Dopasowany fragment
Oczywiście do chwili, kiedy idąe ulicą 27 Grudnia, na przystanku koło Banku Cu- krownietwa ujrzał dziewczynę.
Transkrypcja
pan ją ko w ubra- kowy... . Jedną ą, żeby I udało głową, i n teraz ębi... A Ludzie lekka... skręcił zał, że oża bez zimna. zrzucić gorącej ej her na nie Ale na błysnęło ąć tak nta... A nie stanie... I ruszył dalej na swoje obejście... Koniec części pierwszej. Część druga. PŁOMIENIE NISZCZĄ TROP. Nimfa i gladiator. Pan profesor Jaworski w zasadzie nie wierzył w miłość od pierwszego wejrzenia. Oczywiście czyta się o niej w powieściach, patrzy się nieraz na filmy, które ją gloryfikują, ale żeby tak naprawdę, w życiu... Nie, to zupełnie nieprawdopodobne. To określenie wykluło się w mózgach natchnionych poetów i romansopisarzy, w marzeniach nieżyciowych fantastów, zakochanych studentów, którzy wmawiają sobie wiele rzeczy i nie patrzą na życie realnie. O tym profesor był święcie przekonany. Oczywiście do chwili, kiedy idąc ulicą 27 Grudnia, na przystanku koło Banku Cukrownictwa ujrzał dziewczynę. Dziewczynę, panienkę, czy jak tam. Stworzeniu stojącemu koło przystanku można by dać wiele nazw, ale dla pana profesora miało ono tylko jedno, jedyne określenie: „Wymarzona”. (Ciąg dalszy nastąpi).