Wpisz w wyszukiwarkę nazwę poznańskiej ulicy, a my pokażemy Ci jej historię.

Adres: fredry

Dopasowany fragment

ga rokiem 87 sd 7 Mogilna TRATR WIELKI ul Fredry czy radiostacje zagraniezne przez m OE i i CU na 3 - y prygotowsnia podzcomieznego sa, czeltdoikómi rzemnoślu ieczynn!

Transkrypcja

Poniżej znajduje się transkrypcja tekstu z obrazu, z zastosowaniem podanych reguł: **Sowiety i radio** Jedna z agencji niemieckich podaje obiecującą wiadomość z „raju sowieckiego”. Oto w ostatnim czasie Sowiety zakazały słuchania radia w pasie granicznym przy użyciu aparatów prywatnych. Zakaz ten obejmuje nie tylko silne aparaty lampowe, ale również słabsze odbiorniki detektorowe. Powodem zakazu słuchania radia jest obawa, czy radiostacje zagraniczne przez nadawanie swoich programów antykomunistycznych nie wpłynęły ujemnie na nastroje bolszewików. W zamian za skonfiskowanie odbiornika władze sowieckie dają wywłaszczonemu radiu głośnik, połączony z wielkim odbiornikiem lampowym najbliższego GPU, gdzie się odbiera specjalnie „dobrane” programy. Jest to jedyny wypadek cenzury radiowej na świecie bardzo nieprzyjemnie, choć dość oryginalnie rozwiązany. **300-lecie poczty fińskiej** Fińska poczta obchodzi w tym roku 300-lecie swego istnienia. Rocznica ta jest nie- **Z Jarocina** Nowa linia autobusowa w Jarocinie. Do istniejących dotąd 4 linii w Jarocinie przybyła 5-ta linia, łącząca Jarocin z nadgranicznym Rawiczem przez miasteczka: Krobiewo, Lubin i Zieszyce. Przejazd 100 km długości. Kursują po 2 razy dziennie. (dl) Szkoła dokształcająca dla rzemieślników. Powiatowa ustanowiła godzinę dla kupców chrześcijan. Uczniowie mają z 2 nauczycieli, którzy uczą w szkole. Wdra i Tuluszka (dl) **Z Kórnika** Wycieczka krajoznawcza oświaty pozaszkolnej do Poznania. Gmina Kórnicka. Obóz pod przewodnictwem wójta Kazimierza. Obóz w Kórniku, Biskupinie i Targi Pałacowe. Wycieczki z 200 osób w teren. We wszystkich placówkach oświaty pozaszkolnej. Już w tym roku była zadowolona. Młodzież, instruktorzy, wójt, dyrektorzy (dl) **Ze Śremu** Odznaczenia. Zasługi p. Kazimierza Skarbowego za zasługi w pracy w administracji. Franciszek. ZUS. Za zasługi w służbie państwowej (sm) **Z Krotoszyna** Złota odznaka rezerwistów. Za zasługi w organizacji i podtrzymaniu przez pięć lat przemysłu rządu. Koła Z. R. otrzymały obóz w Poznaniu. Związek. Z. Powiatowy. Z. Poznania. Kół. (mdl) **Z Mogilna** Wybory burmistrza W sobotę, 24-go Rada miejska w Mogilnie. Punktem obrad nowego burmistrza w miejskiej gminie. W. Wierzbicki (ko) **Z Obornik** Odznaczeni policjanci. W policji sieradzkiej. Stanisław. ZUS. Pracownicy. Wszyscy. Komenda. St. p. p. Duda. Stanisław. Banaszak. Strzelno (ko) Powiatowe zawody strażackie. Powiatowy Związek Straży Pożarnych w Obornikach, powiatu Obornickiego. Ośmiu jednostkom, które brały udział w zawodach, przyznano nagrody: I. Oborniki. II. Budziszewko. III. Czarnkowo. IV. Rogoźno. V. Dziel. VI. Pow. 2. VII. Zawady. VIII. Strzelce. O. M. W. O. Straży. O. M. W. O. H. Straży. (goa) wkrótce między Szczepanowskimi do sprzeczek i rozejścia się. Skutkiem tego było, że jedynego syna zabrała matka, ojciec tymczasem powrócił do katolicyzmu. Stefanowski, chcąc otrzymać z powrotem syna, oparł się na prawie o opiece nad dziećmi, przysługującym ojcu i otrzymał syna z powrotem. Obecnie Eugenia Stefanowska wytoczyła przeciwko mężowi skargę przed sądem okręgowym o zwrot dziecka. **Teatry** TEATR WIELKI (ul. Fredry) Nieczynny TEATR POLSKI (ul. 27 Grudnia) Piątek – „Panna Coctail” Sobota – „Panna Coctail” **Kina w Poznaniu** SŁOŃCE – „Paryżanka” ŚWIT – „Córka Szanghaju” GWIAZDA – „Szalona Clandette” APOLLO – „Modelka” METROPOLIS – Zaczęło się w pociągu ADRIA – „Burgtheater” CORSO – „Defekty w Honolulu” i „Północ woła” GLORIA – „Idę kwitnąć bzy” NOWE – „Heidi” KINO TCL. – „Trójka hultajska” SFINX – „Błękitna parada” TĘCZA Wilda – „Ziemia błogosławiona” TĘCZA-Łazarz – „Przedziwne kłamstwo Niny Petrownej” WILSONA – „Sonata Kreutzerowska” **Podpalacz lasów** Ubiegły tydzień poświęcony był propagandzie walki z pożarnictwem. Ważny to dział społeczny, a tym ważniejszy, skoro w Polsce rok rocznie tak wiele wartości pada ofiarą pożarów. Przyczyną jest w wielkiej mierze niedopatrzenie, lekkomyślność, przypadek nieprzewidziany podczas burzy, no i mściwa ręka. Ułatwia zaś wszczęcie pożarów i ich rozszerzanie brak dostatecznej i sprawnej opieki obronnej, brak poza tym często organizacji pogotowia wodnego i przede wszystkim budowa domów, które z wyjątkiem na ogół Polski Zachodniej, przeważnie drewniane o dachu słomianym może często piękny i malowniczy tworzą widok, lecz równocześnie są przyczyną, że giną już nie tylko całe domostwa i gospodarstwa, ale i wsie, wytwarzając nędzę i biedę wśród pogorzelców tym większą, skoro nie byli zabezpieczeni lub niedostateczne zabezpieczenie nie pokrywa ich straty. Lament wówczas spóźniony. Apel o pomoc państwową lub społeczną daje względny wynik, a bieda jest na długie lata towarzyszem, nim da się nowe budynki postawić i znowu drewniane i znowu o słomianym dachu. Mnożące się i w naszej dzielnicy pożary wykazują, że coś się psuje lub popsuło w pojęciu moralności społecznej, szczególnie na wsi, gdzie stosunkowo najwięcej – jak pisze „Dziennik Poznański” – tego tematu podejmuje „Wiadomości Codzienne” w kierunku materiału. Ubezpieczeń w dobrach państwowych i prywatnych. W połowie XVIII wieku wojny śląskie, wojny saskie i wojny tureckie, spowodowały wiele zniszczeń w lasach, wśród których nie brak było podpalaczy. Działalność ta była naśladowana również przez miejscową ludność. O takim jednym czynem poniżej opowiemy. Jest on nowszej daty. Bo rozgrywał się w czasie wojny wielkiej i to na Pomorzu w obrębie Tucholskiej. Główny aktor – maszynista Kleinschmidt – był pono, mimo swego nazwiska – tak zapewnia inż. Nelken w swej pracy „Die Brandstiftung – Ihre Urfeststellung und Verhüttung” – Berlin – Palenia ich przyczyn, stwierdzeń i działań – Berlin 1926) – fanatycznym i nienawidzącym Niemców. Uciekinier z niemieckiego w czasie wojny umiał około nadawać większą ilość współtowarzyszów. Potem jak huragan przebiegali lasy i podpalenia i owdzie, stawali się nieuchwytnymi dla władz, tym bardziej, że Kleinschmidt, odważny nad miarę, a przy tym przystojny, wywierał wrażenie chłodnego i opanowanego. W tym okresie w Puszczy Tucholskiej działy się wydarzenia, które przypominały sceny z kryminału. Był w okolicy specjalny urok na ludność, wspierała (szczególnie kobiety) pieniężno – widać, że był bardzo zamożny. Z opisu tego sądzić, że poszukiwał on swego rodzaju zemsty. Zasadniczo był Kleinschmidt katolikiem. Podpalanie w lasach było dla niego źródłem zła, lecz działo się to w imię jego ojczyzny. Pożarem odrywał uwagę leśników i straży, skierowywując ją na gaszenie ognia, a jednocześnie dokonywał swoich zamiarów, tj. trzonu zwierzyzny. Musiał Kleinschmidt oddziaływać sugestywnie na ludność, bo inaczej nie dałby rady przekupić. Prawdopodobnie, to, że wydawała mu się nagroda w walce narodowej była jego motywacją. Czy w tych uczuciach odgrywały rolę jedynie motywy patriotyczne, trudno powiedzieć. Pewne jest, że żyłka łowiecka u Kleinschmidta była mocno rozwinięta, a nie mogąc legalnie polować, szedł z czasem na drogę zbrodni. Miał wielu leśniczych pod sobą, lecz ich się z czasem pozbył, a w końcu stał się samotnikiem. A potem zaczął zabijać „zwierzęta”. Niewiadomo, kto wydaje, a jednak twierdzi Nelken, że Kleinschmidt był członkiem stowarzyszenia „Leśników i poszczególnych batalionów strzelców”, który leżał w Polsce, a został odznaczony 48 strzelcami, co nie przestraszało go wcale. Mówią, że w wojsku, w mundurze leśnika, zjawiał się w lasach, a jego oddziałach i innych wiejskich uroczystościach. Jak Nelken pisze – „szczytem odwagi” przechodził pod leśniczówkami i prowadził rozmowy z tymi, którzy go się bali. Nigdy bowiem nie przywieral – jak pisał Nelken – chłodnego, który go się bał. Wiedza, którą on posiadał, pozwoliła mu na takie postępowanie. Jego działalność była tak widoczna, że nie sposób było jej zatuszować. Widać, że jego postępowanie było czymś więcej niż zwykłą zemstą. Półtora roku trwała ta obopólna nagonka władz i Kleinschmidta, aż 18 sierpnia 1917 zginął Kleinschmidt z ręki żołnierza – strzelca, który, nadszedłszy na polanę przy jednej z leśniczówek, po dramatycznej scenie, zastrzelił go strzałem w serce. Tak zginął śmiercią kłusownika człowiek, o którym trudno powiedzieć, czy z przyrodzenia miał cechy zbrodnicze, czy też życie go spaczyło i doprowadziło do tak tragicznego końca. Widocznie historia ta była swego czasu głośna, skoro wedle Nelkena niejaki Hans Hyan poświęcił mu szczegółowsze wspomnienie w pracy „Auf Leben und Tod” (Na życie i śmierć). Byłoby wcale interesującym, gdyby Oddział Pomorskiego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych spowodował bliższe zbadanie sprawy samej na istotnej jej prawdziwości. O ile istotna ona zaistniała w formie, w której opisuje ją Nelken, przypuszczać należy, że pamięć o Kleinschmidcie dziś, po dwudziestu latach z góra, jeszcze być winna żywa. Wówczas też stwierdzić będzie można, ile prawdy w tym, że Kleinschmidt był fanatycznym Polakiem i wrogiem Niemców, w czym Nelken widzi wytłumaczenie zbrodniczych instynktów Kleinschmidta, zapominając, że instynktu zbrodniczych nie można tłumaczyć narodowościowymi przyczynami, bo wówczas doszlibyśmy do smutnych wniosków, które nie byłyby w zaszczytnymi między innymi dla szowinistycznych uwag niemieckiego inżyniera.