Dopasowany fragment
Jana Emila Śkiwskiego, 14,00 „Dzię- Ki Ci, Matko, za Wilno * --- Romana Zawady 2 ceykln: „Opowieści żołnierskie , 15,15 „Gawędy © Konstytucji — „Społeczeństwo i Samorząd — wygł.
Transkrypcja
dla dzieci. rtyma, B był cho- życzeń z ków pro- Dialog eliki przy dla ryliwi ryliwi Pry- na jutro. z płyt. na wać będzie Gnieźnieński Chór Katedralny pod dyr. ks. Kanonika Tłoczyńskiego. 11.57 Sygnał czasu. 12.00 Hejnał Krakowa. 12.15 Poranek muzyczny (z Wilna). Wykonawcy: Orkiestra Symfoniczna pod dyr. Czesława Lewickiego i Paweł Ławiecki – fort. 13.00 Teatr Wyobraźni: „Na polach Elizejskich“ – dwa dialogi Fortsnelle’a. I cz. „Sapko i Laura“, II. cz. „Marja Stuart i Rizzo“. – w oprac. Jana Emila Skiwskiego. 14.00 „Dzięki Ci, Matko, za Wilno!“ – Romana Zawady (z cyklu): „Opo-wieści żołnierskie“. 15.15 „Gawędy o Konstytucji“ – „Społeczeństwo i Samorząd“. Wysł. dr Stanisław Dębowski. (Poznań nadaje aud. lokalną). 15.45 „Łza o społeczeństwo“ – odczyt – wygł. prof. Jan Kloska. 16.00 „Łamigłówki“, – poddyktuje dzieciom Henryk Ładosz 16.50 „Ziemia gnieźnieńska i jej lud“ – reportaż Alfreda Sikorskiego (z Gniezna przez Poznań). 17.15 Powszechny Teatr Wyobraźni: premiera niewydanej fraszki Henryka Sienkiewicza p.t. „Autorki“, wydobytej z rękopisów przez dr. Józefa Birkenmajera. 17.45 „Co czytać“ nowości literackie omówi Stanisław Adamczewski. 18.00 „Podwieczorek przy mikrofonie“ – transmisja z hotelu Bristol w Warszawie. Wykonawcy: Mała Orkiestra spokojna. Z pożyczek państwowych płacono za 5 proc. poz. konwers. 54. Z papierów lokacyjnych PZK. obracano mniejszą ilość 4½% listów zast. złotych w złocie po 40% – bez kwalifikacji do notowania, 4½% złotowe listy zast. serii LI obracano po 36,75; w końcu obracano mniejszą ilość 4% listów zast. konwert. po 34 do 34,50 w zaofiarowaniu – bez notowania. Z akcji bankowych płacono za Bank Polski 94½. Giełda pieniężna w Warszawie WARSZAWA, 24. IV, godz. 13,15 (tel. wł.) Dolar 5,36; Bank Polski płacił 5,29; Marka niemiecka 141. Dewizy: Berlin 213,45; Guld. Gdański 99,75; Holandia 360,60; Londyn 26,24; Paryż 35,01; Szwajcaria 173,15. Dolarówka 50; Akcja Banku Polskiego 94; Poż. inwestycyjne I. i II. em. 65–69,50. Służący wtrącił się do rozmowy dziennikarz. — Albo jako krewny?! — rzekł komisarz. — Jako krewny?! Przyznam się, że o tem nie pomyślałem. Napięcie zaczęło się stawać nieznośne. Tylko starszy pan dotychczas nie przemówił słowa, śledząc z zaciekawieniem tok rozmowy. Wreszcie podniósł się nieco: — To są bardzo ciekawe dane. Lecz gdzie mól panował, należy szukać przestępcy? W tej samej chwili dziennikarz uczuł lekkie uderzenie. Nieznajomy jednym skokiem znalazł się obok komisarza. Wściekły okrzyk i broń z brzękiem upadła na podłogę. Nieznajomy się wyprostowany z rewolwerem w ręku. Komisarz leżał związany w kącie. Scena ta odgrywała się z błyskawiczną szybkością. Dziennikarz chciał podskoczyć i pociągnąć za hamulec, lecz wycelowana w jego stronę lufa rewolweru zatrzymała go na miejscu. Włamywacz zapalił spokojnie papierosa, podając Jonwillowi srebrną papierośnicę: — Proszę mi wybaczyć, że przestraszyłem państwo! Jestem Jaques Chateaubriand – detektyw. Związany, rzekomo komisarz zaklął siarczyście: — Myśli pan, Chateaubriand, że partja jest już rozegrana? Czy odnalazł pan kulę z kości słoniowej? — Jeszcze nie. Ale będę ją miał, panie Milles, gdy zbadam pański bagaż. Przyznaj się pan, jakie klejnoty są ukryte w kuli bilardowej?! — Milles, Milles! — odparł zagadnięty. Czy zna pan moje prawdziwe nazwisko? Mówi pan o klejnotach. Czy nie istnieją cenniejsze rzeczy? Czy nic pana nie słyszał o tragedjach rodzinnych? Może o wymuszeniu na podstawie odnalezionego testamentu swych praw do majątku po zmarłym niedawno ojcu. Czworoj podróżni z wielką uwagą przysłuchiwali się tej zajmującej rozmowie. Uczuli oni, że są świadkami niebywałej tragedji. W tej samej chwili pociąg znikł w czeluściach tunelu. Dudnienie kół zagłuszyły dwa dzikie krzyki. Gdy pociąg wypadł z ciemności, w przedziale znajdowało się tylko czterech podróżnych. W otwartych drzwiach wagonu stał detektyw śmiertelnie blady, patrząc nieprzytomnie przed siebie. Po chwili zaś rzekł: — Szkoda tego człowieka... Nie chciałem być jego sędzią. Spełniłem tylko swój obowiązek, aresztując domniemanego sprawcę kradzieży na zamku hr. d’Aragnanów. Następnego dnia dzienniki rozniosły sensacyjna wiadomość: „Na torze kolejowym niedaleko Marsylji znaleziono zmasakrowane zwłoki młodego hrabiego d’Aragnana, który w tych dniach powrócił do kraju, aby dochodzić na podstawie odnalezionego testamentu swoich praw do majątku po zmarłym niedawno ojcu. Przypominamy naszym czytelnikom, że stary magnat podjudzony przez rodzinę wydziedziczył przed laty jedynego syna, zapisując cały majątek swej młodszej siostrze.“ Alfred Zakoński