie, że miasto się wyludnia, że przyjdzie człowiekowi samemu, jak palec spędzić święta w pustem, wymarłem mieście. Ale nie, przecież i do nas zaczną lada godzina zjeżdżać goście. Ulice zaroją się tłumem przyjezdnych, od wizyt nie będzie się można opędzić, dzwonek przy drzwiach dzwonić będzie bez chwili odpoczynku. Pocieszamy się, ale gdzieś głęboko zostaje ziarenko goryczy i myśl o tem, jakby, o to było dobrze, gdyby człowiek mógł się zmienić z takim pierwszym lepszym „skrzatem”, nawet z tym, który jedzie do domu z lekkim biciem serca z powodu nienajlepszej cenzury, nawet z tym, który zawozi na święta złą, zupełnie złą cenzurę, ale który ma tę ogromną, tę wielką wyższość, że jest o tyle lat... młodszy od nas. Na peronach oczekuje się z bijącem sercem tych, co przyjechać powinni. Czy przyjadą cało, czy dobrze zniosą podróż, czy dobrze przywiozą cenzury. Te wszystkie pytania ustępują jednak na plan dalszy, kiedy pociąg wjedzie na peron i z okien wagonu zobaczy się najdroższe głowy. — Więc są, więc przyjechali, wszystko inne jest nieważne, wszystko inne odsuwa się w cień, będzie się o tem mówiło dopiero w domu, kiedy minie pierwsze zmęczenie i pierwsza radość powrotu. W powitalnym uścisku gubią się wszystkie niepokoje, a w czterech ścianach własnego domu, który cierpliwie czeka na tę świąteczną okazję, na to, żeby już wszyscy razem nareszcie zasiedli do stołu i opowiadać sobie, jak to było przez ten długi okres rozłąki. NA ŚWIĘCONE SZYNKI KIEŁBASY WIELKANOCNE na sposób praski i wiedeński oraz wszelkie inne polecają wyroby mięsne które mają w kraju i zagranicą ustaloną renomę. Bracia Dawidowscy-Poznań Centrala: ul. Br. Pierackiego 17 — Tel. 37-80 Filie: ul. Półwiejska 11/12, Telefon 24-50 ul. M. Focha 43 i 168. Telef. 77-54 ul. Dąbrowskiego 45. Specjalna Kiełbasa Świąteczna od dziś do nabycia! 491 Abonujcie Dziennik Poranny