Dopasowany fragment
Karakulew, xm. przy. ul. Komandoria 24 — o zagi- nięcin swego braia, które miało miejsce już przed miesią- eem i nasuwa obawy, czy nie zostało spowodowane jaktmó i ośli padkiem.
Transkrypcja
życzenia złożyli pp.: prezydent miasta E. Więckowski, hr. A. Bniński, Poniński i wielu innych. (y) Tajemnicze zaginięcie W V-tym Komisariacie P. P. złożył doniesienie Michał Karakulew, zam. przy ul. Komandoria 24 — o zaginięciu swego brata, które miało miejsce już przed miesiącem i nasuwa obawy, czy nie zostało spowodowane jakimś nieszczęśliwym wypadkiem. Koleganow Karakulew, liczący lat 43, zam. ostatnio przy ul. Zawady 18 wyjechał z Poznania w dniu 20 października do rodziny w Rusie, w Bułgarii. Kiedy w przewidzianym czasie tam nie przybył — rodzina rozpoczęła dowiadywać się o niego i stwierdziła, że dnia 21 października był we Lwowie, skąd wyjechał do granicznej stacji polsko-rumuńskiej Śniatyń. Odtąd ślady jego zaginęły. Zaginiony jest wzrostu średniego, twarz ma szczupłą, wygoloną, ciemne i gęste brwi i piwne oczy. Jest szatynem, z przodu głowy ma małą łysinę. Ubrany był w ciemną, podbitą baranią skórą kurtkę, miękki zielony kapelusz, ciemne spodnie i czarne, sznurowane półbuty. Miał z sobą brązową tekturową walizkę i czerwony koc z białym obszyciem. Gotówki miał przy sobie około 200 zł.