Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Adres: żeromskiego

Dopasowany fragment

dw £ uł. Zeromskiego we 66-66 , Lakarę przemióżh ofiary katastrofy 1eg0

Transkrypcja

Poniżej znajduje się rozpoznany tekst: Troje ludzi ofiarą strasznego zderzenia z wozem tramwaj O południe o godz. 13 wydarzyła straszna katastrofa. Na zbiegu z ul. Żeromskiego (adresówka nr T. 65-095) kierowana Marianna Matuszewskiego (ul. [...]) padła całym impetem na [...]. Skutki okazały się fatalne. Samochodowy przód tramwaju stanął i nastąpił wybuch benzyny. W samochodzie [byli] Domea Freysova oraz syn. Cały samochód stanął w płomieniach. Przechodnie, a m. in. p. Franciszek (ul. Wawrzyńca 2) i Adam, pospieszyli z pomocą. Wyjęto z samochodu najpierw [matkę], a później jej syna. Szofer. zdążył sam wyjść. Stan poparzonych był bardzo groźny, to też wezwano pogotowie ratunkowe (66-66). Lekarz przewiózł ofiary katastrofy do szpitala miejskiego. Wezwana Straż Pożarna, która przybyła pod kierownictwem komendanta Czapskiego, szybko ugasiła pożar. Samochód przedstawia obraz całkowitego zniszczenia. Cały przód jest zgnieciony i osiadł na ziemi. Wszystkie szyby powybijane, wewnątrz wszystko spalone. Zachował się jedynie szkielet kierownicy i zegar. Zaalarmowani wiadomością o wypadku, pierwszym tego rodzaju w Poznaniu, przybyli na miejsce pp. nacz. Urzędu Śledczego Gałczyński, nadkom. zast. Buła, kom. Kamala-Kurhański i komendant IV komisariatu kom. Relewicz. Przybył również prokurator Sądu Okręgowego. Na tłumy o waju po wolnej wych n na godzi Pop przy ni składa Ostatni ki spot giczny Włady się odb południ Jakube hy począ szny wy Jak Odnieśli niejsze Wład prowadzi dzenia, tastrofy Doszczę jest wi została Zabójstwo w cichej wiosce pod Lesznem Zabójcą jest Niemiec z Lasocic XI (Tel. wł.) — W Lasocinie dokonano w ub. niedzielę na osobie Jana Szmen. Według danych, jakie poprawiają się następująco: 30 [miesiąca] powstała na ulicy w [miejscu] pomiędzy Niemcem Reinholdem Lasocicem a innym parobkiem. Nazwiska nie zdołano narazie [ustalić]. Bójki usłyszeli dwaj [mężczyźni]: Menda i Edmund Marciniak. W pewnej chwili Zapt raptownie odwrócił się i pchnął nożem w lewy bok goniącego go Edmunda Marciniaka. Kiedy ten zwalił się na ziemię, przeskoczył do Szmena i pchnął go dwukrotnie nożem w lewy bok. Wkrótce zaalarmowano policję i sprowadzono z Leszna lekarza, który po udzieleniu rannym pierwszej pomocy polecił obu przewieźć do szpitala Czerwonego Krzyża w Lesznie. Ciężko ranny Szmen nie odzyskał przytomności. W gnębiają skich wi go, urzę stępie n rzyński W stan