Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Przypisany tag: Młodzież

Transkrypcja

Smutne refleksje Bądźmy uprzejmi wobec młodzieży i dzieci W prasie krakowskiej ukazał się artykuł podwyższym tytułem. Autorka zwraca uwagę na rozdźwięk między odświętną, czułą deklamacją na temat dzieci i młodzieży jako „przyszłości narodu” a praktyką codziennej nieżyczliwości, stosowanej względem rosnącego pokolenia. Powtarzamy tutaj artykuł ten w głównych urywkach. „Dziecko powinno być uprzejme oczywiście, ale i starsi też nie są od tego zwolnieni i względem młodzieży powinni być uprzejmi. Gdy się jednak troszkę uważniej poobserwuje nasze życie, dojść trzeba do smutnego wniosku, że młodzież nasza jest o całe niebo bardziej uprzejma od dorosłych. Kilka dni temu jechałam tramwajem i obok mnie siedział chłopczyk może dziesięcioletni, który ustąpił miejsca jakiejś obfitej jejmości. Owa jejmość usadowiła się wygodnie, nie mrugnąwszy nawet okiem na podziękowanie. Chłopak stał dobre dwadzieścia minut i tak mu się to znudziło że zaczął dłubać w nosie. Nie przeczę, że dłubanie w nosie jest mocno nieeleganckie. Owa jejmość gdy to tylko zobaczyła od razu zaczęła na ten temat robić głośne a uszczypliwe uwagi. Ów chłopak był na tyle taktowny, że nie tylko zaprzestał swego zajęcia, ale bez słowa udał się na platformę. Owa pani miała jeszcze pretensje, że na nią „źle spojrzał”... Proszę się dalej rozejrzeć, jak traktuje się często dzieci w sklepie. Przychodzi uczeń do sklepu i mówi: proszę malowanki — Sprzedający najpierw wyciąga rękę po pieniądze — mało posłusznie oddaje zawartość swojej portmonetki. Sprzedający otwiera wielkie pudło, wyjmuje kilka sztuk i daje dziecku, które nieśmiało powiada: — Chciałbym sobie wybrać — Nie ma żadnego wybierania, te co dałam, to ładne — mówi sklepowa i z olimpijskim spokojem zawija towar, nie dopuszczając do dalszej dyskusji. A teraz przykład z jeszcze innej dziedziny. — Jestem na wystawie robót — przychodzi nauczycielka przyprowadzając jakąś klasę może dwunastoletnich dziewczynek. Obserwując je zdaleka od razu zauważyłem dwie panienki które ze specjalnym zainteresowaniem oglądały eksponaty. Gdy doszły do działu kilimów widać, że je to specjalnie zainteresowało — podeszły więc do dyżurującej sprzedawczyni, dygnęły grzecznie i zaczęły się dopytywać o technikę wyrobów: Co to za warsztat potrzebny, ile wychodzi wełny, jakich gatunków używać itp. Panny zamiast im wytłumaczyć w ogóle nie chciały z niemi rozmawiać, a gdy ja się w to wdałam, powiedziały mi z całym spokojem: Przecież to małe, to ani tego nie kupią, ani nie będą robić, bo na to potrzeba czasu i pieniędzy. Fakty takie można cytować w nieskończoność. Od młodzieży wymaga się dużo a dorośli mają prawo robić wszystko, aby ją np. od uprzejmości oduczyć. Czy nikt z tych „starszych”, dla których się od dzieci wymaga tyle uprzejmości, nie zastanowi się nad tym, że pod tym względem nie daje im wcale dobrego przykładu? Przecież dziecko doskonale czuje lekceważenie i musi nie być upokorzone. Nic nie pomogą potem takie frazesy: „kwiat przyszłości”, „nadzieja narodu”, „przyszli obywatele” i t. p. Jeżeli starsi chcą, aby młodzież była względem nich poprawna to muszą płacić tym samym i nie mogą nie tylko młodzieży, ale nawet i dzieci traktować jako czegoś gorszego”.