Dopasowany fragment
Pierwszą nagrodę za strze. ut ul Szamarzewskiego ZI. Ł zyki polskiej. WILSONA — Detektyw z Honolulu.
Transkrypcja
federalnego P. generał Górecki wręczył sztandar prezesowi Federacji Grodzkiej p. posłowi Głowackiemu, który znowu oddał go p. kpt. Michalskiemu. Z kolei p. kpt. Michalski wręczył nowe godło chorążemu, który klęcząc złożył na sztandar przysięgę wierności. Po odegraniu hymnu narodowego nastąpiły przemówienia władz. Jako pierwszy przemawiał p. poseł Głowacki. Po przemówieniu p. posła Głowackiego, na mównicę wszedł p. gen. Górecki. Na wstępie przemówienia p. generał podkreślił, że Federacja jest organizacją, która zjednoczyła w swych szeregach — w myśl rozkazu Marszałka Piłsudskiego — wszystkich Polaków, którzy o Polskę walczyli. W końcu p. generał zaapelował do społeczeństwa, aby zjednoczyło swe wysiłki w twórczej pracy dla Państwa. Przemówienie swe p. generał zakończył okrzykiem na cześć Rzeczypospolitej. Z kolei nastąpiło rozdanie nagród za marsz i strzelanie zwycięskim zespołom. Nagrodę p. gen. Góreckiego za marsz w grupie A zdobyło IV Koło Zw. Rezerwistów. Przechodnią nagrodę p. starosty grodzkiego Głodowskiego zdobyło I Koło Z. R. Ponadto dyplom uznania wręczono Stow. Powstańców Wlkp. Pierwszą nagrodę za strze- Wędrówka w nieznane (15) 25-letni b. Tadeusz Lewandowski z Poznania stanął przed Sądem Okręgowym oskarżony o nadużycia na szkodę Zarządu Gminnego w Czerwonaku. Od kwietnia do listopada ub. roku dopuszczał się systematycznie nadużyć w ten sposób, że przywłaszczył sobie pieniądze, zainkasowane za tabliczki rowerowe i znaczki administracyjne. Ogółem wzbogacił sobie Lewandowski 361 złotych, które, jak się tłumaczył na rozprawie, zużył na „dożywianie siebie”. Sąd skazał Lewandowskiego na 10 miesięcy więzienia z zawieszeniem na 2 lata i utratę praw publicznych i honorowych przez 2 lata. Ponadto Sąd zasadził go na zwrot zdefraudowanej kwoty z odsetkami. (a. cz.) Wypadki Rozpoznano topielca. Ostatnio donosiliśmy, iż z Warty pod Nuramowicami wyłowiono zwłoki jakiegoś mężczyzny. Okazało się, że są to zwłoki Franciszka Grolewskiego, który niedawno utonął w czasie kąpieli. Grolewski mieszkał przy ulicy Szamarzewskiego 21. (t.). „spektaklu” nic konkretnego powiedzieć poza tym, że niektóre z nich czuły się zaswojo w świetle naszych kinkietów i że ukoszewskiej wczuwało się raz po raz w operetkowe nawyki. 10-lecie założenia Miejskiego Konserwatorium Muzycznego w Bydgoszczy Znane ze swych chlubnych wyników Bydgoskie Konserwatorium Muzyczne obchodzi w bieżącym roku dziesięciolecie założenia. Z okazji została wydana specjalna broszura, informująca interesująco i dokładnie o wynikach dotyczącej pracy artystyczno-pedagogicznej dyrekcji Jahnek i grona profesorskiego. Z broszury czytelnik dowiaduje się, że Konserwatorium zajęło się nie tylko kształceniem rzesz fachowców muzycznych, ale także przez systematyczną akcję koncertową i odczytową poszczególnych profesorów i zaproszonych artystów przyczynia się do stopniowego podniesienia się życia aktywnego okręgu bydgoskiego. Władze miejskie i państwowe, oceniając doniosłą działalność tej polskiej kulturalnej placówki, otacza wciąż swą życzliwością. Konserwatorium, dążąc między innymi swoje stypendia dla utalentowanych a niezamożnych uczniów. Dotychczas ukończyło chlubnie Konserwatorium Bydgoskie 16 absolwentów, którzy w polskim życiu kulturalnym zajmują ważną i pożyteczną rolę. Zasłużonej i żywotnej uczelni należy się uznanie za jej owocnej i pożytecznej działalności na niwie muzyki polskiej. Zawody pływackie Unii W sobotę i w niedzielę odbyły się jubileuszowe zawody pływackie Unii, w czasie których ustanowiono 18 nowych rekordów okręgowych. Dłuższe omówienie tych zawodów podamy w numerze jutrzejszym. Teatry TEATR POLSKI (ul. 27 go Grudnia) Wtorek – „Wieczne pióro” Środa – „Wieczne pióro” Kina w Poznaniu SŁOŃCE – „Zaginiony horyzont” ŚWIT – „Na straży prawa” GWIAZDA – „Ty, co w ostrej świecisz bramie” CORSO – „Rozesłane oczy” GLORIA – „Upór na sprzedaż” T. C. L. Kino Oświatowe – „Pod dwiema flagami” RENAISSANCE – „Szara lekka brygada” APOLLO – „Droga do Rio” TĘCZA WILDA – „Barbara Radziwiłłówna” TĘCZA – Łazarz – „Ordynat Michorowski” SFINKS – „Miłość w masce” METROPOLIS – „Daniel Bonne” WILSONA – Detektyw z Honolulu”. Na Kresach „republiki pampasów” Parana staje się Wisłą. — Okrutna spółka. — Notes za daleko. — Złośliwe rozważania. — Robinson i Poivrine. — Wół pieczony w skórze wpływa na wybory. — Polacy w Misiones. — Płonący step jako iluminacja. Teraz to już naprawdę rzeka. Parana przestała rozwalać się na szerokości wielu kilometrów i udawać morze. Górna Parana to jest rzeka podobna w rzeczy samej do tych większych „starokrajeńskich”. Słabe zresztą podobieństwo kończy się na samej rzece. Bo ta zwarta zielona ściana, poprzekreślana we wszystkich kierunkach, gęsta i niezachęcająca, to nie nasz sosnowy, rzadki lasek nad Wisełką czy Wartą. To jest zupełnie co innego. A upał? Upał, żar, płomień, który człowieka ogarnia, topi w sobie, podlewając, takby dla przedłużenia tortury, strumieniami potu. Bo na górze i na dole, to wcale nie jest „moje słońce” i „szumiące fale”. To jest okrutna spółka, zawarta dla pognębienia ludzi, których los czy tęsknota za przygodą przygnały tu z chłodnej, północnej Europy. Aurelio Divina ani Antonio Joao, którzy leżą czyniąc papierosy, opodal na pokładzie, niewiele sobie z słoneczno-wodnej spółki robią. Ale i im się nie chce gęby otworzyć. I mnie się nie chce sięgnąć po notes, choć pióro mam w ręku i choć myślę uparcie o tym, że trzeba zanotować o tych dwóch „barrerach”, które nasz „Lux” tak zgrabnie choć potrosze bohatersko wyminął. Niech sobie wartki nurt płynie i wałkiem naszego „Luxa”, niech człowiek nie uważa na groźne „barrery”, i niech czuwa swoją, choć oszukuje ludzi, którzy go nie tylko do ma coś wspólnego z szybkością, ze światłem luksusem. Ja nie będę tego prostował. Ja jestem zmyślny. Wogóle: niewiele teraz, robię to trochę z przyzwyczajenia i dość mechanicznie, jeśli można użyć tego słowa w stosunku do myśli. Ale myślę o sposób niegorszy i wypełnia mi go brzegi. Robię sobie w myśli, różne złośliwe uwagi o korpulentnego kapitana, rozwalonych na guziki w Posadas, zielonej puszczy. Nie mogę nawet tajemniczym, bezludnym wysepkom, skamie, a które są czasem naprawdę świeże. Inne, bezludne myśli. Tereny kolonizacyjne Robinzonów Kruzoe, ale gdyby Dofoe umieszczał tu swojego, Robinzon uciekłby w popłochu. Bo to nie są wyspy – to jest zły step. Pod koronami wyniosłych palm, w gałęziach szczekają i w galeszczącym tukuary zaczepione skrzydła i rojące powietrze czekają na ofiarę – moskity i poivrine. Słyszę choć nie słucham, że Antonio rozmawiają o wyborach. Trochę się nawet rozruszali. Nie mogę zrozumieć, skąd ci pieni w takim żarze mają siły na tę energiczną stymulację. I ten ich entuzjazm. Znowu myślę złośliwie. Że wszędzie dzieją się świństwa. No, ale z powodu do entuzjazmu, pieniądze i ambicja są tem „łupów”, system rządowych po zmianie jest zbyt bezczelny? A politycznych. Jakich? Przecież jest ich dwie: rządowa i opozycja. przyczym nigdzie indziej opozycja nie jest taką „sztuką dla sztuki”, jak w Argentynie. Aurelio się uśmiecha. Myśli: na pewno uda się. To jest najważniejsza i najsympatyczniejszą stroną wyborów. Dla Aurelia nie jest ważne, którzy z dwóch nieznanych bogaczy: Alveara i Yrigoyena zostanie prezydentem. Ważne jest to, że Aurelio w dniu tym zasiądzie do zafundowanego mu przez partię pieczonego w skórze wołu, czyli władza. I popijać będzie zafundowanym piwem. Władza – pieczony wół spełni swoją propagacyjną rolę, jak ją w Brazylii spełnia churrasco. Myślę sobie właśnie, że pięć tysięcy Polaków, mieszkających na terenie Misiones w tych chwilach nie odgrywa poważniejszej roli. Słyszałem już przeszłą w Buenos, że z Polakami w Misiones w ogóle się nie liczą. To jest bardzo daleki z punktu widzenia przestrzeni, rezonans analfabetyzmu i ciemnoty ludu w „starym kraju”. Wiadomo: do argentyńskich pampasów i dżungli nie jechały nigdy gromady polskiej inteligencji. Jechała ciemna, często nieumiejąca pisać i czytać, biedota z głuchych wsi. Dla tego dotychczas, mimo poprawy stosunków, słowo „Polak” w pojęciu Argentyńczyka niewiele ma wspólnego z inteligencją, kulturą. Pytałem się Aurelia, dla czego to wszystko dokoła nazywa się Misiones. Pytałem ze złośliwym zamiarem. Zobaczymy za chwilę, jak się ten człowiek, mówiący o sobie z dumą „Soy Argentino”, jak się skompromituje. Naturalnie, pojęcia nie ma. A mieszka w Posadas. Niedługo zapadnie szybki, jakby podstępny, tropikalny zmierzch. Za chwilę światu tutaj stanie się piękny, nieporównanym pięknem tajemnicy. Nasz mały, trzeszczący stateczek płynąć wtedy będzie do bliskiego już Posadas po błyszczącej Paranie: wtedy wrażenia tych płonących z lewej strony pampasów będzie kolosalne. Wysuszony step zapłonął pewnie w południe gdzieś daleko od brzegu i płonął, jak człowiek, na którym przypadkiem zajęło się ogniem ubranie pędzi do wody. Do spokojnej toni Parany, która się właśnie zrumieniła od blasku płomienia, który pełgał już do jej ciemnego brzegu. Tramp.