Dopasowany fragment
miłośnik muzyki na nańskira płacu wolności wpadłem m gle szczoraj w poięcia czegoś miękkiego i mile
Transkrypcja
Patrzy na nas cały świat. Nie dajcie się porywać agitacji wywrotowej. Nie słuchajcie podszeptów. Każdy uczciwy Polak — do urny wyborczej“. Isbierki Miłośnik muzyki Na poznańskim Placu Wolności wpadłem nagle wczoraj w objęcia czegoś miękkiego i mile pachnącego. Utknąłem nosem w okolicy pachy tego czegoś i przez chwilę głowa moja pozostawała w sympatycznych oparach żytniówki i czegoś jeszcze milszego. Potem ryknęło coś nad nią: „Kopę lat cię nie widziałem!“ — i uścisk miękkich ramion zwolniał tak raptownie, aż się zatoczyłem. Nie było to specjalnie wytworne i przyjemne powitanie i poprawiwszy kapelusz miałem właśnie przystąpić do zwymyślania gościa, gdy spojrzałem na jego uśmiechniętą szeroko poczciwą, rumianą twarz i przez głowę przeleciało mi wspomnienie: trzecia ławka od drzwi, świetne śniadania, wspólny pierwszy papieros, podrzucona ściąga na maturze... Ależ tak!... Wtedy i ja otworzyłem szeroko (i tak się w nich nie zmieścił) ramiona i ja z kolei ryknąłem: „Jacek“... Po pięciu minutach wytrwałego tarasowania chodnika wiedziałem już, że mój kolega z dawnych pięknych lat mieszka w Białej Podlaskiej, że nieźle mu się powodzi, że się ożenił i że przyjechał na Tydzień Muzyki Polskiej do Poznania. Nie wiedziałem, że jest takim miłośnikiem muzyki, o ile pamiętam w szkolnej orkiestrze grał na przeraźliwie wielkiej trąbie, wydając z niej co trzy-cztery minuty głuche, ponure i straszliwe „baa“ i to zawsze w miejscu, gdzie solo kwiliły pierwsze skrzypce. Ale z wiekiem ludzie się zmieniają. Jacek opowiadał mi z pasją