Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Adres: wolności

Dopasowany fragment

Na jeden tozkaz telefoniczny w eią- gu dwudziestupięciu minut może być na placu Wolności. Źrózumiano? Poraz niewiadomo który obaj skinęli głowami. -— I teraz nastąpi rozmowa z Gniezna, z Gniezna ruszą do Wrześni i tak dalej... — Więe dlaczego nie ruszamy na dro- gę?

Transkrypcja

Oto przetworzony tekst z obrazu: 30 — A tak, usunąć na jakiś czas z Poznania. Nie wiem co, czy kogo. Może pana narzeczoną. Może coś, co miała przy sobie. Powiadam: nie wiem... Ale to mniejsza... Chcieli usunąć, ale równocześnie mieć możność powrotu jak najspieszniejszego... Genialnie. Prosta rzecz: samochód ugania sobie po szosach, złapać go trudno, uwagi nie zwraca, pies się o nim nie dowie... Ale jest na zawołanie... Na jeden rozkaz telefoniczny w ciągu dwudziestu pięciu minut może być na placu Wolności. Zrozumiano? Po raz nie wiadomo który obaj skinęli głowami. — I teraz nastąpi rozmowa z Gniezna. Z Gniezna ruszą do Wrześni i tak dalej... — Więc dlaczego nie ruszamy na drogę? Dlaczego nie telefonuje pan do komend powiatowych? Czy to takie trudne? Zatrzymać drabów, do paki powsadzać a temu draniowi, który bije w twarz, to ja sam mordę obiję... POWIEŚĆ — O ni tego to już — Ale j zna, padnie ruszy do Po Telefon słuchawkę. Sta trzy minuty jak dwa za trzeciego, o rzą. Tym razem cie słuchawkę. — Szan Wik z komi — Jak przew zna Poznań. śnie w tej o całą, nie mo mowę... A w znaniowi. P właśnie rusz Uchylił — Dwu wchodzić. P