Transkrypcja
KATALOGI MASOŃSKIE A PROCES STROŃSKI-KOZŁOWSKI Proces prof. Strońskiego przeciw byłemu premierowi Kozłowskiemu — jak już wczoraj donosiliśmy — skończył się mniejszą sensacją, niż przypuszczano. Przede wszystkim nie był prowadzony żaden dowód prawdy na okoliczność, czy rzeczywiście nazwisko prof. Strońskiego obok nazwisk takich jak Paderewski, Rataj i Kot znajdowało się w katalogu masońskim. Pan Kozłowski przyznał się otwarcie, że nie ma on katalogów na udowodnienie przynależności szeregu osób w Polsce do wielkiego Wschodu lub lóż szkockich. Okazało się, że znany jest stronom prowadzącym proces w powyższej sprawie tylko jeden katalog, stary niemiecki, na którym figuruje nazwisko p. Schachta. Cóż więc dziwnego że były premier Kozłowski oświadczył, iż nie zamierza prowadzić dowodu prawdy, gdy wyjawiać masonów powinien minister spraw wewnętrznych a nie on. I premier Kozłowski dodał: — Ja gotów jestem przeprosić pana Strońskiego publicznie po szlachecku. Pod jednym jednak warunkiem, że prof. Stroński razem ze mną podejmie walkę o ujawnienie masonerii i żądać będzie od ministra spraw wewnętrznych ujawnienia nieznanych szczegółów o działalności masonów w Polsce. Prof. Stroński natomiast złożył oświadczenie, że jako praktykujący katolik nigdy do masonerii nie należał, a pojednania z p. Kozłowskim nie pragnie, gdyż woli sam w pojedynkę ujawniać masonerię. Tak więc sensacyjny proces skończył się bez sensacji. Katalogów nie ma, dwaj antymasoni: Stroński i Kozłowski nie zawarli koalicji antymasońskiej i walkę z masonerią pozostawiono... czynnikom rządowym. W kuluarach sądu warszawskiego natomiast wczoraj mówiono, że jeden z wybitnych działaczy antymasońskich wyjeżdża w tych dniach zagranicę, żeby odszukać katalogi masońskie. Trudności w znajdywaniu dowodów na przynależność do masonerii nie powinny jednak nikogo zrażać. Walka z masonerią musi być prowadzona i musi być wygrana!